Andriej Morozow: Noworosja, „Euromajdan” i scenariusz rozwoju sytuacji po 2013 r. Kontekst demograficzny. [tekst po uzupełnieniach i poprawkach]

Dziś króciutki proroczy tekst A.Morozowa, który zapowiedziałem w poprzednim wpisie:

To znaczy Kijów po pierwsze ma pieniądze z Doniecka, jak i z całego Wschodu Ukrainy, a po drugie ma tanią energię, szantażując Moskwę losem tego samego Donbasu, który po ustaleniu nowych cen gazu będzie musiał ruszyć pełną parą do Rosji i szukać tam pracy, której tak naprawdę [w Rosji] nie ma [Ś.: obecnie, w 2022r. już jest i to olbrzymi deficyt siły roboczej w FR; 30 lat wybijania białej populacji przez „czarną” oligarchię etniczną FR dało widoczne efekty; w kolejnym wkrótce przetłumaczonym tekście, ‚”What if …?” scenarios’ z 2013r. A. Morozow już to dostrzeże].

Pomówmy więc chwilę o demografii, która wywołała „brak siły roboczej” i „przemysł” FR nagle „zauważył”, że na miejsce odchodzących na emerytury nie ma kogo zatrudniać, bo 20+ lat wcześniej „system” nie wyprodukował ludzi. Oczywiście wielki szok rozpadu ZSRR i rządy mafii etnicznej zza pleców Jelcyna położyły trendy demograficzne na łopatki, doszło do załamania przyrostu naturalnego (1987). Na wykresie poniżej: lata 1950-2014 (narodziny [niebieski] i zgony [czerwony] na 1000 mieszkańców, plus przyrost naturalny [zielony]).

Źródło ilustracji: https://en.wikipedia.org/wiki/Demographics_of_Russia
A tu drugi obrazek, pokazujący putinowski „dorobek demograficzny” na tle osiągnięć ZSRR od 1956 (narodziny i zgony, różowy: narodziny w ciągu ostatnich 12 mies. lewa oś; niebieski – zgony w ostatnich 12 mies., lewa oś; czerwony – średnia liczba narodzin dziennie, prawa oś; czarny – średnia liczba zgonów dziennie – prawa oś):

Źródło ilustracji: https://en.wikipedia.org/wiki/Demographics_of_Russia

Widać, że „Putinowi” tylko na chwilę udało się doprowadzić stopę narodzin ponad stopę zgonów. Przy okazji widzimy, że zamieszanie wokół „tajemniczej choroby globalistów” [C***D-19] zaowocowało w FR wzrostem liczby zgonów o dodatkowe 600 tys. rocznie.

I jeszcze dzietność kobiet (TFR – wskaźnik pokazujący ile dzieci ma przeciętnie jedna kobieta; RF – Federacja Rosyjska – do 1991 – obszar FR w obrębie ZSRR ; FRG – Federal Republic of Germany – terytorium RFN sprzed zjednoczenia z NRD; PL – wiadomo, PRL i kontynuacja w III RP)
TFR - wskaźnik pokazujący ile dzieci ma przeciętnie jedna kobieta; serie RF - Rosja, FRG - Terytorium RFN sprzed zjednoczenia z NRD, PL - wiadomo, III RP
Wykres autora, dane wskaźnika TFR [Total Fertility Ratio] z https://en.wikipedia.org/wiki/Demographics_of_Russia , https://en.wikipedia.org/wiki/Demographics_of_Germany , https://en.wikipedia.org/wiki/Demographics_of_Poland

