Pocztówki z Donbasu: Andriej Morozow – Uliczne łapanki do wojska w ŁDRL, przyczyny zastoju na froncie, katastrofa w obszarze części zamiennych do broni i elektroniki łącznościowej

Na blog Andrieja Morozowa zaglądam systematycznie, ale nie miałem czasu na tłumaczenie. Nazbierało się sporo tekstów, dziś prezentuję paczkę informacji zza linii frontu. Lektura propagandystów nie da nam informacji o tym jak wygląda sytuacja – i nie ma ich po co czytać, mimo, że „informują” co 5 minut z „dokładnością” do jednego zabitego ukraińskiego żołnierza, z lubością pokazywanego na zdjęciach i filmikach dla wielbicieli pornografii sadyzmu.

Wydarzenia na froncie to ostateczny efekt oddziaływania sił i mas odległych od frontu. Można to porównać do tego, jak „dynamiczne” zdarzenia na styku płyt tektonicznych są efektem oddziaływania sił związanych z ruchem tych płyt. Dziś w tekstach Andrieja Morozowa zobaczymy (w skali mikro), jakie masy i siły występują po rosyjskiej stronie frontu. A potem możemy się zastanowić, czym się to wszystko skończy. Są granice tego, co można uzyskać usypiając społeczeństwo zakłamaną propagandą. Wojna to czas weryfikacji wszystkich kłamstw, ujawnienia wszystkich zaniedbań, wszelkiego marnotrawstwa i złodziejstwa i wszystkich niekompetentnych decydentów, lat szkodliwej polityki kadrowej. Za każdy pałac i jacht, za każdą zagraniczną rezydencję, za każde konto w bankach szwajcarskich, za całą głupotę, złodziejstwo i marnotrawstwo „elit” dziś niepotrzebnie leje się krew rosyjskich i donbaskich żołnierzy – tylko dlatego, że zamiast ich uzbrojenia, wyszkolenia i wyposażenia obywatele pracowali na luksusową konsumpcję i zagraniczne inwestycje złodziejskiej, zdegenerowanej i obcej etnicznie oligarchii tworzącej kremlowską „piramidę władzy” (to tak naprawdę sięgająca najniższych szczebli administracji struktura rodzinno-towarzyskich zależności „kryminalno-nieformalnych”, Pachanat). W którymś momencie naród zażąda głów osób odpowiedzialnych – i odda władzę tym, którzy mu te głowy – nabite na piki – dostarczą. Choćby w formie eleganckiej ekspozycji – alejki pik wzdłuż murów Kremla.

Polecam jeszcze rzut oka na niejako powiązane tematycznie teksty
Czy koreańscy towarzysze przybędą kapitalistycznym „efektywnym menedżerom” z Federacji Rosyjskiej z pomocą?
i Andriej Morozow: Zbliża się Verdun XXI w. O błędnych decyzjach na szczeblu strategicznym i ich przyszłych krwawych dla Rosjan skutkach.
Te teksty polecam, ponieważ rzucają one nieco światła na aspekt racjonalności i efektywności gospodarowania zasobami materialnymi i mocami produkcyjnymi FR oraz zasobami ludzkimi FR i Republik. To daje nieco „tła” do tekstów poniżej, szczególnie do ostatniego z nich, który omawia „politykę zaopatrzeniową” FR wobec sił sojuszniczych, która zakrawa na sabotaż albo demaskuje całkowity upadek mocy produkcyjnych w sektorze elektroniki militarnej – brakuje nawet elektroniki do hełmofonów załóg wozów bojowych, czyli technologii całkowicie ZSRRowskiej, bez tzw. „wsadu dewizowego”. To tylko „wisienka na torcie”, po OŚMIU latach polityki zaopatrzeniowej FR wobec ŁDRL, w ramach której Moskwa bardzo dbała o to, by w Republikach nie powstały sensownie uzbrojone i wyszkolone siły zbrojne.

Spis treści:

Tłumaczenie i komentarze: Światowid, swiatowid.video.blog


Autor: Andriej Morozow, „Murz” [Андрей Морозов „Мурз”]
Tytuł: Byłoby to zabawne, gdyby nie było tak smutne… (Было бы смешно, если бы не было так грустно…)
Opublikowano: 13.08.2022
Źródło: Было бы смешно, если бы не было так грустно….

