Pocztówki z Donbasu: I. Girkin, A. Morozow – Sytuacja tuż za linią frontu i na głębokich tyłach. Przyczyny.

Putin
Gdy wódz Wszechrusi tak sobie dziarsko galopuje przez knieje Tuwy na ruskim niedźwiedziu, „źle się dzieje w państwie duńskim” …Poniżej nieco informacji o przyczynach, dla których skuteczna anihilacja większości dużych przyfrontowych składów amunicji była w ogóle możliwa. Troszkę o „kulisach” wymian jeńców. Andriej Morozow podaje bardzo prawdopodobną przyczynę, dla której FR wymienia jeńców z AZOV-a, którzy wymieniani w ogóle i pod żadnym pozorem być nie mieli – jak zapowiadał szef parlamentu FR. A. Morozow wykłada swoją „historiozofię” odnośnie genezy wojny jako elementu natury kapitalistycznego „zachodu” i dość trafnie ocenia czym jest „westernizacja Ukrainy”. A jest procesem tworzenia narzędzia wyeliminowania (ludobójstwa, wypędzenia, wynarodowienia – pozbawienia tożsamości narodowej) Rosjan na kolejnym terytorium. Cała droga do wojny nie zaczęła się na Majdanie w 2014, tylko realnie w 2004 od „pomarańczowej rewolucji”, kiedy „zachód” wszedł w „przestrzeń rosyjską” ze swoim projektem „westernizacji”, który rozpoczął (analogicznie jak na Litwie, w Łotwie i Estonii) od popularyzacji nazistowskich tradycji jako istoty „patriotyzmu” i „tożsamości narodowej” w tych państwach. Nic innego nie dzieje się zresztą w III RP (przekształconej już w zasadzie w POLINezję). Od 1989r. istotą „polskości” początkowo niepostrzeżenie stawała się „antyrosyjskość”, najpierw przemycana jako „antykomunizm”, „antysowieckość”, a w ostatnich latach już jako czysta rusofobia. Choć popatrzcie jak to szło: najpierw „żołnierze wyklęci” i „antykomuna” / „antysowietyzm” Ligi Republikańskiej, potem – w wojnach czeczeńskich POLINezja stała w pierwszym szeregu obrońców czeczeńskich terrorystów (nawet przyjmowaliśmy „uchodźców” … kiedy to było!), potem w czasie rozpoczętej na rozkaz USA przez Saakaszwilego inwazji Gruzji na Inguszetię i Osetię Południową, a zakończonej interwencją FR i rozgromieniem najeźdźcy – słuchaliśmy, jaka ta Rosja jest agresywna, po katastrofie w Smoleńsku w 2010r. „zamachowa” narracja błyskawicznie „wygrała” i stała się trampoliną do zwycięstwa PiS, który „dokręcił do oporu śrubę” rusofobii w mediach państwowych. W latach 2013-2014, kiedy agentura „zachodu” robiła „kolorową rewolucję” okupując i dewastując centrum Kijowa, to ponownie Rosja była agresywna (pod postacią Rosjan-obywateli Ukrainy z południa i wschodu kraju) i „elity POLINtyczne” POLINezji jeździły pokrzykiwać w Kijowie „Sała U-krainie! Hien-rojom sała!”. Kiedy po morderstwach i ciężkich pobiciach w Korsuniu-Szesczenkowskim przez „majdanowców” Krymian-uczestników „antymajdanu” rosyjskojęzyczna ludność Krymu wolała (zgodnie z prawem ukraińskim) odłączyć się od państwa przejętego przez huntę i terroryzującego ludność za pomoca bojówek – znów był to „akt agresji Rosji”. Kiedy na Donbasie ludzie – z pustymi rękoma powstali przeciw huncie i jej bojówkarzom – ponownie była winna Rosja. Nigdy „zachód” i jego ludobójczy, banderowscy pupile z Majdanu. Przez 8 lat ostrzałów Donbasu, 8 lat mordowania przez huntę cywilów w odseparowanych skrawkach Donbasu – i tych utrzymanych przemocą w składzie Ukrainy – wciąż dla obłąkanych polityków i mediów POLINezji agresorem była Rosja. Około 80-90% Polaków zostało przez lata uwarunkowane jak psy Pawłowa, wierzą w te brednie serwowane latami przez media i „autorytety”.