Na tym obrazku mamy kilka ważnych dat: 1967 – spadek dzietności na terenie współczesnej RF poniżej stopy odtworzenia populacji (2,1 dziecka na kobietę, pozioma linia zielona). 1988 – załamanie trendu powrotu dzietności w bezpieczne dla przetrwania narodu wartości. Tu za załamanie odpowiada sztucznie wywołany przez ekipę marionetkarzy Andropowa-Gorbaczowa kryzys, który miał wymusić na społeczeństwie akceptację dla „reform wolnorynkowych”. 1991 – początek „reform wolnorynkowych”, 2000 – „putinowska” kampania wspierania odbudowy dzietności. Jasnoniebieska pozioma linia pokazuje poziom „dna” katastrofy demograficznej (tak, demografowie tak to wtedy w ZSRR nazwali … nie widzieli jeszcze osiągnięć jelcynowskiego „wolnego rynku”) w czasach ZSRR. Dla trzeźwego obserwatora zestawienie tej linii ze szczytem demograficznych osiągnięć „putinizmu” powinno być źródłem pewnych refleksji. System zainstalowany po 1991 r. w FR jest po prostu narodobójczy – w porównaniu z systemem realnego socjalizmu (w tym miejscu zalecam lekturę mojego starego wpisu „ZSRR więzieniem narodów, a Rosja ich grobowcem? Co lepsze?”). Nawet duże wysiłki państwa (a sądząc po wynikach – były to wysiłki większe niż „kaczystowskie” 500+ itp.) nie są w stanie w tym ludożerczym systemie zahamować wymierania populacji. Rosjanie z którymi miałem kontakt utrzymują, że za wzrost wskaźnika TFR odpowiadają głównie nierosyjskie grupy etniczne, w znacznej mierze imigranci. Ponieważ nie znalazłem danych TFR w FR w rozbiciu na grupy etniczne (najpewniej takie dane w ogóle nie istnieją), nie mam jak zweryfikować tych informacji. Nie mam podstaw, by nie wierzyć, że również w FR zachodzi (sterowana przez „Facetów w czerni” – „Men in black”) wymiana białej populacji na „kolorową”, tak jak w „starej” Europie i USrAelu (proszę przeczytać ten przypis: Barbara Spectre i żydowska misja przekształcania białych społeczeństw w wielorasowe).
Samobójstwo (czy raczej – ludobójstwo, eksterminację?) demograficzne widać i dla danych z Polski (linia czerwona, TFR PL). Warto jednak zauważyć, że „POLINizm” (niezależnie od partii rządzącej) jest bardziej narodobójczy od „putinizmu”. Przy okazji widzimy wyraźnie, że program „500+” przestał działać. Dlaczego tak wymieramy? W jakiejś mierze jesteśmy ofiarami procesu kradzieży ludności, który opisałem w poprzednim tekście:

ale jaka jest tu logika procesu? Ona polega na oddaniu własnej populacji w wieku produkcyjnym do zdychającego „centrum” Europy, po to, by własne, wywołane katastrofą ekonomiczną i masową emigracją po likwidacji przemysłu, problemy demograficzne (i wynikające z nich „wtórne” ekonomiczne) potem leczyć importem siły roboczej uwolnionej po destrukcji przemysłu lub stabilności politycznej w kolejnym regionie, który będzie się mamić „akcesją do Unii Europejskiej … Zgodnie z tą zasadą etniczna kompradorska mafia POLINezji jest wrogiem populacji ruskiej zamieszkującej Ukrainę i Białoruś, bo tylko nieszczęście tych krajów zapełni lukę demograficzną wywołaną żerowaniem oligarchii „starej Europy” na ludności „wschodniej UE”. Ani populacja POLINezji, ani populacje jej „ruskich” sąsiadów nie widzą, kto tu jest ich realnym wrogiem, niszczącym ich polityczny i ekonomiczny byt by odebrać im ich biologiczną przyszłość.

