Jak „katole” kryją swoich „pasterzy”-dewiantów*

Ścigają cię po dokonaniu kradzieży? Uciekając krzycz jak najgłośniej „łapaj złodzieja”. Złapany krzycz, że to okradziony jest winny i że „inni bardziej kradną”…

W środowiskach propagandystów Kościoła rzymskokatolickiego (dalej KRK) ktoś doszedł do wniosku, że wobec istnej nawały spraw o przestępstwa seksualne popełniane przez kler rzymskokatolicki (i nagłośnionych w mediach skandali powiązanych z tymi sprawami) należy przejść od obrony do kontrofensywy. Ta kontrofensywa polegać ma z jednej strony na medialnym atakowaniu ofiar (tak, by mniej z nich miało odwagę by wstępować na drogę prawną przeciw KRK lub upubliczniać swoją krzywdę) – czyli zastraszaniu, z drugiej strony na nagłaśnianiu i wyolbrzymianiu skandali seksualnych wśród innych grup wyznaniowych w celu odwrócenia uwagi opinii publicznej od skandali w KRK (technika erystyczna znana pod nazwą dywersji). Do akcji ruszyły gromady internetowych trolli rekrutujących się spośród katolickich fanatyków religijnych – swoista „katolicka hasbara”, co można zaobserwować także tutaj.

Pod tekstem Krystyny Górzyńskiej vel „Rebeliantki” „Jak jehowici kryją swoich pedofili?” trwa przepychanka, którą trudno uznać za dyskusję. Właścicielka bloga pozwala na lżenie i obrzucanie oszczerstwami swoich oponentów przez różne indywidua, sama także operuje oszczerstwami i konfabulacjami. Wyważone wypowiedzi, o ile nie są po linii tej autorki – są usuwane. Taki los spotkał kilka moich komentarzy, jeden przytoczę po przywołaniu pełnego kontekstu mojej wypowiedzi. Następnie omówię szerzej materialną rolę celibatu w funkcjonowaniu KRK oraz skutki, jakie ma instytucja celibatu dla zdrowia psychicznego kleru – i zdrowia moralnego samej instytucji KRK.

marek500: Masz rację że te „zboki” wszędzie się zdarzają, chociaż są grupy zawodowe w których częściej się zdarzają.”

Pedant: Powinno nasuwać się pytanie, trzeźwo myślącym. Co jest przyczyną a co skutkiem? Czy to zawód czyni „zboków”, czy raczej „zboki” ciążą ku zawodom co im ułatwiają zaspokajanie swoich żądzy?
Jeśli to drugie, o prewencja powinna się skupiać na utrudnianiu dostępu. Na przykładzie kleru, jeśli byłaby preferencja do wyświęcania mężczyzn żonatych i dzieciatych, o dobrej opinii jako głowy rodzin, to by zmniejszyło pulę dla niepożądanych osobników. Tak jak było w Kościele zachodnim do XII wieku.

Rebeliantka: To jednokierunkowe wyjaśnienie. Żonaci też popełniają przestępstwa seksualne, a celibat ma mnóstwo innych uzasadnień.

Pedant: Można się zapytać jakie? Szczególnie obowiązkowy celibat co oznacza wykluczenie żonatych mężczyżn?

Mój usunięty przez „Rebeliantkę” komentarz do wypowiedzi „Pedanta”:

Główne uzasadnienie celibatu było od początku materialne. Głównym spadkobiercą miała być instytucja KRK. W ten sposób nielegalne dzieci (w stylu np. Lukrecji Borgii) musiały być finansowane z funduszy (mniej lub bardziej pokątnie, nieoficjalnie) sprzeniewierzonych, a nie – z pełnych legalnych dochodów i całego majątku hierarchy. Ale nawet jakiś szeregowy mnich / ksiądz przez całe życie wytwarzał jakiś majątek (klasztory prowadziły od zawsze działalność gospodarczą, a księża – standardową odpłatną „posługę”), którego nie przejmowała przecież rodzina tego księdza / mnicha …

Współcześnie efektem celibatu jest (patrząc od strony statystycznej, wielkich liczb) odfiltrowywanie do tej grupy zawodowej (kleru rzymskokatolickiego) osób z zaburzeniami popędu płciowego lub wypaczanie sposobów zaspokajania popędu płciowego u osób, które trafiły do tej grupy zawodowej, a nie mają dość silnej woli by całkowicie wstrzymać się od aktywności seksualnej.

Rozwinięcie aspektu materialnego
Pieniądze od zawsze płyną w jednym kierunku – od parafianina do proboszcza, od parafii do kurii, od kurii – do Watykanu. Jeśli jakiś kościółek popada w ruinę i wymaga remontu, pieniędzy szuka się nie w skarbcach Watykanu, tylko w kieszeniach parafian albo prawem kaduka … w kieszeniach podatników. Instytucjonalna strategia majątkowa rzymskiego odłamu chrześcijaństwa polega na stworzeniu takiego systemu („matka-Kościół jedynym spadkobiercą”), w którym odpływy zasobów związane z ruchem naturalnym „pracowników kościoła” nie będa możliwe. Było to osiągane za pomocą braku potomków z „prawego łoża” (czyli z pełnymi prawami dziedziczenia) w obrębie hierarchii KRK. Nawet jeśli celibat nie był przestrzegany, bękart(ka) nie miał(a) prawa do majątku osobistego ojca-biskupa. Pamiętać należy, że hierarchami zostawali głównie wielmoże, często kupujący swoje tytuły kościelne za nadania lub zapisy testamentowe.