Jest dla mnie narodową tragedią Polaków, że nasze (niegdyś) państwo jest obecnie (nad wyraz) tępym narzędziem, wykorzystywanym przez globalną etniczną oligarchię kapitałową przeciwko narodowym interesom Polaków. Nie tylko wspieramy banderowski ludobójczy (i realnie antypolski) reżim, wyciągnięty bezpośrednio z trumny III Rzeszy, ale jeszcze szkodzimy na wszelkie sposoby Rosji i narodowi rosyjskiemu, walczącemu przeciw międzynarodowym globalnym bandytom i ich banderowskim najemnikom nie tylko dla siebie, ale i faktycznie także dla nas. Szerzej o tym pisałem we wstępie do tekstu „Igor Girkin: Sytuacja na froncie 04.07.2022 i prognoza rozwoju sytuacji. Wnioski dla narodu polskiego.” – i polecam zapoznanie się minimum z tym wstępem.

W ostatnim z przetłumaczonych tekstów – „Niesamowite”, A. Morozow prezentuje bardzo krytyczną ocenę całości przebiegu Specjalnej Operacji Wojskowej. To gorzka pigułka prawdy, którą niestety musi przełknąć każdy Polak świadomy tego, o co toczy się ta wojna [z naszej perspektywy – przede wszystkim dla narodu polskiego].


Zastanawiałem się, co możemy zrobić w tej beznadziejnej sytacji, kiedy niegdyś nasze państwo działa przeciwko polskiemu interesowi narodowemu. Obok moralnego wsparcia Rosjan w ich walce możemy jednak coś zrobić – możemy wspomóc jedną z wielu organizacji rosyjskich zajmujących się zaopatrywaniem ludności Donbasu w pomoc humanitarą (administracja państwowa Republik i FR niestety mocno w tym obszarze zawodzi) i walczących w tragicznych warunkach zaopatrzeniowych (z winy ww. władz) żołnierzy DRL i ŁRL w najróżniejsze ratujące zdrowie i życie „drobiazgi”, o których wiechuszka zupełnie „zapomniała”. Proszę odwiedźcie stronę Centrum Koordynacyjnego Pomocy Noworosji i zorientujcie się, czy chcecie i możecie jakoś tej inicjatywie pomóc. Zbiórki wszelkich dóbr dla ludności Ukrainy są powszechne, a o ludności Donbasu i Noworosji nikt nie chce pamiętać. Szczególnie w Polsce. Z góry dziękuję za wszelką pomoc – w imieniu wolontariuszy CKPN [КЦПН]. Od razu informuję – to nie jest jakaś „szemrana” grupa naciągaczy – ta organizacja działa od 2014r., jest grupą solidną, kompetentną i uczciwą (posiadają poparcie Igora Girkina, co jak sądzę jest najwyższą możliwą rekomendacją w zakresie kompetencji i uczciwości).

Spis tłumaczeń:

  1. A. Morozow: O handlu i wojnie
  2. I. Girkin o składach amunicji (1)
  3. I. Girkin o składach amunicji (2)
  4. A. Morozow: Niesamowite

Autor: Andriej Morozow, „Murz”
Tytuł: O handlu i wojnie (Про торговлю и войну)
Opublikowano: 05.07.2022
Tłumaczenie i komentarze: Światowid, swiatowid.video.blog
Źródło: Про торговлю и войну.

O handlu i wojnie

Po raz kolejny pisze jakiś człowiek po obejrzeniu kolejnego wideo Szarija, który dostaje „wycieknięte” materiały z przesłuchań Azowów, zachowujących się w niewoli jak u siebie w domu („Walkiria” z psem „Adolfem” jest po prostu mi-mi-mi):

K***a, no właśnie mamy dno, ‚wymieniacze’ powinni być rozstrzelani. „Co jest k***a?!
[Ś: brak źródła cytatu]

Jeszcze raz wyjaśniam. Jeszcze raz dla tych, którzy nie rozumieją jak to działa. Jak to wszystko w ogóle działa.

W filmie Szarij zadaje pytanie – czy to GUR Ministerstwa Obrony Ukrainy [ГУР МО Украины ] „narzuca swoją wolę” w historii z wymianami? Czy określa kto, kiedy i jak będzie wymieniany?

O tym, kto i kiedy będzie wymieniany, decyduje zgoda obu stron na wymianę osób na określonych listach.
Definicja „zgody” podawana jest od dawna i przy opisywaniu wymian w podobnych okolicznościach.