Oczywiście mamy tu do czynienia z „modelem rozwoju”, który jest niemożliwy do utrzymania (to swoista demograficzna „piramida finansowa”, jak u Bernarda Maddoffa), z prostego powodu – jak w przypadku wszystkich „piramid” – w końcu zabraknie państw, które da się zrujnować ekonomicznie lub zdestabilizować politycznie tak, by uwolnić stamtąd kolejną partię niewolników, potrzebnych do podtrzymania systemu emerytalnego kolejnej porcji państw integrowanych z „rynkiem europejskim”. Ponadto – czym zdychający MOLOCH będzie większy, tym będzie potrzebował więcej imigrantów („ofiar z ludzi”), by podtrzymać swoje funkcjonowanie. Przyszłość nowych kandydatów na „Europejczyków” jest tym czarniejsza, że zdychająca „stara” Europa jest „czarną dziurą bez dna”, której żadna liczba imigrantów nie zdoła zasypać – przybysze sami wymrą w kolejnych pokoleniach, oczywiście najpierw wyginą tubylcy. Wniosek jest prosty – w domach starców takich kolonialnych bantustanów jak Polska czy Rumunia nikt nie będzie chciał pracować, mogąc zakosztować dobrobytu RFN czy Francji. Co czeka aspirujących do UE Ukraińców? Czego oczekują? Że będą się nimi w domach starców opiekować i pracować na ich emerytury Azerowie, Ormianie, Uzbecy, Tadżycy, Gruzini czy Turkmeni z kolejnej transzy państw-kandydatów do UE?

Rzućmy jeszcze okiem na RFN. To państwo wymiera od czasów lawinowej demoralizacji młodzieży w ramach „seks-rewolty” z 1968r, kiedy planowo zdeprecjonowano tradycyjny model rodziny i zdrowe wzorce prokreacji. Jednak od roku 1998 wymieranie jest tam wolniejsze niż w III RP, a po załamaniu „putinowskiego” programu spowalniania wymierania populacji w 2016r. najwolniej z trójki wymiera – nieoczekiwanie – byłe państwo niemieckie. Nie łudźmy się jednak – nie za sprawą Niemców, a za sprawą nasprowadzanych do RFN Turków, Arabów i Murzynów.

Jako, że w tym momencie mamy podstawy teoretyczne do zrozumienia, skąd się wzięły przeczucia A. Morozowa odnośnie depopulacyjnych planów „putinowskiej” FR wobec Noworosji, mogę zakończyć ten wstępniak. Z jedną małą uwagą końcową. Zrobienie z Noworosji pustyni poprzez zniszczenie tamtejszych miast, przemysłu i wymuszenie ucieczki rdzennej populacji wytworzyłoby oczywiście (jako skutek uboczny „putinowskiej” grabieży demograficznej, swoistego „jasyru”) olbrzymi obszar „ziemi bez ludu”. Jeśli ktoś wierzy w teorie spiskowe, zaraz zapewne sobie doda: pod budowę nowego państwa dla „ludu bez ziemi”.

P.S. Zacznijcie czytać teksty, do których odsyłam, lektury obowiązkowe i uzupełniające pozwalają na umieszczenie tego co opisuję w „większej układance”.

Spis:

  1. „What if …?” scenarios [PL]
  2. „What if …?” scenarios [RU]

Proszę o zamieszczenie odsyłaczy do tego tekstu na innych odwiedzanych przez Was stronach. Z góry dziękuję!


„What if …?” scenarios

Autor: Andriej Morozow, „Murz” [Андрей Морозов „Мурз”]
Tytuł: Scenariusze „Co jeśli …?” („What if …?” scenarios )
Opublikowano: 11.12.2013
Źródło: „What if …?” scenarios.
Tłumaczenie, wyróżnienia i komentarze: Światowid, swiatowid.video.blog

Rozumiem, że deputowani z Iwano-Frankowska postanowili rozegrać alternatywną Radę na Majdanie. Przewidywalnie.
Jak pisałem osiem lat temu, Ukraina prawdopodobnie zostanie rozdarta i całkiem możliwe, że dojdzie do wojny domowej o sporne terytoria. Wschód nie odczuwał wtedy, i zakładam, że nie odczuwa i teraz, szczególnie gorącej chęci przyłączenia się do dzisiejszej Rosji. Bardziej interesująca byłaby dla nich Republika Doniecko-Krzyworoska. (Odpowiednio do tego będzie toczyć się ewentualna walka o Odessę, o dogodne porty i dostęp do morza, o Krym).