Oczywiście nie samymi wielkimi majątkami utuczył się KRK, ale też mrówczą pracą różnych mnichów i mniszek (regułą było oddawanie przez przeludnione wsie któregoś kolejnego dziecka „Bogu”), którzy byli efektywnie pracownikami (niewolnikami) korporacji KRK za wikt i opierunek. Obok klasztorów, prowadzących jakąś działalność gospodarczą, ważnym źródłem dochodu (i akumulowanego majątku) była oczywiście praca księży w parafiach. Ci z kolei byli efektywnie „poborcami podatkowymi” KRK („dziesięcina” to przecież podatek, ale opłaty za chrzest, pogrzeb i wszelkie inne obrządki czy nawet „taca” to też podatki, tyle że w różnym stopniu dobrowolne co do wysokości). Gdyby te „szeregowe mrówki” kościelnej machiny miały nie tylko wyżywić siebie ze ściąganych dochodów, ale i swoje rodziny (żony i legalne dzieci), majątek „matki Kościoła” rósłby w tempie wysoce niezadowalającym. Stąd celibat był nieodzownym składnikiem powodzenia ekonomicznego KRK.

Rozwinięcie aspektu seksualnego
Popęd seksualny jest najsilniejszym obok insytnktu samozachowawczego motorem postępowania zwierząt, w tym także ludzi. Oczywiście tak jak można siłą woli, ze skutkiem śmiertelnym lub uszczerbkiem dla zdrowia, powstrzymać się od przyjmowania wody i pokarmów, tak można tąż siłą woli powstrzymać się od prokreacji lub czynności seksualnych w ogóle (skutkiem będą w tym przypadku śmierć genetyczna i – z dużym prawdopodobieństwem – zaburzenia psychiczne). Nikt o osobie, która głodzi się na śmierć w imię jakichś fantazji (anoreksja) nie powie, że jest to osoba w pełni władz umysłowych. Z kolei o osobach deklarujących głodówkę w imię jakichś szczytnych idei (np. w obronie „niezawisłych sądów” lub podwyżki płac), które jednocześnie podczas tej deklarowanej głodówki pokątnie obżerają się w tajemnicy przed opinią publiczną nikt nie powie, że zwariowały … ale też nikt nie uzna ich postępowania za uczciwe …

Oczywiście osoby symulujące wieloletnią głodówkę mają o wiele większe szanse nabycia niezdrowych nawyków żywieniowych (nieregularne przyjmowanie wysokokalorycznych pokarmów) od osób odżywiających się regularnie i bilansujących dietę.

Kler katolicki odfiltrowuje ze społeczeństwa w swoje szeregi osoby, które albo:

  • jednocześnie posiadają pewne zaburzenie zdolności poznawczych (mylenie mitologii z rzeczywistością połączone idealizmem) i przeświadczenie, że będą w stanie przez całe życie siłą woli tłumić swój popęd płciowy w imię mitów, albo
  • są świadome, że mity są fikcją i nie zamierzają (mimo deklaracji) niczego sobie odmawiać – czyli są zwykłymi oszustami, pożądającymi wygodnego życia na cudzy koszt.

Osoby zakwalifikowane do pierwszej z kategorii to osoby niestabilne emocjonalnie i/lub, powiedzmy delikatnie, „rozwichrzone intelektualnie”. Osoby te mogą błędnie oceniać swoje zdolności do kontrolowania swojego popędu seksualnego. Konieczność tłumienia go lub skrytego zaspokajania w atmosferze stałego lęku przez wyjściem tego na jaw długofalowo musi prowadzić zarówno do wypaczeń sposobów zaspakajania tego popędu jak i do różnych zaburzeń osobowości ze względu na konflikt pomiędzy deklaracjami i ideałami a faktycznie odbywanymi praktykami seksualnymi. Dlatego przestępstwa seksualne popełniane przez osoby z tej grupy mogą przybierać szczególnie drastyczne formy. Konflikt wewnętrzny będzie prowadził opisane osoby do prób samobójczych. Tą grupę można określić jako idealistyczne ofiary zinstytucjonalizowanego kłamstwa, jakim jest religia i ofiary antybiologicznej (sprzecznej z naturą) instytucji celibatu.

Osoby zakwalifikowane do drugiej z grup – cyniczni oszuści i sybaryci już w momencie wyboru „ścieżki kariery” mają określone preferencje seksualne. Z tej grupy rekrutują się najczęściej notoryczni wielbiciele antycznych korzeni „cywilizacji łacińskiej”, prawdziwi koneserzy piękna ciał młodych chłopców (por. pederastia). Naturalnie są w tej grupie również osoby o zupełnie tuzinkowych preferencjach, które stają się kochającymi ojcami rodzin, choć niekoniecznie „przykładnymi” – bo jak za takiego uznać cynicznego oszusta i krzywoprzysięzcę?

Oczywiście są jednostki, które dozgonnie łączą siłę woli i niezachwiane przekonanie, że mitologia to rzeczywistość. Czytelnikowi pozostaje przemyślenie kwestii, jaka to część dobrze odżywionych, sprawnych fizycznie i nieprzemęczających się w pracy zawodowej mężczyzn, z których znaczna część ma kontakt z setkami młodych i atrakcyjnych kobiet oraz dziewcząt (i, niestety, także dziewczynek oraz chłopców) …


* Tytuł tekstu jest parafrazą tytułu „Jak jehowici kryją swoich pedofili?”, użytego przez Krystynę Górzyńską vel „Rebeliantkę”. Autor uważa za nieeleganckie zarówno określanie wyznawców katolicyzmu mianem „katoli” jak i – świadków Jehowy mianem „jehowitów”.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s