[Ilustracja komediowa „dochodzenia do zgody” wideo RU]

Państwo Ukraina nie dba o los swoich przymusowo zmobilizowanych ludzi, którzy po pierwszym porządnym ostrzale schodzą ze swoich stanowisk i idą gdzie indziej. Państwo Ukraina chce przede wszystkim odzyskać swoje „symbole oporu wobec rosyjskiej agresji”. I nikogo innego. Do tych „symboli” zalicza się oczywiście nie tylko AZOV – jak słusznie zauważyli obeznani towarzysze – ale także wielu innych ludzi, którzy uważają, że „zarzynanie Rosjan” jest dobre i przyjemne, a potem, jak cię [Rosjanie] otoczą – zacisną pętlę okrążenia – przygwożdżą, to możesz się poddać, zostaniesz wymieniony na linii frontu i będziesz ponownie miał okazję zajmować się tym samym [Ś: „zarzynaniem Rosjan”].

Próba nie wymieniania AZOVa przez naszych „wymieniaczy”, lub wymieniania go w innej proporcji niż chcą tego Ukropy, spowoduje całkowite wstrzymanie wymian. I wtedy zaczniemy się dowiadywać, że gdzieś w ukraińskim więzieniu zmarł jeden z naszych wziętych do niewoli. A potem jeszcze jeden. I jeszcze jeden. Nie byli ranni, byli zdrowi. Ale zmarli, tak to bywa. Więzienie, bądź co bądź. Państwu ukraińskiemu nie oberwie się od jego „zachodnich panów” za zabicie naszych więźniów [Ś: w celu wymuszenia zwrotu AZOVców]. W tej chwili na przykład ukraińska artyleria ostrzeliwuje Donieck „w kwadraty” [Ś: „po powierzchni”, a nie w cele militarne] i codziennie giną od tego ostrzału cywile. A państwo Ukraina nie zostanie za to w żaden sposób rozliczone [Ś: przez rządy państw „wolnego świata” ani „opinię międzynarodową”; 8 lat robili to samo i „prawoczłowieczy” zachód miał to zbiorowo „gdzieś”]. Dlatego nasi „wymieniacze” będą te wymiany kontynuować. I nie chodzi tu o to, że nasi negocjatorzy są „denni”. Chodzi o to, że strony mają różne cele.

Na przykład były rozmowy pokojowe w latach 2014-2021, porozumienia mińskie, formaty normandzkie i tak dalej. Rosja chciała pokoju, nie chciała wielkiej wojny. Nie zdając sobie sprawy, że Ukraina jako państwo jest tylko i wyłącznie nastawiona na tę wojnę [Ś: jako państwo marionetkowe Ukraina realizuje cel strategiczny „marionetkarzy” – prawdziwych władców USA, którym jest całkowicie obojętna ludność Ukrainy i jej przemysł, infrastruktura i w ogóle cały kraj – to wszystko jest „materiał eksploatacyjny”, którego jedyną rolą jest, by został zużyty w procesie osłabiania Rosji i doprowadzenia społeczeństwa rosyjskiego do akceptacji rządów marionetek „zachodu”]. Nie uda się z nią „prowadzić interesów”. Pragnąc pokoju, wetknęli w jego miejsce „łatę” z Mińska, choć „kompromisowego rozwiązania” nie było i być nie mogło. A wszystkie negocjacje były potrzebne Ukrainie tylko po to, by zyskać na czasie, budując swój potencjał militarny i żądając od Europy rezygnacji z Nord Streamu, by przystąpić do wojny na jak najkorzystniejszych warunkach politycznych i militarnych. Państwo Ukraina bezpiecznie osiągnęło swój cel. W ciągu siedmiu lat maksymalnie rozbudowało swój potencjał militarny i dzięki Stanom Zjednoczonym przeforsowało odmowę uruchomienia gazociągu Nord Stream II. I, zamiast kolejnej rundy negocjacji, kontynuowali ostrzeliwanie republik artylerią. Tylko po to, by dać do zrozumienia, że są już gotowi.

O stopniu realnej gotowości Rosji do wojny w pełni świadczy historia „mobilizacji w LNR i DNR”. Powtarzam jeszcze raz, doszło do przestępstwa, które trzeba zbadać, a sprawców ukarać.