Wśród innych rezultatów dość zabawne będzie obserwowanie, jak rosyjskie Państwo Narodowe, za które nasi narodowi demokraci [Ś.: nacjonal-demokraci; to bardzo szczególna kategoria rosyjskich „narodowców”, chcących wówczas „małej Rosji etnicznie rosyjskiej” w miejsce imperium] gotowi są (nie bez powodu, zauważam) zapłacić nie każdą, ale prawie każdą cenę, narodzi się nie w porządku „przyłączania się do Europy” i „przyjmowania wartości europejskich”, ale przeciwnie – w konfrontacji z tą właśnie Europą [Ś.: mowa o hipotetycznym państwie doniecko-krzyworoskim, potem nazywanym nieprecyzyjnie „Noworosją”]. Jednocześnie państwo to [Ś.: „Noworosja”] będzie musiało być europejskie, bo inaczej jaki jest sens bycia niezależnym od Federacji Rosyjskiej? Lub retro-europejskie, jeśli trzymać się terminologii Jegora Chołmogorowa [Егора Холмогорова]. Skonstruowane, i to jest szczególnie ciekawe, przez „bydło-bandziorów” [Ś.: быдлобандюками; unikalne słowotwórstwo autora albo slang „zachodnich” Ukraińców określający ludność „Wschodu” Ukrainy; brak w słownikach]. Ogólnie rzecz biorąc, proponowałbym, żeby narodowi demokraci, którzy pojechali na Majdan do Kijowa, przyjechali kiedyś w przerwie do Doniecka i zapoznali się z tamtejszymi ludźmi.

Nawiasem mówiąc, to właśnie państwo władze Federacji Rosyjskiej będą … tak, moi drodzy, dokładnie tak. Dusić w braterskim uścisku, aż ci nieszczęśnicy uznają, że nie warto się męczyć i poproszą o włączenie do Rosji. Idealnym scenariuszem dla Kremla byłaby całkowita klęska Wschodu w wojnie domowej (oczywiście z ograniczeniem interwencji NATO podczas tej wojny do niezbędnego minimum) i masowa migracja Rosjan do Rosji. To zwiększyłoby [Ś.: w Federacji Rosyjskiej] liczbę pracujących, których – jak rozumiecie – można by przerobić na kiełbasę. To dobre! To słodziutkie!


Zabić, udusić, a w finale oddać niepodległy „Wschód” (lub jego ruiny) „Zachodowi” [Ś.: zwracam uwagę czytelnikom, że 8 lat kremlowskiej polityki „porozumień mińskich” sprowadzało się do zwrotu zbuntowanego Donbasu w skład Ukrainy, właśnie temu służyły te wszystkie „formaty normandzkie”, Mińsk I i Mińsk II – reintegracji DNR i ŁNR z Ukrainą. Pięknie to wyjaśnia Maria Zacharowa na konferencji prasowej z 15.06.2022, od czasu 14:33 [po rosyjsku]. Ciekaw jestem, jak „ktoś” na Kremlu sobie wyobrażał „reintegrację” ludzi, którzy 8 lat siedzieli w okopach właśnie po to, by do tej „reintegracji” z banderlandem uniknąć. W międzyczasie starano się, by w ŁDNR istniały warunki polityczno-ekonomiczno-społeczne jak najbardziej sprzyjające do masowej emigracji ludności do Federacji Rosyjskiej (wojna i ostrzały dzielnic mieszkalnych przez banderowców, katastrofalnie niskie płace, brak inwestycji wynikły ze statusu międzynarodowego, szemrane, gangsterskie władze [odsyłam do obowiązkowej lektury tekstu Ciebie wsadzają do więzienia i nie kradnij, Kozłodojew i uzupełniająco Aleksander Chodakowski – bohater Donbasu, czy … Część 2: Osiągnięcia w sferze gospodarki]). Krym inkorporowano do Rosji – na mapie świata nie ma miejsca na jakieś choćby mikroskopijne WOLNE państwo rosyjskie (skoro już z Białorusią tyle problemów) … ale jest miejsce na takie twory jak Kosowo]. Wszystko, byle tylko nikomu nie przyszło do głowy ewentualnie żądać dla Rosjan:

„Daj naszemu narodowi spokój, pokaż mu prawdę na ziemi, nie tylko w niebie Bożą – nie nadziwisz się cudom, jakie uczyni”.

