Pocztówki z Donbasu: Aleksiej Semibratow – Jak „olano” Noworosję – mówią ochotnicy.

Tak ... wykorzystali was jak jakieś narzędzie. W tamtym czasie dawałem ludziom na blokadach dróg kije, podczas gdy sam byłem uzbrojony w "obrzyna". I wszyscy mi zazdrościli. A teraz [Ś.: w 2022, przed SWO] pospieszyłem poderwać ludzi - na wypadek, gdyby nasi przyszli, a oni natychmiast mi o tym przypomnieli. "Czy pamiętasz, dobry wujku, jak stawiałeś nas z kijami na blokadzie? Jak łamali naszym chłopcom żebra i jak spadochroniarze z Kirowogradu obijali im nerki?". A ja nie miałem nic do powiedzenia w odpowiedzi. Teraz, aby ich zmotywować, musiałbym każdemu z nich dać "kałasza" [Ś.: AK-47] jako własność osobistą. Inaczej mnie poślą do diabła. A wraz ze mną cały DRL, który poprosi ich o wstąpienie w szeregi "Milicji Ludowej".

Pocztówki z Donbasu: I. Girkin, A. Morozow – Sytuacja tuż za linią frontu i na głębokich tyłach. Przyczyny.

Troszkę o "kulisach" wymian jeńców. Potem A. Morozow wykłada swoją "historiozofię" odnośnie genezy wojny jako elementu natury kapitalistycznego "zachodu" i dość trafnie ocenia czym jest "westernizacja Ukrainy". Jest procesem tworzenia narzędzia wyeliminowania (ludobójstwa, wypędzenia, wynarodowienia - pozbawienia tożsamości narodowej) Rosjan na kolejnym terytorium. Cała droga do wojny nie zaczęła się na Majdanie w 2014, tylko realnie w 2004, kiedy "zachód" wszedł w "przestrzeń rosyjską" ze swoim projektem "westernizacji", który rozpoczął (analogicznie jak na Litwie, w Łotwie i Estonii) od popularyzacji nazistowskich tradycji jako istoty "patriotyzmu" i "tożsamości narodowej" w tych państwach. Nic innego nie dzieje się zresztą także i w III RP (przekształconej już w zasadzie w POLINezję) od 1989r. Jest dla mnie narodową tragedią Polaków, że nasze (niegdyś) państwo jest obecnie (nad wyraz) tępym narzędziem, wykorzystywanym przez globalną etniczną oligarchię kapitałową przeciwko narodowym interesom Polaków. Nie tylko wspieramy banderowski ludobójczy (i realnie antypolski) reżim, wyciągnięty z bezpośrednio trumny III Rzeszy, ale jeszcze szkodzimy na wszelkie sposoby Rosji i narodowi rosyjskiemu, walczącemu przeciw międzynarodowym globalnym bandytom i ich banderowskim najemnikom nie tylko dla siebie, ale i faktycznie także dla nas. Szerzej o tym pisałem we wstępie do tekstu "Igor Girkin: Sytuacja na froncie 04.07.2022 i prognoza rozwoju sytuacji. Wnioski dla narodu polskiego." - i polecam zapoznanie się minimum z tym wstępem. W ostatnim z przetłumaczonych tekstów - "Niesamowite", A. Morozow prezentuje bardzo krytyczną ocenę całości przebiegu Specjalnej Operacji Wojskowej. To gorzka pigułka prawdy, którą niestety musi przełknąć każdy Polak świadomy ego, o co toczy się ta wojna [z naszej perspektywy - przede wszystkim dla narodu polskiego].

Pocztówki z Donbasu: A. Morozow pisze, co w Donbasie myślą o „wymianie” „sanitariuszki” Julii Pajewskiej – „Tajry”