Problem nie polega na tym, że nasi „wymieniacze jeńców” to „dno”.
Problemem nie jest to, że mamy „dno” w biurze Ławrowa.
Nie chodzi o to, że mamy machinę wojskową naszego państwa, która jest zgniła jak całe państwo, mafijna, z lokalnymi i globalnymi układami i zmowami milczenia wylewającymi się w morzach żołnierskiej krwi, to jest dno dna wszystkich możliwych den i dalej prą na dół, bo to nie koniec i najbardziej niesamowite momenty i wątki dopiero przed nami.

Problem w tym, że „góra” wciąż chce czegoś nietrafionego [głupiego]. Nie chcą zniszczyć ukraińskiego nazizmu, nie chcą zniszczyć państwa-nosiciela tego nazizmu, chcą negocjować. „Weźmiemy Donbas, Krym i drogę lądową na Krym i zawrzyjmy pokój”. I oczywiście znów będą się targować.

Bo ta wojna może się skończyć tylko w Kijowie albo w Moskwie. Nie ma innych możliwości. A jeśli skończy się w Kijowie to po niej nastąpi kolejna wojna, a potem następna. Nie zostawią nas w spokoju, dopóki albo nie dostaną pierwszą głowicą atomową w jakimś przytulnym Fliegescheisenburgu, albo dopóki nie zabraknie im państw-najemników z Europy Wschodniej i Azji gotowych pójść na wojnę z Rosją.

Dziękuję wszystkim przyjaciołom za gratulacje z okazji zakończenia wyzwalania terytorium LNR, ale wojna nie kończy się na tym, nawet w połowie, a nawet w jednej czwartej, i ogólnie rzecz biorąc, jeszcze „droga daleka przed nami”.

Wydaje mi się, że wiele osób nie rozumie tego, co działo się globalnie przez te wszystkie lata, dzieje się i będzie się działo.

Sam 2 maja 2014 roku, kiedy naziści urządzili masową rzeź rosyjskich aktywistów w Odessie, nagrywając ją i komentując radośnie w całym Internecie, oraz reakcja „całej światowej społeczności” na te wydarzenia – wyznaczyły nie tylko początek wojny domowej na Ukrainie czy jakiś jej nowy etap [Ś: to faktycznie był nowy etap; wojna zaczęła się od „pomarańczowej rewolucji” w 2004, od zainstalowania marionetek „zachodu” w Kijowie – wtedy właśnie „zachód” wszedł w wojnę z Rosją – wtedy prowadzoną metodami „hybrydowymi” – „kolorowych rewolucji”; A. Morozow zauważył zresztą to samo i nawet o tym napisał, w jednym z kolejnych tłumaczeń wyciągnę tamten jego tekst z „archiwum”]. Pisałem o tym wcześniej, ale widocznie mało i rzadko, kilka razy tylko, bo było wiele zadań czysto praktycznych.

Był to pierwszy akt zakrojonej na szeroką skalę i jawnej eksterminacji Rosjan na tle etnicznym, który to akt usankcjonowali nazistom ich władcy [Ś: „przywódcy wolnego świata”]. Był to początek otwartego ludobójstwa sankcjonowanego i wspieranego przez Zachód. Wojna na wyniszczenie.

Rosjanie zostali skazani na śmierć. Zostaliśmy skazani, nie po raz pierwszy, nie osobiście przez jakieś postacie polityczne Zachodu i nie zbiorowo przez jakiś „tajny rząd światowy” [Ś: nie zgadzam się tu, cele i „standardy” działania „zachodu” są wyznaczane przez globalną etniczną oligarchię kapitałową]. Zostaliśmy skazani z powodów czysto finansowych i ekonomicznych, podstawą była polityka i wynikająca z niej wojna, która jak wiadomo jest „kontynuacją polityki innymi środkami”. Skazali nas, powiedzieli – „czas, żeby ludzie znowu masowo się nawzajem zabijali”, a ci, którzy są bliżej tych trybików, zapędzili to tego nas, a nie siebie. Można, do pewnego momentu, stosować polityczne, perswazyjne metody zaszczepiania ludziom szkodliwych rzeczy, które pomagają odebrać im przestrzeń życiową, ale są granice opowieści o tym, że „czarne jest białe” i odwrotnie. Wiosną i latem 2014 roku granice te, dzięki mieszkańcom Donbasu, którzy zbuntowali się przeciwko nazistowskiemu zamachowi stanu – i ochotnikom z Rosji – przybrały swój geograficzny kształt.