Nie. Niemożliwe, zapomnij o tym.

Baty, pejcze, knuty, tortury… błagaj pana o wybaczenie, nie da się zrobić kroku, żeby nie wpaść w kłopoty.

A w ogóle to posłuchajcie, obywatele, rozrywkowego programu z wesołą rytmiczną muzyką.
youtu.be/dPuJaxNitsk [Ś.: martwy link]


„What if …?” scenarios

Я так понимаю, иванофранковские депутаты решили сыграть на майдане в альтернативную Раду. Предсказуемо.
Как я и писал восемь лет назад, Украину, скорее всего, порвёт, причём, вполне возможно, с гражданской войной за спорные территории. Восток что тогда не испытывал, что, полагаю, сейчас не испытывает особо острого желания влиться в нынешнюю Россию. Донецко-Криворожская республика им была интереснее. (Соответственно, драка будет, если будет, за Одессу, за удобные порты и выходы к морю, за Крым.)

Помимо прочих результатов, будет весьма забавно посмотреть, как чаемое нашими национал-демократами Русское Национальное Государство, за которое оные национал-демократы готовы (не без оснований, замечу) платить не любую, но практически любую цену, родится не в порядке „вступления в Европу” и „принятия европейских ценностей”, а наоборот – в порядке конфронтации с этой самой Европой. При этом государству придётся быть европейским, иначе какой смысл ему быть независимым от РФ? Ретроевропейским, если в терминологии Егора Холмогорова. Построенным, что особенно интересно, „быдлобандюками”. В общем, национал-демократам, поехавшим смотреть на Майдан в Киеве, я бы предложил как-нибудь в перерыве заехать в Донецк, пообщаться с народом.

Кстати, вот это самое государство власти РФ будут… правильно, дорогие мои, правильно. Душить в братских объятиях, пока несчастные не решат, что не стоит мучацо и не попросятся в РФ. Ну а идеальный вариант для Кремля – это тотальный проигрыш отделившимся Востоком Гражданской войны (с ограниченной необходимым минимумом интервенцией НАТО в процессе этой войны, разумеется) и массовая миграция русских в РФ. Это ж как поприбавится работного народишку, понимаешь, который можно на колбаску пустить. То-то хорошо! То-то сладенько!

Удавить, задушить, как финал – сдать Западу независимый Восток (или его руины). Всё, что угодно, лишь бы никому и в голову не могло прийти, что возможны для русских известные условия:

„Дай народу нашему продых, покажи ему правду на земле, а не только в небеси богову – не надивишься на чудеса его.”

Нет. Невозможно такое, забудьте.

„Батоги, кнут, правеж, пытка, – господи преблагий, шагу не ступить, чтобы в беду не попасть”.

В общем, прослушайте, граждане, развлекательную программу с весёлой ритмичной музыкой.

6 myśli w temacie “Andriej Morozow: Noworosja, „Euromajdan” i scenariusz rozwoju sytuacji po 2013 r. Kontekst demograficzny. [tekst po uzupełnieniach i poprawkach]

  1. Nie jestem wielbicielem Putina ale obwinianie Putina za zapaść demograficzną w Rosji jest zwyczajnie dziecinne. Jego obrońcy z łatwością mogliby wykazać że on jest świadom problemu i biorąc pod uwagę jego ograniczone kompetencje dużo zrobił aby tej zapaści przeciwdziałać.

    Światowid: Odnoszę wrażenie, że szanowny Pan albo nie przeczytał tekstu, albo go w ogóle nie zrozumiał. Postawiony Putinowi zarzut sprowadza się do tego, że SZCZYT jego osiągnięć wypadł poniżej najgorszych wskaźników, osiąganych przez ZSRR w warunkach kryzysowych.

    Morozow lamentuje nad Rosją a tendencja obniżania wskaźnika TFR i starzenia się populacji jest fenomenem światowym.

