UE jako warunek przyjęcia Serbii żąda uznania „państwowości” Kosowa i dołączenia do sankcji przeciw Rosji i Białorusi

Na Southfront.org od czasu do czasu pojawiają się teksty, w których propagandyści FR (także ci spoza FR) formułują marzenia i życzenia odnośnie tego, co „byłoby miło, gdyby się ziściło”. Jednym z takich tekstów był np. artykuł o tym, jak to Erdogan ma szansę uratować „pokój na świecie” blokując przystąpienie Szwecji i Finlandii do NATO. Nie zablokował. Kolejny tłumaczę poniżej, tym razem – o „śmierci” procesu akcesji Serbii do UE.

Mógłbym napisać, że na naszych oczach rozgrywa się ostatni akt niszczenia państwa i narodu serbskiego. Ale tak nie jest. Ostatnim etapem było oderwanie Czarnogóry, by odciąć Serbii dostęp do morza i faktycznie odizolować ją kompletnie, otaczając kontrolowanymi przez globalną etniczną oligarchię kapitałową marionetkowymi państwami. Jednocześnie „rozsiewając” naród serbski między kolejne byty polityczne. Cały scenariusz rozpadu Jugosławii został opracowany w celu utworzenia organizmów państwowych absolutnie niezdolnych do suwerennej egzystencji – zarówno politycznej jak i ekonomicznej – i „połykanie” tych bantustano-podobnych tworów pojedynczo, w miarę ich postępującego upadku polityczno-ekonomicznego. Twórcy scenariusza chcieli więc rozbicia na „województwa” obszaru, który planowali podbić, aby potem z założonymi rękoma siedzieć i czekać, aż potrzeby ekonomiczne wymuszą na lokalnych elitach oddanie suwerenności i dołączenie do „zachodu” w charakterze dostawców niewolników i rynków zbytu.

Cóż oglądamy obecnie? To już nie jest smutny akord na „pogrzebie” państwowości serbskiej, tylko ostatni etap poniżania, upadlania i pozbawiania ostatnich resztek godności narodu serbskiego przez europejskie marionetki globalnej etnicznej oligarchii kapitałowej. Unia Europejska jest chwilowo „zalana po korek” imigrantami z Ukrainy i na razie nie potrzebuje wysysać pracowników z Serbii. Bo tak naprawdę do tego się sprowadza „rozszerzenie UE na wschód” – do „wyssania” wykształconych i wychowanych na cudzy koszt pracowników przez gospodarkę wymierającej Unii Europejskiej. Tylko po to, by jeszcze przez jakiś czas głodni [z braku pieniędzy na wypłatę emerytur, bo nie ma komu na te emerytury pracować] emeryci nie zapukali koktajlami Mołotowa do drzwi gabinetów europejskich marionetek globalnego kapitału. „Kosowskie i sankcyjne ultimatum” to ze strony UE po prostu ODROCZENIE nieuniknionej integracji Serbii, do której będą parły „gospodarcze elity” tego państwa i … tamtejsi, chcący jak najszybciej uciec do „lepiej płatnych krajów”, „młodzi, wykształceni z wielkich miast”. Logika kapitalizmu i śmierci narodów „nawróconych na kapitalizm”. Serbia to obecnie państwo 7-milionowe, osaczone ze wszystkich stron marionetkami UE-USA i wyniszczone ekonomicznie – zarówno wojnami, emigracją-depopulacją, jak i „dostosowaniami” prawno-gospodarczymi do „standardów UE”. Faktycznie pozbawione w tym otoczeniu geograficzno-politycznym szans na przetrwanie jako byt suwerenny ekonomicznie – a w konsekwencji – także – byt suwereny politycznie. To wszystko mogłoby się zmienić, gdyby Rosja pokonała Ukrainę i trwale zreintegrowała jej terytorium ze swoim państwem. Wtedy, zakładając utrzymanie się anty-„globalistycznych” władz na Węgrzech Serbia zyskałaby „euroazjatycką” alternatywę integracji gospodarczej. Biorąc pod uwagę to, jak się dotychczas rozwija Specjalna Operacja Wojskowa – oraz to, co słychać z Kremla (a nie słychać już o „denazyfikacji” ani „demilitaryzacji”, słychać za to, że „Moskwa w ogóle jeszcze nie zaczęła poważnych działań wobec Ukrainy” [wypowiedź W.W.Putina z 07.07.2022] oraz, że jest gotowa do poszukiwania dyplomatycznych rozwiązań konfliktu – choć rozmowy będą tym trudniejsze, czym dłużej będą trwać walki) taki optymistyczny dla Serbii scenariusz może się nie ziścić. Deklaracje Kijowa nie pozostawiają żadnych złudzeń, co do tego, że jakieś rozmowy pokojowe w ogóle będą prowadzone – inne niż o oddaniu Ukrainie pod kontrolę wszystkich terytoriów, którymi administrowała przed secesją Krymu i fragmentu Donbasu.
Jeśli więc Putin dalej nie zamierza zacząć „poważnych działań wobec Ukrainy” – a czas na to najwyższy, po 4,5 miesiąca prowadzenia „SWO” przy użyciu mięsa armatniego z ŁRL i DRL – i po maksymalnym wykrwawieniu Milicji Ludowych i „mobików” [zmobilizowanych z ulic Donbasu na 3 miesiące cywilów, którzy nigdy nie odbyli służby wojskowej] – to nie tylko na Serbii [dawno zdradzonej i sprzedanej, jeszcze przez Jelcyna i jego mafię], celach SWO, ale także na samej FR niedługo będzie musiał postawić krzyżyk.