W „Rzeźni numer pięć” [Ś: Kurta] Vonneguta jest doskonałe porównanie nieuchronnie zbliżających się wojen do ruchu lodowców, ale niewiele mówi on tam o naturze tego ruchu. Czy nam się to podoba czy nie, dopóki otaczający nas świat będzie budowany na zasadach kapitalistycznych, na pożyczaniu na procent, dopóty będą wojny. W dwóch turach Wojny Światowej, przedzielonych bardzo umownym wyciszeniem „międzywojnia” lat dwudziestych i trzydziestych [XX w.], chodziło o samo zmniejszenie liczby „podmiotów gospodarczych”. Patrząc przez googlemaps na niekończące się cmentarze wokół kraterów pozostałych po operacji messinskiej [link EN] pod Ipr [Ypres], nie mogę uwierzyć, ale tak. Nie ma innego powodu. Tylko ten, że pieniądze niewygodnie rosły w starych „workach” i domagały się nowych [Ś: chodzi o struktury polityczno-handlowe: państwa, bloki państw].

Mam tam ulubiony krater, właśnie w tym miejscu – 50.775980631833164, 2.86184413968839, zwany „Pool of peace”. Widać wyraźnie zgrabne schody do samej wody. Elegancki pomnik uniwersalnej ludzkiej hipokryzji. „Nie zrobimy tego więcej, szczerze, szczerze”.

Musi istnieć jakiś dobry powód, dla którego ludzie od lat mordowali się między sobą w błotnistych rowach na środku tych pól? Dostatecznie dobry powód, by pędzono ich falami na rzeź pod niemieckie karabiny maszynowe i niemieckie szrapnele. Dobry powód, dla którego abstrakcyjny żołnierz niemiecki, Paul Baumer, zabił abstrakcyjnego żołnierza francuskiego, „Gérarda Duvala, drukarza”. Dobry powód dla wszystkich okropności wojny.

Nie. Nie ma żadnego lepszego powodu niż kapitalizm. A państwo Ukraina jest obecnie doskonale sterowalnym narzędziem tego światowego kapitalizmu, mającym na celu zniszczenie Rosji jako państwa i Rosjan jako narodu politycznego, jako ludu, który ma jakąś wspólną przestrzeń życiową i jest zdolny do jej obrony. Wszystkie okropności wojny, wszystkie te „krew – flaki – naziści”, wszystkie tortury więźniów i ostrzał Doniecka to po prostu druga strona [Ś: cena] światowego kapitalizmu, w którym żyjemy. Druga strona [Ś: cena] Interneciku, iPhoników, globalizmu, rynku międzynarodowego.

Nie chodzi o jakichś wstrętnych Żydów i „kulisy świata”. To wszystko słudzy trybików stóp procentowych, którzy mogą co najwyżej decydować o tym, kto dziś zostanie poświęcony „lodowcowi”, a kto jutro. Niezależnie od tego, jak bardzo nadymają policzki, to oni służą procesowi, a nie proces służy im. [Ś: tu się z A. Morozowem nie zgodzę, „kapitalizm” to jest system narzucony ludzkości przez globalną etniczną oligarchię kapitałową jako system, w którym nie mogą zaistnieć zjawiska zdolne do zniszczenia jej totalitarnej władzy nad globem, tak się składa, że tymi „trybikami kapitalizmu” są wszyscy poniżej tej kasty, ona sama zaś – narzuca ten system neoniewolniczy – ostatnio przy użyciu USA i NATO]

Im szybciej zrozumiemy, że mamy do czynienia z wojną na wyniszczenie, o naszą zagładę, im szybciej zrozumiemy, że nie będzie żadnego porozumienia, że musimy po prostu zabić wroga, zabić go jak najszybciej i jak najskuteczniej, w jak największej liczbie, że ta wojna może skończyć się jedynie wraz z bezwarunkową kapitulacją wroga, tym szybciej ta wojna się skończy.

Ale rosyjskie kierownictwo szybko tego nie zrozumie.

Nawet teraz wymyślono wewnętrzne legendy, powielane przez niektórych jurasumów-insiderów [Ś: chodzi o dość typowy „blog patrioty” yurasumy.livejournal.com, pełno takich w rosyjskim Internecie], że ponoć nie chcemy szybko wygrać tej wojny. Wszystko jest w porządku – mówią. Im dłużej armia walczy, tym dłużej będzie otrzymywać wysokie finansowanie, a w ogóle „mamy kolejki w wojskowych biurach rejestracji i poboru”…

Nawet gdyby ktoś gdzieś w Rosji w patriotycznym zapale poszedł do Biura Rejestracji i Poboru do Armii, to nic to nie da. Wiesz dlaczego?