    Światowid: Morozow W OGÓLE nie wspominał w przetłumaczonym tu tekście o demografii. To ja wprowadziłem ten wątek, bo A. Morozow w ogóle nie wspomniał DLACZEGO putinowskiej oligarchii jest potrzebny JASYR z Noworosji. Znów widać – albo nie czytał Pan tekstu, albo go nie zrozumiał. Spadek dzietności poniżej 2,1 jest PATOLOGIĄ, SAMOBÓJSTWEM NARODU. Takie sytuacje wymagają bardzo ostrej, zakrojonej na szeroką skalę kontrakcji NORMALNEGO narodowego rządu.

    O wiele bardziej zaawansowana jest w tej dziedzinie Japonia czy okupowana Korea a kraje Europy czy tradycyjne kraje białego osadnictwa (USA, Kanada, Australia, Argentyna, itd) również doświadczają tego samego zjawiska często połączonego z dynamiczną imigracją ciemnoskórej ludności.

    Światowid: To nie jest żadne niepojęte „zjawisko” tylko skutek konkretnej, celowej, wielowymiarowej i systematycznej polityki „globalnych ciemnych sił”. Zresztą pisze to Pan poniżej, więc po co bredzić o jakichś „zjawiskach”.

    Jest to proces ogólnoświatowy, od dawna planowany i reżyserowany przez ośrodki władzy znacznie ważniejsze od prezydenta Rosji. To robią siły kontrolujące globalny kapitalizm i globalny przemysł kulturalny. Z chwilą upadku socjalizmu Rosja została poddana depopulacji prowadzonej między innymi reżyserowanymi wahaniami podaży pieniądza i atakiem satanistycznej podkultury. Pieniądz i kultura w kapitalizmie są tworzone przez żydowski sektor prywatny i tak samo jest w Rosji. Prezydent czy premier kraju kapitalistycznego ma w tej dziedzinie bardzo ograniczone kompetencje.

    Światowid: Czy ktoś każe Putinowi utrzymywać kapitalizm w Federacji Rosyjskiej, po to by kontynuował posiadanie bardzo ograniczonych kompetencji? Nie widziałem uczciwego i inteligentnego Rosjanina, który nie byłby za likwidacją kapitalizmu w Federacji Rosyjskiej. A widziałem wielu wybitnych Rosjan. Zdegenerowanych gnid też niemało.

    Poniżej wykres dla socjalistycznej i okupowanej Korei. Ten sam naród żyjący w różnych systemach polityczno-gospodarczych. Podobno dzisiaj TFR dla socjalistycznej Korei to 1,9 a dla południowej okupowanej części to 0,84.

    To są tendencje światowe a sprawa należy w jakiejś części do kompetencji władz politycznych tylko w kraju socjalistycznym. Władze socjalistycznej Korei pewnie coś robią w tej sprawie i dlatego spadek dzietności w ich kraju nie ma charakteru katastrofalnego.

    Światowid: Nie rozumie Pan problemu. Kraje nie mają „ścigać się” o jak najwyższy poziom TFR. Po osiągnięciu pewnego poziomu gęstości zaludnienia optymalną polityką jest doprowadzenie dzietności w okolice 2,1 – i z tego co widzę władzom KRLD się to w miarę udaje. A kapitalistyczna ROK wymiera.
    Na marginesie – ilustracja pochodzi z tekstu: https://globaltrends2030.wordpress.com/2012/08/02/a-demographic-sketch-of-a-reunified-korea-in-2030/ – proszę podawać źródła takich obrazków …

    Rosja mogłaby się od tej światowej tendencji odizolować gdyby zbudowała nową „żelazną kurtynę”, wprowadziła autarkię, wprowadziła wirtualną „sistiemę” na zagraniczne mass-media w tym internet i generalnie odizolowała się od świata tak jak Korea. Czy jest to dzisiaj możliwe? Czy Rosjanie byliby na to gotowi?

    Światowid: Ludzkim postępowaniem sterują wzorce kulturowe i możliwości ekonomiczne. Zapewnienie odpowiednich wzorców i środków leży w zakresie obowiązków rządu narodowego.