Byłoby to zabawne, gdyby nie było tak smutne…

Dziś wieczorem kolega cywil, pracownik telekomunikacji, miejscowy, mieszkaniec Donbasu, w trakcie omawiania kolejnej fali „mobilizacji” w LNR, pokazał mi filmik, który rozbawił miejscowych w ich grupie gdzieś na mediach społecznościowych.

Krótko mówiąc, było to studio Sołowjowa, a w nim jakiś donosiciel z kraju niegdyś szanowanych partnerów, a obecnie zbrodniczego reżimu nazistowskiego krzyczał wniebogłosy, że na Ukrainie wojsko przeszukuje miasta i miasteczka w poszukiwaniu mężczyzn w wieku poborowym, wyłapuje ich, siłą zaciąga do wojskowych biur werbunkowych i w ogóle. Dają ci automat, mundur i zostajesz mięsem armatnim na froncie. Zboczeńcy, mówią. Zgodnie ze wszystkimi prawami międzynarodowymi przymusowa mobilizacja jest przestępstwem. Dranie! Naziści! I w ten deseń.

A ocenialiśmy z nim dokładnie takie same, regularne naloty prowadzone przez lokalne wojskowe komendy uzupełnień [Ś.: военкоматы – „wojenkomaty”, odpowiednik naszych WKU] w poszukiwaniu przynajmniej części rekrutów potrzebnych armii LNR. W dokładnie taki sam sposób. W tym szeroko już znany przypadek przymusowego wcielenia do wojska kierowcy karetki pogotowia, po którym zdaje się, że rozpoczęło się nawet jakieś śledztwo.

Raz w tygodniu trafiasz do sklepu, pytasz kiedy kupisz to, i to, i to.
A asystenci sprzedaży mówią: „Nie wiemy. Brak dostaw. Kierowcy boją się jechać, [WKU] łapią wszystkich„.

Po raz kolejny zacząłem myśleć, że znaczna część rosyjskiego społeczeństwa, w tym znaczna część rosyjskich przywódców, żyje w alternatywnej rzeczywistości i żadne szokujące fakty nie skłonią ich do przejścia do świata rzeczywistego.

Wszystko, co robi rosyjskie kierownictwo w zakresie kierowania operacjami wojskowymi i ich wszechstronnego wsparcia, służy przedłużeniu wojny, nieracjonalnemu wykorzystaniu zasobów ludzkich i materialnych, a w ostateczności generowaniu masowego niezadowolenia i eksplozji społecznej, która może pogrzebać rosyjską państwowość.
Absolutna kopia osuwania się carskiej Rosji w 1917 roku, łatwa do zauważenia nawet w obszarze ogólnego mentalnego dążenia naszych elit do „świętych lat dziewięćdziesiątych” – analogicznie jak ówczesnych do „świętego 1913”.

Dalsze „Losy inteligencji” nie są trudne do przewidzenia.

„Jestem monarchistą z przekonań. Ale w tej chwili to bolszewicy są tu potrzebni”. (c) wiesz kto.
[Ś.: kwestia dra Bakalejnikowa (Доктор Бакалейников) w M. Bułchakow, opowiadanie „W noc z 2go na 3go”, „Notatki i miniatury” (В ночь на 3-е число «Заметки и миниатюры»)]


Autor: Andriej Morozow, „Murz” [Андрей Морозов „Мурз”]
Tytuł: Dlaczego jest to tak powolne i trudne? (Почему всё так медленно и трудно)
Opublikowano: 11.08.2022
Źródło: Почему всё так медленно и трудно.

Dlaczego jest to tak powolne i trudne?

Wiele osób zastanawia się, dlaczego wojna w Donbasie jest tak powolna i trudna. Dlaczego ofensywa rozpoczęła się pod Donieckiem, ale po zdobyciu Piesk [Пески] nie posuwa się właściwie do przodu. Dlaczego już dziesięć razy mówiono, że wróg ucieka przez Siewiersk [Северск] i opuszcza go, ale Siewiersk wciąż nie został wzięty. Dlaczego tak wolno?

Dobra, będę pracował dla „brygady objaśniaczy”, choć już o tym pisałem. I nawet Striełkow wałkuje to dzień po dniu, wymieniając powszechnie znane osobistości i wydarzenia z I wojny światowej [Ś.: mowa o wypowiedzi I. Girkina z 2022-07-27 18:10:23 o von Falkenhaynie i Verdun].