Oni dali rady. Nie uwierzycie, ale rzeczywiście oni dali rady. Było ciężko, ale jesteście niesamowitymi przywódcami, podziwiam was, rosyjskie władze wojskowe i cywilne. Bardzo trudno było przed rozpoczęciem wojny odtworzyć w kraju sytuację zbliżoną do tej z 1913 roku, ale modliliście się o „święty 1913”, pracowaliście na niego niestrudzenie i dostaliście go. Mówiono wam w 2005 roku, że będą wielotysięczne wiece, w których zatrą się granice przekonań politycznych uczestników i że jedyne czego będą chcieli to by „zamknąć okradających państwo”. Nie wierzyliście, śmialiście się. Dostaliście kopię 1913 roku ze wszystkimi możliwymi napięciami społecznymi, i do tego nawet z CAREM – dokładnie tak.

I tu właśnie nasi dowódcy wojskowi przyjęli wyzwanie. Nasze wojsko nie może zadowolić się drugim miejscem w konkursie niższości umysłowej. Przyjęli wyzwanie i dali rady. Potrafili wywołać niedobór amunicji. To niewiarygodne, niezrozumiałe, ale ci niesamowici ludzie dokonali rzeczy niemożliwej – wszystko przes*ali.

W tym samym Krasnym Łuczu, gdzie w pobliżu znajdują się dwie duże grupy obwałowanych magazynów, „Magazyn dynamitu” i magazyn fabryki pirotechnicznej w Pietrowskim, dwa miejsca specjalnie przeznaczone do przechowywania materiałów wybuchowych, z zachowaniem wszelkich środków bezpieczeństwa, cała amunicja artyleryjska przywieziona do miasta została ułożona w jednym dogodnym stosie, bliżej stacji. I wszystko wyleciało w powietrze za sprawą jednego trafienia, niszcząc pobliskie ulice. Przynajmniej udało się wyprowadzić pociągi ze stacji.

A dalej na liście m.in. Śnieżnoje i inne mniej znane miejsca, których smutne, ciągnące się wiele godzin, odgłosy eksplozji również słyszałem na własne uszy. A teraz niedobór amunicji nie występuje w ukraińskiej artylerii, co zwiastowała medialna prostytutka Szurygin, teraz brak pocisków dla naszej artylerii. I to już po raz drugi – przeszli już z deficytowego kalibru 122 mm [Ś: haubice D-30, samobieżne „Goździki” – wciśnięte LNR i DNR na odczepnego, kiedy po reformie artylerii armia FR całkowicie przeszła na kaliber 152mm i zarzucono produkcję amunicji 122mm … dzięki czemu podczas działań wojennych, gdy wyczerpały się resztki amunicji 122mm – artylerzyści ŁRL i DRL, zamiast wspierać swoje wojska, musieli się uczyć obsługi D-20 … dobrze, że nie dostali D-1 z II WŚ] na kaliber 152 mm [Ś: D-20, „Hiacynt”, „Msta”], a tu znowu.

I nie przekonacie swoich żołnierzy, że jesteście takimi idiotami. Że jesteście takimi idiotami, że uwierzyliście w naszą idiotyczną propagandę, że AFU nie ma już rakiet, które mogłyby dotrzeć do tego składu. W to, że jesteście takimi idiotami, że uznaliście, że „no to już chyba więcej tego nie zrobią” i kontynuowaliście zwożenie tam amunicji [Ś: autorowi chodzi o odparty przez obronę przeciwrakietową atak dwoma „Toczkami-U” na ten „skład” amunicji pod gołym niebem; autor, szanowny Andriej Morozow ma, jak się zdaje przesadnie wysokie mniemanie o profesjonalizmie i inteligencji „dowódców” przysłanych do Ł/DRL z FR … niestety 20 lat negatywnej selekcji zrobiło już swoje; choć jeśli w tej zgrai niekompetentnych głupców działałby zdrajca to w ogóle niczym by się nie wyróżniał w zakresie „całokształtu osiągnięć bojowych”; skutki niekompetencji bywają smutne i dla samych dowódców].