Autor: Drago Bosnic (niezależny analityk geopolityczny i wojskowy)
Tytuł: Sprawa akcesji Serbii do UE jest martwa, ponieważ Bruksela żąda od Belgradu rezygnacji z Kosowa i nałożenia sankcji na Rosję (Serbia’s EU Ascension Dead As Brussels Demands Belgrade Renounce Kosovo And Impose Sanctions On Russia)
Opublikowano: 08.07.2022
Tłumaczenie i komentarze: Światowid, swiatowid.video.blog
Źródło: Serbia’s EU Ascension Dead As Brussels Demands Belgrade Renounce Kosovo And Impose Sanctions On Russia.

Biorąc pod uwagę, że większość Serbów i tak nie chce stać się częścią UE, jedyne co mogą powiedzieć to „dar niebios”.

Unia Europejska podkreśla, że jest „unią równych” i że „interesy i obawy wszystkich jej obecnych i/lub przyszłych członków będą brane pod uwagę”. W systemie prawnym UE jest to również jasno określone w art. 4 ust. 2 traktatu UE, który mówi, że „Unia szanuje równość państw członkowskich, na pierwszym miejscu, ponad Traktatem”. Jednak rzeczywistość jest zupełnie inna. Na papierze każdy kraj członkowski jest równie ważny. Nikt jednak nie wierzy, że kraje takie jak Luksemburg czy Malta mogą być tak ważne i potężne jak Niemcy czy Francja. Co gorsza, nawet Francja ma problemy z dorównaniem niemieckiej dominacji w UE, nie mówiąc już o innych krajach członkowskich, zwłaszcza tych z Europy Południowej i Wschodniej.

Jest jeszcze Europa Południowo-Wschodnia. Obecni i przyszli członkowie UE są tam tak pomijani i odrzucani, jak to tylko możliwe. Grecja, zdecydowanie najważniejszy i najpotężniejszy członek w Europie Południowo-Wschodniej, jest trzymana w wiecznym zniewoleniu długiem, podczas gdy Bułgaria i Rumunia są praktycznie pozbawione suwerenności [Światowid: ale są dla odmiany bantustanami pod kontrolą USA, mimo, że formalnie są członkami UE, a więc „wasalami” Niemiec i Francji; wyjaśnienie tego statusu Bułgarii i Rumunii jest obecnie jasne – to kraje, które, podobnie jak POLINezja, miały się stać „zapleczem logistycznym” podczas planowanej w USA wojny Ukrainy z Rosją]. I wreszcie tak zwane „Bałkany Zachodnie”, czyli była Jugosławia (i Albania). Perspektywa unijna tego regionu jest w najlepszym wypadku wątpliwa. Jednak nie tyle dzięki samemu regionowi. To biurokratyczne imperium potraktowało ten region jako jawną kolonię, tę, którą stworzyło niszcząc względnie prosperującą (i suwerenną) Jugosławię, w zamian tworząc pół tuzina neokolonii z bliską zeru ilością rzeczywistego dziedzictwa historycznego i tożsamości [Światowid: państwowej i narodowej], co jest praktyką lepiej znaną jako tzw. „kreowanie narodów” [realnie raczej: „struganie narodów z banana”, w tekście: „nation-building”], czyli obszar w którym „specjalizacją się” USA i NATO [Światowid: czyli tak naprawdę rządząca tymi tworami globalna etniczna oligarchia kapitałowa].

Jedynym wyjątkiem jest Serbia, pierwotne państwo założycielskie i zdecydowanie najważniejszy członek byłej Jugosławii. Będąc obecnie półsuwerennym państwem, Serbia wiele przeszła w ostatnich dekadach, szczególnie od 1991 roku, kiedy to polityczny Zachód poddał kraj dziesięcioletniemu oblężeniu, niszcząc i demontując Jugosławię, jednocześnie robiąc wszystko, co możliwe, aby rozszerzyć zasięg terytorialny wszystkich innych państw w regionie, kosztem etnicznych Serbów, którzy zostali wyrzuceni z niemal wszystkich regionów byłej Jugosławii [nie jest to zgodne z prawdą, w Rep. Bośnii Hercegowiny oraz w Czarnogórze wciąż są znaczące obszary z większością serbską]. Sama UE była (i nadal jest) w tych działaniach narzędziem polityki USA. Aby to osiągnąć, polityczny Zachód zbombardował Serbów 3 razy w ciągu niespełna dekady, zaczynając od Republiki Serbskiej Krajiny (1994-1995), Republiki Serbskiej (1994-1995) i samej Serbii (1999).