    Pomijam pytanie czy rosyjska elita władzy byłaby na to gotowa, dzisiaj prowadzi ona politykę narzuconą z zewnątrz prowadzącą właśnie w kierunku depopulacji.

    Czym innym jest depopulacja Noworosji i Ukrainy. Ona rzeczywiście ma miejsce, nabrała tempa od 2014 roku i pewnie ma to związek z planami budowy Nowej Chazarii. Godło ukraińskiego państwa, stylizowane widły, pochodzą z ornamentyki chazarskiej a nie słowiańskiej.

    Światowid: Dlaczego Ukraina, w tym i Noworosja wyludnia się napisałem obszernie we wstępniaku powyżej. Bezpośrednie przyczyny wyjazdów są ekonomiczne (patrz wyżej) lub związane z prześladowaniem na tle politycznym lub narodowościowym (o tym wspomniał A. Morozow w przetłumaczonym tekście, czyli: ponownie patrz wyżej).

    Polubienie

  2. Jeśli chodzi o demografię Polski, to spadek liczby urodzeń zaczyna się po wprowadzeniu aborcji w 1956 r. Do 1957 r. liczba urodzeń cały czas rosła, dobijając do prawie 800 tys. rocznie, a od 1958 r. już tylko leci w dół, by w ciągu zaledwie dekady od wprowadzenia aborcji zmaleć o ponad ćwierć miliona! Zastanawiam się, czy aborcja z 1956 r. nie była miną podłożoną przez Żydów na „odchodne” w momencie utraty dominacji w aparacie PRL w wyniku „odwilży”. Tak około dekady temu Józef Kossecki w którymś ze swoich wykładów na YT mówił, że aborcja z 1956 r. została narzucona Polsce przez USA na jakimś kongresie (bodaj ONZ) odbywającym się nieco wcześniej w Szwajcarii.

    Polubienie

    1. „a od 1958 r. już tylko leci w dół”

      Tu muszę się poprawić, bo w epoce Gierka następuje pewne odbicie trwające do 1983 r. Ale w żaden sposób nie zamazuje ono hekatomby zaistniałej w wyniku wprowadzenia aborcji w 1956 r.

      Polubienie

      1. Proszę o odrobinę refleksji nad tym, co Pan pisze.
        Po pierwsze w PRL nigdy NIE ISTNIAŁ NAKAZ aborcji. Nie było także społecznej aprobaty dla tego typu zabiegów. Utrzymanie dziecka w PRL było (w porównaniu z III RP) bajecznie tanie, a posiadanie go lub kilkorga dzieci uprawniało do ubiegania się o odpowiednio większe mieszkanie. Można powiedzieć, że w PRL każda kobieta miała tyle dzieci, ile chciała mieć – uwzględniając oczywiście warunki zdrowotne. Oznacza to tyle, że nawet wszyscy syjoniści i masoni całego świata do kupy nie mogli narzucić żadnej Polce aborcji – czyli szukanie tu spisków jest nieuzasadnione.
        Po drugie – spadek dzietności w okolice 2,1 jest na jakimś etapie rozwoju narodu bardzo pożądany. Z prostego powodu – infrastruktura nie jest z gumy, dzieci muszą mieć zapewnione żłobki, przedszkola, szkoły, opiekę medyczną, wyżywienie, warunki lokalowe itd. – a gdy dorosną – mieszkanie, miejsce pracy itp. itd, Główny wysiłek epoki Gierka był skierowany na zbudowanie jakichkolwiek sensownych miejsc pracy dla tych mas dzieci, które urodziły się po wojnie – i zapewnienia im akceptowalnych warunków lokalowych.
        Po trzecie – jestem za aborcją w sytuacji, gdy istnieją do tego wskazania medyczne (zagrożenie życia matki, uszkodzenie lub upośledzenie płodu). O wiele poważniejszym problemem społecznym jest zagłada instytucji rodziny i epidemia „samotnych matek” wychowujących JEDNO dziecko. Albo „singielek”, którym dziecko zastąpił piesek lub kotek. To są prawdziwe patologie.
        Po czwarte – proszę nie traktować opowieści docenta Kosseckiego z przesadnym nabożeństwem. Swego czasu zapoznałem się ze wszystkimi jego „narodowymi” wykładami i kilka spraw mnie odrzuciło. Konkretnie jego zachwyty nad „teorią” cywilizacji Konecznego, jego łączenie kwestii wyznaniowych z narodowymi i jego blefowanie, że ma jakieś magiczne metody analizy polityczno-ekonomicznej, oparte o produkcję bodajże kwasu siarkowego, stali i elektryczności. Jego zachwyty nad Karolem Wojtyłą ostatecznie mnie zraziły. Człowiek realizujący pod płaszczykiem „narodowym” posłannictwo religijne, budujący swój „model” myślenia wokół żydowskiej, narzuconej narodowi polskiemu religii z jej zmyślonym bogiem Jahwe nigdy nie będzie polskim nacjonalistą.