Wszystko jest naprawdę proste. Nie ma i raczej nie będzie pełnej dominacji w powietrzu naszego lotnictwa ze względu na obecność i ciągłe uzupełnianie systemu obrony powietrznej AFU, w tym systemów obrony powietrznej przenoszonych przez człowieka [ПЗРК/MANPAD]. W związku z tym nie ma możliwości zawisnąć w powietrzu nad frontem przeciwnika i zniszczyć wszystkie jego transporty i stanowiska artylerii. Zgodnie z tym dochodzimy do wniosku, że zarówno udana ofensywa z przełamaniem obrony przeciwnika, jak i udana obrona z możliwością zatrzymania tych przełamań zależy od obecności artylerii, jej sterowalności, mobilności, dokładności, zasięgu itd. itp. [Ś.: albo stworzenia gigantycznej armady dronów zwiadowczo-bojowych, które będą w stanie wypełniać zadania lotnictwa załogowego – ale to wymaga przemysłu zdolnego do utrzymania liczebności tej armady mimo strat – przemysł FR dostarcza takich dronów w … dziesiątkach sztuk na rok]. Jeśli nie prowadzisz operacji okrążania, to nie niszczysz najcenniejszego zasobu wroga – jego doświadczonych dowódców, doświadczonych łącznościowców i doświadczonych artylerzystów. Zamykasz kocioł – wszyscy ci ludzie albo podejmują próbę przebicia i, jeśli twoje podejście do jej powstrzymania jest poprawne, w większości giną, albo poddają się jako jeńcy. Jeśli stworzysz zagrożenie okrążenia, ale go nie zamkniesz, to ci ludzie porzucają swoje żelastwo i uciekają samochodami z okrążenia, zabierając ze sobą to, co najważniejsze – swoje doświadczenie [Ś.: jak w „kotłach” pod Zołotoje, jak w „kotle” Siewierodoniecko-Lisiczańskim].

– Co mi tam, mój synu! – przerwał gorzko pułkownik. – Nie potrzebuję celowników, mój drogi szeregowy … Broń będzie na miejscu, ale ludzie…
lejtnant Kondratiew [Кондратьев] w: Jurij Bondariow, „Bataliony proszą o ogień” (Юрий Бондарёв, Батальоны Просят Огня)

Nie potrzeba wiele czasu na wyszkolenie nowej piechoty, „choćby jakiejkolwiek”, tylko po to, by wpędzić ją do okopów w miejsce wybitej – dwa tygodnie „szkolenia” i człowiek potrafi naśladować „strzelanie”. Ale ilu mamy teraz „kompetentnych szturmowców”?

A sprawni, wyszkoleni i doświadczeni nowi oficerowie-artylerzyści i łącznościowcy nie leżą na drodze i nie rosną na drzewach w lesie. I to już od dłuższego czasu. Wybij ich, a szybkość i jakość dowodzenia i ognia wroga zacznie się pogarszać. Ale jak ich wybić? Tylko przez operacje okrążania, przez kotły o grubych ściankach, z których jedynym wyjściem jest cmentarz lub obóz jeniecki. Czy mamy takie operacje? Poza okrążeniem „Azowa” w Mariupolu nie mamy takich operacji [Ś.: nawet „Azow” miał szansę wyjść bojem, tylko został „wkręcony” przez Kijów w uporczywą obronę i omamiony odsieczą, której nikt nie planował – to był ubój niewygodnych ludzi, ale posiadający sens militarny – związał na 2 miesiące siły, które można by było z większym pożytkiem wykorzystać w innych miejscach, choćby do faktycznego zamknięcia kotła na zachód od Sławiańska i Kramatorska i zmuszenia wroga do walk zaczepnych]. Nastąpi więc wymiana piechoty w walkach pozycyjnych, przy czym „kurs wymiany” zależy od jakości dowodzenia i kierowania ogniem po naszej stronie.

