Czy koreańscy towarzysze przybędą kapitalistycznym „efektywnym menedżerom” z Federacji Rosyjskiej z pomocą?

Zacznijmy od tego, że jeszcze w pokojowym roku 2018 mówiło się (w tym całkiem oficjalnie) o decyzji o rewizji tempa realizacji programu o pięknej nazwie "Przemysłowa utylizacja broni i pojazdów wojskowych w latach 2011-2015 oraz w okresie do 2020 roku". W 2018 roku, przynajmniej. A może nawet wcześniej. Nagle przypomnieli sobie, że obiekty przeznaczone do złomowania nie przepracowały resursu [Ś.: technicznej normy liczby wystrzałów bądź czasu pracy, po której osiągnięciu uznaje się je za całkowicie zużyte] i można je unowocześnić stosując różne tajne "zaawansowane technologie", a nawet sprzedać krajom trzecim, choć i nam samym są potrzebne - sytuacja na świecie się ociepla i zaprzyjaźnione siły znowu trzeba czymś tam uzbroić. I jakby nasze mądre kierownictwo patrzyło w wodę, dając po chciwych łapach biznesmenom z bliskiego otoczenia, którzy w zamian za faktury wozili tarczę i miecz Ojczyzny na złom inkasując ruble i dolary. Szkoda tylko, że było już za późno.

Pocztówki z Donbasu: Aleksiej Semibratow – Jak „olano” Noworosję – mówią ochotnicy.

Tak ... wykorzystali was jak jakieś narzędzie. W tamtym czasie dawałem ludziom na blokadach dróg kije, podczas gdy sam byłem uzbrojony w "obrzyna". I wszyscy mi zazdrościli. A teraz [Ś.: w 2022, przed SWO] pospieszyłem poderwać ludzi - na wypadek, gdyby nasi przyszli, a oni natychmiast mi o tym przypomnieli. "Czy pamiętasz, dobry wujku, jak stawiałeś nas z kijami na blokadzie? Jak łamali naszym chłopcom żebra i jak spadochroniarze z Kirowogradu obijali im nerki?". A ja nie miałem nic do powiedzenia w odpowiedzi. Teraz, aby ich zmotywować, musiałbym każdemu z nich dać "kałasza" [Ś.: AK-47] jako własność osobistą. Inaczej mnie poślą do diabła. A wraz ze mną cały DRL, który poprosi ich o wstąpienie w szeregi "Milicji Ludowej".