Szanowny "Murz" raczy ignorować, że narodowość zdrajców na samej górze piramidy społecznej ZSRR i FR nie była rosyjska, tylko żydowska. To Żydzi doprowadzili ZSRR do upadku i przedzierzgnęli się w "nową elitę finansowo-przemysłową", przejęli media i sterując debatą publiczną i pojawiającymi się w niej ideami przerobili część narodów ZSRR wg swoich potrzeb - na totalne szabes-łajno. Przecież znamy to aż za dobrze z naszej historii, bo przeszliśmy od polskiego PRL, przez złodziejską III RP do "pełnowymiarowej" POLINezji. To nie jest konflikt jakiejś "rosyjskiej mafii" gnid-zdrajców niszczącej własny naród. Mafii, która zrobiła z części ogłupionych i zdemoralizowanych Rosjan swoich "współzłodziei", poganiaczy niewolników i siepaczy. To jest konflikt narodu rosyjskiego ze śmiertelną chorobą niszczącą go od środka - żydowską mafią etniczną, która za pomocą mediów, szkół, uniwersytetów, literatury i innych narzędzi "kulturowych" zniszczyła solidaryzm narodowy i świadomość narodową u znaczącej części Rosjan - i bez rozprawienia się z tą chorobą nawet wybicie wszystkich banderowców niczego nie zmieni.

Pocztówki z Donbasu: A. Morozow „Murz” – Zabrakło już ludzi do tłuczenia głową w umocnienia, skończyli się.

Ofiarami nieprzygotowania kraju do wojny i braku reakcji na rozwój sytuacji militarnej (nieprzeprowadzenia mobilizacji) są zwykli żołnierze, których nie ma kim zluzować (przeprowadzić rotacji), nie ma kogo posłać jako uzupełnienia wykrwawionych jednostek. W rezultacie wykrwawione oddziały nie tylko trzymają front, ale także - idą do szturmów. Z powodu niedostatków siły żywej - te szturmy stają się o wiele bardziej krwawe niż mogłyby być, gdyby na szczeblu strategicznym - zarządzania odwodami i uzupełnieniami - działano zgodnie z zasadami sztuki wojennej i ... regulaminami. Ponieważ liczni hurraoptymiści nie są skłonni wierzyć w "ukropska propagandę", że siłom ŁNR-DNR-FR zabrakło ludzi do bicia głową w umocnienia ukraińskie w Donbasie, sugeruję im zapoznać się z materiałem wideo opublikowanym w innym moim tekście: Apel bohaterów z 3. batalionu 105. pułku DRL do naczelnego dowództwa. Do walk w ŁRL przerzucono 3. Batalion Strzelców 105. Pułku Strzelców - jednostkę, która w walkach w Mariupolu straciła 40% stanu osobowego. Bez uzupełnień, bez "urlopowania", rotacji, odpoczynku. Gdyby było kim bić głową w ukraińskie umocnienia, nie posyłanoby na front aż tak pokaleczonych formacji. Tyle pod rozwagę "hurraoptymistom".

Pocztówki z Donbasu: Apel bohaterów z 3. batalionu 105. pułku Donieckiej Republiki Ludowej do naczelnego dowództwa (Denisa Puszylina)

Jednostka występująca z tym apelem ewidentnie zdemoralizowana nie jest. Ludzie ci domagają się uczciwego traktowania i mają poczucie, że swój obowiązek wypełnili nawiązką, mimo, że zostali oszukani przez kierownictwo polityczne (obiecujące, że nie będzie od nich wymagany udział w walkach, na pierwszej linii - co było zrozumiałe, wobec ich wyposażenia i poziomu wyszkolenia: "prosto z ulicy"). Tymczasem zostali rzuceni - z karabinami Mosina-Naganta wz. 1891, bez kamizelek kuloodpornych, w hełmach i mundurach z 2 wojny światowej, w piekło bitwy miejskiej z wyszkolonymi właśnie do takich walk banderowcami z AZOV-a. Ponieśli ciężkie straty, po czym zamiast na tyły zostali wysłani na pierwszą linię - tym razem do ŁRL (zapewne w rejon Rubieżnoje-Siewierodonieck albo na występ frontu w okolicach Popasnej) Czy kogokolwiek w tej sytuacji może dziwić, że tak poharatane jednostki nie są w stanie prowadzić natarcia? Że przebicie obrony wojsk ukraińskich jest bardzo trudne, a sukcesy taktycznie nie są rozwijane w sukcesy operacyjne, bo brak sił do wprowadzenia do wyłomu - i przeciwnik, sam zdziesiątkowany (ale w obronie, więc mniej wykrwawiony niż nacierający!) - jest w tej sytuacji w stanie wycofywać się w sposób uporządkowany, unikając okrążenia? Mnie to nie dziwi. Ekspertów wojskowych jednak postawa jednostek DNR i ŁNR może dziwić. Czym? Tym, że znajdujące się trzeci miesiąc na pierwszej linii jednostki, które często potraciły niemal cały początkowy skład osobowy (czyli został on w pełni zastąpiony zmobilizowanymi rezerwistami, często bez przeszkolenia) wciąż walczą i mimo strat - nie doszło w nich do całkowitego załamania morale ani masowych dezercji.