„Zdrada generałów” – nie jest już „tylko kolejną plotką wśród wielu”, jest potwierdzonym przekonaniem opinii publicznej. Najbardziej niebezpiecznej części opinii publicznej, tej części społeczeństwa, która z bronią w ręku toczy tę wojnę. Opinia tych samych ludzi, do których „doradcy” wysłani z Rosji, w czasie porozumień mińskich, mówili [Ś: żołnierzom ŁNR, którzy właśnie przeżyli ostrzał ukraiński], że „To wy zaczęliście! Mój kolega ze studiów jest po drugiej stronie! Wierzę mu tak, jak wierzę sobie! On mówi, że zawsze zaczynacie pierwsi!”. [to cytat z innego tekstu, link tu]

A dla tych, którzy znów są oburzeni wymianą AZOVców, mam bardzo złą wiadomość. Wy, obywatele, płaczecie nie nad tym, nad czym powinniście. Nie mamy dennych „wymieniaczy” jeńców, mamy całą machinę państwową, która nie rozumie dokąd zmierza i z kim ma do czynienia, i nie chce tego zrozumieć. A żeby Rosja i Rosjanie przetrwali, całe pokolenie rosyjskich mężczyzn będzie musiało jeszcze przez długie lata nosić „automat”, hełm i kamizelkę przeciwodłamkową.


I. Girkin o składach amunicji (1)

(…) Wróg nadal ” wyniszcza” tyłowe składy i punkty dowodzenia Sił Zbrojnych RF i Sił Zbrojnych LPR. Wczoraj zniszczono kolejny skład w Szachtiorsku (według raportów nadal płonie i detonuje).
W większości przypadków – sukcesy wroga tego typu opierają się na WYBITNYM ROZUMIE [naszego] DOWÓDZTWA, – które nie uważało za konieczne ani kamuflażu, ani podstawowych środków bezpieczeństwa. Składy powstawały bez uwzględnienia rozpoznania przestrzennego i powietrznego przeciwnika, w sposób chaotyczny, bez wznoszenia jakichkolwiek budowli ochronnych (i/lub wykorzystania licznych istniejących) – czyli „jak komu wygodnie”.
Oczywiście nasi wojskowi mogą w uzasadnieniu powiedzieć, że „nie spodziewali się, że SWO przerodzi się w wojnę”. Ale fakt, że w piątym miesiącu wojny w jednostkach Sił Zbrojnych Federacji Rosyjskiej niemal całkowicie brakuje nawet elementarnych siatek maskujących (podczas gdy wiele jednostek sił zbrojnych Ł/DRL zasilanych przez ochotników je posiada) – tylko ten fakt zasługuje na sąd wojenny dla całego kierownictwa Służby Kontrwywiadu Ministerstwa Obrony Federacji Rosyjskiej. (…)
https://t.me/strelkovii/2889
2022-07-08 09:28:14

I. Girkin o składach amunicji (2)

Jeszcze wczoraj w telewizji na żywo mówiono o tym, że wróg celowo „zdejmuje” nasze składy artylerii, stanowiska dowodzenia i pozycje obrony przeciwlotniczej. Dziś rano – podobnie jak w Donbasie – zniszczono duży skład amunicji w Cziornobajewce [Чернобаевка] koło Chersonia. I o ile mówiąc o Donbasie można by się jeszcze odwołać do tego, że te składy powstały na długo przed tzw. SWO, to w Cziornobajewce składy powstawały już w jej trakcie i jak najbliżej frontu. Ciekawe: kiedy usłyszymy o procesie wojskowym przynajmniej jednego kretyna lub świadomego szkodnika, który nosi generalską czapkę „szojguszkę” haftowaną złotem? – Najwyższy czas…
Autor: Igor Girkin, „Igor Strielkow”
https://t.me/strelkovii/2902
2022-07-09 09:43:47


Autor: Andriej Morozow, „Murz”
Tytuł: Niesamowite (Изумительное )
Opublikowano: 08.07.2022
Tłumaczenie i komentarze: Światowid, swiatowid.video.blog
Źródło: Изумительное .

Niesamowite

Nie szukałem jeszcze w sieci gdzie dokładnie, ale wygląda na to, że wczoraj wieczorem AFU uderzyło w kolejny skład amunicji artyleryjskiej rosyjskich sił zbrojnych w Stachanowie. Który to był? Szósty czy siódmy po Krasnym Łuczu? Jak już zaczęło wybuchać o 2 w nocy, to wybuchało dalej, aż w końcu wszystko wybuchło około 4 w nocy.

Z blaskiem i wszystkim.