        Polubienie

  3. Głupi sen obudził mnie dziś po trzeciej nad ranem. I już nie zasnąłem.
    Z tego powodu mam kogel-mogel w głowie i nie jestem w stanie sensownie odnieść się zarówno do artykułu, a szczególnie jego Przedmowy, jak i do powyższego komentarza pana @Szczura (cholera! co za pseudonim…). A miałbym co nieco do powiedzenia.
    Może później, może jutro, szufladki i trybiki we łbie mi się poukładają, i napiszę tak, jakbym chciał.

    Na razie mam tylko taką informację, że do bodajże 12 grudnia mam bana na Neonie. Od @Repsola za niezrozumienie linii ideologicznej „trockistów” neonowych w kwestii poczynań Kolektywnego Putina.
    No; żeby być do końca uczciwym, to bana dostałem za zbluzganie owego @Repsola po tym, jak skasował mój niepochlebny komentarz wobec Koszer Cara. Nerwy mi puściły, niestety.

    Tak więc nie mogę w najbliższych dniach dać u siebie „zajawki” pańskiej powyższej publikacji.

    Pozdrawiam serdecznie.

    P.S. A jak tam ocenia Pan, @Światowidzie, „moc” Neonu po tym, gdy zareklamowałem u siebie pański poprzedni artykuł?

    Polubienie

    1. Witam,
      Pan @szczur ewidentnie ma serce po polskiej stronie, jeśli od-kosseckie skażenie kato-łacińsko-„narodowe” nie posunęło się za daleko – ma szansę stać się prawdziwym polskim nacjonalistą, czyli nacjonal-komunistą.

      Co do „mocy” neon24 – Pana zajawka mojego tekstu wygenerowała od momentu Pana publikacji 229 bezpośrednich wejść z neon24 (tak, w czasie 3 tygodni). Z „bucodyslogii” liczby wejść dochodziły do 500, ale to było wtedy, kiedy jeszcze ludzie wierzyli, że SWO to autentyczna próba Putina, by coś zmienić na globalnej szachownicy. Z „Blogu Baruszka” szczytowo bywało 25 wejść. Tak wygląda „siła” kremlowskiej antysystemowej blogosfery. Byle twitterowa czy pejsbukowa łajza ma więcej prawdziwych czytelników niż cały neon, co nie znaczy, że nie warto tam wystawiać tekstów – zawsze jakaś zbłąkana owieczka może tam zajrzeć i rozesłać linki znajomym.

      Co do wojenek z neonowymi JANCZARAMI – szkoda nerwów. Też nienawidzę, jak ktoś mi pokasuje moje komentarze. Ale trzeba rozumieć, że oni żyją z datków „caratu” (wystarczy poczytać, co tam pisze paru „Z-patriotów”), więc kąsanie ręki, która karmi jest niemile widziane. Trzeba rozumieć ich uwarunkowania i nie przeginać, jeśli chce się korzystać z ich trybuny jako słupa ogłoszeniowego.

      Dziękuję za WOLĘ opublikowania zajawki tekstu. Czekam wiec aż skończy się Pana „urlop”.

      Ma Pan nowy list na wiadomej skrzynce pocztowej.

      Pozdrawiam

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s