Pocztówki z Donbasu: Aleksander Chodakowski – niewidzialny z Kremla agent SBU i doniecki „ojciec chrzestny”?

Po co w ogóle dziś zajmować się jakąś prehistorią, jakimiś jatkami na samym początku walk o Donbas? Co one mają wspólnego z sytuacją dziś? Polskiego czytelnika może to tylko znudzić, jakaś "kopanina po kostkach" po rosyjskiej stronie, wyciąganie jakichś potknięć, kompromitacji, prawda? Prehistoria. W 2015r. Noworosja została "pogrzebana" przez Kreml - komuś tam się zdawało, że jest bardzo sprytny, że "rozgrywa" Ukrainę przy użyciu porozumień mińskich. W rzeczywistości - rzekomy "szachista" okazał się naiwnym dzieciakiem, któremu pod nosem, całkowicie jawnie - "przed kamerami", zbudowano armię przeznaczoną do pacyfikacji Donbasu i Krymu. I ta armia 16-17.02.2022 rozpoczęła natarcie artyleryjskie na Donbas. Od opisywanych zdarzeń minęło 8 lat. Paramafijny układ polityczno-militarny w DRL [i ŁRL] pozostał nienaruszony. Przez 8 lat nikt w wywiadzie ani kontrwywiadzie FR nie nadał sprawie dalszego biegu. Kariery Puszylina i Chodakowskiego wręcz rozkwitły, ich "stronnictwo" (ludzie Achmetowa) ma się świetnie, zaś ludzie z innych stronnictw - poumierali w "nie do końca" jasnych okolicznościach albo uciekli z polityki. Nawet przystępując do wojny Kreml nie przeprowadził żadnej czystki w szeregach przywództwa militarnego ani politycznego (oligarchicznego) DNR i ŁRL. Co wskazuje na to, że stan rzeczy w ŁRL i DRL jest mu (od początku?) znany i zgodny z oczekiwaniami ("PLANEM"?). Być może przesadnie optymistycznie zakładam tu, że lokator Kremla w ciągu 8 ostatnich lat zainteresował się tym, co się realnie dzieje w Donbasie.

Pocztówki z Donbasu: Co robi polskie mięso armatnie w Siewierodoniecku i dlaczego tam trafiło? Wyjaśniają I. Girkin i A. Morozow.

Najnowsze wieści z Siewierodoniecka nieco mnie zaskoczyły, jak zapewne każdego. Cóż to za wieści? Oto Ukraina rzuciła do kontrofensywy w mieście liczne oddziały przeprawione nocą przez Siweierski Doniec pod nosem Rosjan - ponoć przez uszkodzony, lecz nie zniszczony most. Dodajmy jeszcze, że wywiad elektroniczny ŁRL (jak donosi Igor Girkin) poinformował, że wśród transmisji najemników dominuje język polski, jest nieco komunikatów angielskich. Swoiste szyderstwo historii - polscy idioci stali się mięsem armatnim banderowców rządzonych przez Żydów lokalnych i tych z mafii globalnej. To już nie jest upadek moralny i intelektualny, lecz zdrada narodowa. Ci kretyni walczą tam przeciw Rosjanom, czyli wrogom naszych realnych i śmiertelnych wrogów (banderowcom i żydowskiej mafii ukraińskiej i globalnej). Rozsądek nakazywałby minimum nie przeszkadzać w tym zbożnym dziele Rosjanom. Ale nie, to nie kretynizm polskich przygłupów mnie zaskoczył - historia uczy, ża żadne dno głupoty nie jest nie do przebicia przez Polaka. Cóż takiego zaskakującego w tej ofensywie miejskiej? Otóż jest to w dziejach operacji militarnych pierwszy przypadek ofensywy na przyczółku mostowym, w sytuacji, gdy cały obszar po drugiej stronie rzeki jest zagrożony odcięciem, a z przyczółka nie ma ani jak, ani dokąd iść. I wrócić z niego także może nie być łatwo. Ponieważ dowodzący siłami ukraińskimi nie są idiotami, należy wnioskować, że takie działanie czemuś służy. Skoro do Siewierodoniecka wysłano mięso armatnie z misją samobójczą (dlaczego samobójczą wyjaśni za chwilę "Murz"), znaczy to, że amerykańskie dowództwo uznało, że posiada nadwyżkę personelu militarnego, którą można "spalić". Jakie są potencjalne zyski?