Dla Serbów była to katastrofa – dziesiątki tysięcy zabitych, prawie milion uchodźców zmuszonych do opuszczenia swoich tysiącletnich ziem przodków i wynikająca z tego dewastacja gospodarcza i społeczna, której skutkiem były dziesięciolecia stagnacji. Jednak UE i USA nie skończyły na niszczeniu kraju. Nawet ta znacznie mniejsza Serbia była „zbyt duża” i „zbyt suwerenna” dla politycznego Zachodu, więc zdecydowano się na jej dalszy demontaż, doprowadzając do secesji Czarnogóry w 2006 roku, jak również wspierając jednostronną deklarację niepodległości Kosowa (2008), historycznie serbskiej prowincji z silną większością albańską. Od tego czasu 22 z 27 państw [w tym oczywiście POLINezja] członkowskich UE uznało ten narko-terrorystyczny podmiot. Bruksela próbuje przekonać do tego kolejne kraje.

Formalnie UE nigdy nie stawiała uznania Kosowa jako warunku członkostwa w UE, choć od tego czasu wielokrotnie to sugerowała. Jednak 6 lipca UE przekroczyła i tę granicę, gdy Parlament Europejski przyjął rezolucję w sprawie Serbii, która „wyraża poparcie” dla członkostwa Serbii w UE, ale uzależnia to wstąpienie od „pilnego przestrzegania” unijnych sankcji wobec Rosji i Białorusi oraz uznania Kosowa za niepodległe państwo. Te dwa wymogi są obecnie ustalone jako obowiązkowe dla dalszych rozmów o akcesji [do UE]. Najwyższy unijny biurokrata ds. Serbii Vladimir Bilcik podkreślił, że Bruksela oczekuje, iż Serbia w pełni się do nich zastosuje.

„Dlatego ważne jest, by Serbia poruszała się w kierunku UE, a nie w inną stronę” – powiedział Bilcik.

Parlament Europejski „wyraził też żal”, że pięć państw członkowskich UE [Światowid: m.in. Hiszpania, Rumunia i Słowacja, z „ciekawszych państw poza EU: Ukraina i Chiny] nie uznało jeszcze jednostronnie ogłoszonej niepodległości Kosowa i ponownie jest o to proszone. Podczas gdy Serbia została skrytykowana za brak sankcji wobec Rosji i Białorusi, narko-terrorystyczna neokolonialna jednostka w okupowanym Kosowie została pochwalona przez Parlament Europejski za dostosowanie się do stanowiska Unii Europejskiej w sprawie sankcji wobec Rosji i Białorusi.

Oczywiście te określenia są absolutnie nie do przyjęcia dla Serbii i można je uznać za co najmniej nieprzyzwoite. Ani Rosja, ani Białoruś nigdy nie zrobiły Serbii nic złego. Wręcz przeciwnie, oba kraje nieugięcie wspierały suwerenność i integralność terytorialną Serbii i nadal to robią. Historycznie rzecz biorąc, Serbia od wieków była wspierana przez Rosję. Bez zaangażowania euroazjatyckiego giganta jest mało prawdopodobne, że Serbia kiedykolwiek uzyskałaby niepodległość, nie mówiąc już o przetrwaniu licznych brutalnych inwazji i ludobójstw pochodzących z „politycznego Zachodu” w ciągu ostatnich 100 lat.

Zwrócenie się przeciwko Rosji w celu stania się pełną kolonią wielowiekowego wroga można opisać jedynie jako bezmyślny cios w plecy, którego żaden rząd w Serbii nie byłby w stanie przetrwać, gdyż byłoby to równoznaczne z politycznym samobójstwem. Tak więc ta rezolucja Parlamentu Europejskiego oznacza, że wejście Serbii do UE jest w rzeczywistości martwe. Biorąc pod uwagę, że większość Serbów i tak nie chce stać się częścią UE, jedyne co mogą powiedzieć to „dar niebios” [Światowid: nie zapominajmy, że większość Ukraińców też nie chciała w 2014 integracji z UE … tylko ta większość miała za daleko do Kijowa, pracowała i nie miała kiedy się tym zająć … a pewni głupcy nie zorganizowali odpowiedniego do powagi sytuacji oporu społecznego].

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s