Co mogę powiedzieć? Podsumujmy krótko logikę naczelnego kierownictwa rosyjskich sił zbrojnych.

Luty-marzec.

Mając miażdżącą przewagę nad przeciwnikiem w nowoczesnych pojazdach pancernych, zaganiali jak najdalej w głąb pozycji wroga, jak najwięcej tych właśnie pojazdów pancernych i sprzętu specjalnego – bez gotowej do boju i zmotywowanej piechoty zmechanizowanej do towarzystwa. Gonili niechronione tyłowe kolumny [zaopatrzeniowe] tam i siam i tracili je. W efekcie stracili przytłaczającą większość nowoczesnych pojazdów pancernych T-72 i T-90, rozstrzelanych i porzuconych, stracili większość opancerzonych bojowych wozów piechoty BMP-3. W konsekwencji tego wszystkiego – utracili zdolność do prowadzenia wielkich operacji na dużej głębokości. Przedłużyli wojnę.

Kwiecień-czerwiec.

Zabijając bataliony „szeregowców”, „kotów” [Ś: poborowych], „Ahmatów” [Ś: Czeczeńców?], i, oczywiście, Donczan i Ługańczyków, powoli i boleśnie uświadamiają sobie, że konieczne jest ustanowienie współpracy między piechotą i artylerią, odkrycie na nowo wszystkich „kół” w tej dziedzinie, znanych z pierwszej i drugiej wojny światowej. Zaczęli [odkrywać] powoli i boleśnie, z szalonymi stratami, aby chociaż w ten sposób wygrywać wojnę.

Czerwiec – lipiec.

Pomimo braku jakiejkolwiek tajemnicy wojskowej wokół dostaw nowoczesnej zagranicznej artylerii dalekiego zasięgu i MLRS na Ukrainę, nadal koncentrowali amunicję artyleryjską w dużych, nieprzystosowanych do jej przechowywania ani obrony [przeciwrakietowej] obiektach przemysłowych, w zasięgu pocisków i artylerii przeciwnika. Stracili wszystkie te składy jeden po drugim. W konsekwencji – stracili możliwość normalnego atakowania przynajmniej tak, jak atakowali dotychczas [gdy „odkryli na nowo” ww. „koła”]. Stworzyli jednocześnie dziki „głód pocisków” w warunkach, gdy przeciwnik otrzymał i opanował nowe zagraniczne systemy artyleryjskie i MLRS [wyrzutnie rakietowe jednoczesnego startu].

W skrócie

Wiem, że naszą armią dowodzi banda niewyszkolonych kretynów. Głupkowato wrednych, żałosnych, mściwych, małostkowych, złodziejskich, stadnych, gromadzących się w wielkich „mafiach wojskowych”, którzy swoje zyski „dziesięcinują” na samej górze. Po prostu głupi płytcy złodzieje. Podobnie jak cywilne kierownictwo kraju, niewiele się różnią.

I nawet sami ci kretyni zaczynają zdawać sobie z tego sprawę. Że są kretynami. I oczywiście, że sami siebie okradali. Ukradli swoją własną przyszłość.

Ale nie można nikogo przekonać, że z Carskiego Sioła do Kaisera Wilhelma nie był ułożony bezpośredni telegraf, przez który Rasputin meldował Kaiserowi o całej sytuacji i wysyłał faks z najnowszymi mapami operacyjnymi.

Nie możesz mnie przekonać. Nie ma tylu głupców, którzy w to uwierzą, nie będzie też czasu i okazji, by pojąć to intelektem poprzez praktyczne doświadczenie.

Wspaniała żywa anegdota historyczna, oczywiście. Gdybym sam nie żył w tym wszystkim – nie uwierzyłbym, gdyby mi to opowiedziano.
Wyraźna ilustracja tego, jak znikomy był wkład własny bolszewików w sukces rewolucji w porównaniu z wkładem rządu carskiego.

Mikołaj II oraz jego ministrowie i generałowie jako główni twórcy najpierw lutego, a potem października.

Lepsze niż jakikolwiek podręcznik.

Wyjdź i słuchaj całą noc. Nadal od czasu do czasu wybucha.

Czy pąkle życzą szkody statkom, korniki dębom, a tasiemce bykom? Dbają tylko o siebie i swoje potomstwo, ale pewnego dnia statek tonie, dąb się przewraca, wół umiera, a my zaczynamy szukać strasznego spisku.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s