Pocztówki z Donbasu: Andriej Morozow „Murz” zwraca uwagę na „niedociągnięcia” „taktyczne” i organizacyjne, których skutki dla morale w przedłużającej się wojnie mogą być katastrofalne.

Machina wojenna każdego narodu służy do tego, by zamieniać życie i krew żołnierzy na korzyści ekonomiczne i / lub polityczne. Ponieważ rzecz dotyczy szafowania życiem i zdrowiem rodaków, którzy ofiarują się na "ołtarzu ojczyzny" (proszę mi wybaczyć ten patos) machina musi działać tak, by jak najmniejsza część osób zdolnych do ponoszenia takiej ofiary faktycznie tą ofiarę musiała złożyć (choćby z tego powodu, by kiedyś chętnych do walki nie zabrakło). Nieracjonalne szafowanie życiem i zdrowiem rodaków bardzo szybko będzie prowadziło do zniszczenia zaufania między żołnierzem a dowódcą. Efekty długofalowe to upadek morale, prowadzący do uchylania się od walki, dezercji i buntów. W skrócie - utrata przez formację wojskową lub całe siły zbrojne zdolności do wykonywania działań bojowych.

Igor Girkin: ostrzały rosyjskich terytoriów trwają, Kreml nie reaguje stosownie do powagi sytuacji

Poniżej prezentuję tłumaczenie 2 wpisów z kanału "telegramowego" Igora Girkina (Igora Strelkowa). Wiem, że większość "antysystemowych" czytelników jest aktualnie w euforii, po tym jak zamknięcie kotła Siewierodoniecko-Lisiczańskiego jest przesądzone. Oczywiście jest to sukces, ale nie wolno zapominać, że to sukces czysto taktyczny, mający miejsce w warunkach zachowania przez wroga (armię ukraińską) ciągłości frontu. Ne może być inaczej przy tym stosunku sił nacierajacych Rosjan i broniących się Ukraińców. Ostateczna porażka militarna Ukrainy jest przesądzona, o czym świadczą coraz bardziej desperackie działania "zachodu" - dostarczanie coraz nowszych systemów uzbrojenia ciężkiego (np. amerykańskie M109, niemieckie PZH 2000 z Holandii i Niemiec, coraz bardziej prawdopodobne będzie przekazanie Ukrainie zestawów Himars). Gdyby sytuacja militarna na Ukrainie rozwijała się pomyślnie takie działania nie byłyby potrzebne. Niestety kwestią otwartą pozostaje czas konieczny do realnego przetrącenia armii ukraińskiej kręgosłupa (także moralnego - bo bez załamania morale wroga nie ma mowy o zwycięstwie) - oraz to, jaką daniną rosyjskiej krwi to zostanie osiągnięte.

Pocztówki z Donbasu: „Leon” opisuje, jak naprawdę wyglądały walki o Rubieżnoje (marzec-kwiecień 2022)

Czytelnik po zapoznaniu się z tym tłumaczeniem powinien zrozumieć, choćby w najmniejszym stopniu, dlaczego walki o Mariupol ciągnęły się tak długo. A w ogóle - to jak długo się ciągnęły? Od początku marca do 30 kwietnia, kiedy Ukraińcy wycofali się z dzielnic mieszkalnych do południowych dzielnic przemysłowych. Niestety, w Donbasie trwają bardzo ciężkie walki, w których ponoszone są olbrzymie straty. One wynikają zarówno ze specyfiki samych walk miejskich, jak i czasu danego Ukraińcom na przygotowanie fortyfikacji. Oraz z, powiedzmy, - "braku doświadczenia" kadry oficerskiej po stronie rosyjskiej.