Pośredni wynik „wymiany” można prześledzić na podstawie wyników kolejnego strumienia mobilizacji w LNR i DNR.
W LNR ostatnio, nie pamiętam czy już o tym pisałem, zaczęli zaciągać do wojska kierowców karetek. Koszt „papieru zwalniającego od służby wojskowej” skoczył do 100 tys. rubli.
Do jednej z jednostek DRL wysłano kilkunastu mężczyzn, z których dwóch okazało się sprawnymi i zdrowymi bojownikami piechoty. DWÓCH. Niektórzy z nich byli rekonwalescentami, jeszcze z drutami chirurgicznymi w poranionych kończynach. Jeden został zabrany przez „rekruterów” z „zakładu dla obłąkanych”, szybko się o tym przekonano i odesłano go spowrotem do „wariatkowa”.

Tak więc, obywatele rosyjscy „blogerzy wojskowi”, którzy już od miesiąca tłuczecie o „Głównym wydarzeniu sierpnia-września tego roku – ataku sił sojuszniczych na Słowiańsk i Kramatorsk”, dajcie sobie spokój. Jeśli taki atak będzie realizowany, to tylko przez Siły Zbrojne RF. Które, swoją drogą, gdzie są?


„Czekacz” – „Ждун” – postać z meme-kultury rosyjskiej i ukraińskiej, używana od 2016r. do ilustrowania daremnego oczekiwania na coś.

Ogólnie rzecz biorąc, szybko jest wtedy, gdy przeprowadza się operacje okrążania.
I jak nie ma żadnych operacji okrążania, to [Ś.: za karę] „nie ma dobranocek”.


Autor: Andriej Morozow, „Murz” [Андрей Морозов „Мурз”]
Tytuł: Tak, niektóre rzeczy wyglądają apokaliptycznie (Апокалиптичненько смотрятся некоторые вещи, да)
Opublikowano: 07.08.2022
Źródło: Апокалиптичненько смотрятся некоторые вещи, да.

Tak, niektóre rzeczy wyglądają apokaliptycznie

Wrażenia i wnioski z ostatnich dni układają się w obraz, który dla niewtajemniczonych przedstawia apokalipsę-nie-dziś-to-jutro, ale organizmów przystosowanych do „niesamowitosci” [Ś.: „niesamowite” – słowo używane przez A.M. do określenia niekompetentnych osób i sytuacji kryzysowych wywołanych przez te osoby zamiast najcięższych obelg (np. конченые пидарасы) po krytycznych telegramowych uwagach I. Girkina odnośnie „słownictwa”], takich jak mój, nic już nie „bierze”.
Dzwonią zaopatrzeniowcy ds. uzbrojenia. O ile zaopatrzenie w części zamienne do broni strzeleckiej nie istniało przed lutym, to teraz już wszystkie sklepy wojskowe [военторги] w ŁRL zostały albo wyczyszczone z towaru, albo zamknięte. Zmobilizowawszy kogo popadło do wojska należało przewidzieć, że brak umiejętności obchodzenia się z bronią i jej konserwacji spowoduje konieczność posiadania zapasu części zamiennych w znaczącej ilości. Ale kto by sobie tym głowę zawracał.

Swoją drogą tak, Republika rozpoczęła kolejną akcję łapania ludzi powoływanych do armii, dla skompensowania przedwczesnej śmierci lub kalectwa żołnierzy wskutek niekompetencji tych, którzy zaplanowali SWO i niechęci przywódców FR do ogłoszenia mobilizacji w FR. Miejscami robi się śmiesznie, jak w lutym – mobilizacja ludzi z firm telekomunikacyjnych sparaliżowała pracę organów państwowych, po czym cały łańcuch organów państwowych budzi się i zaczyna „odkręcać” pobór tych ludzi … Zakłady, niekiedy z takim trudem uruchomione ponownie, można znowu zamknąć, bo zastąpienie zmobilizowanych „przesiedleńcami z terenów wyzwolonych” jest oczywiście bardzo zabawną atrakcją, ale ten złośliwy żart nie ma nic wspólnego z prawdziwym procesem pracy. Podsumowując, jest „wesoło”.

Nie wiem ile osób tym razem zostanie złowionych, ale wrażenie jest takie, że gdy na końcu zacznie się jakaś mobilizacja w Federacji Rosyjskiej, to zmobilizowani Rosjanie pobiegną na wojnę z łopatami. Jak już mówiłem, zabrakło nam generałów, którzy wychowali się na filmach Ozierowa [Озерова], a ci, których mamy, będą odtwarzać „arcydzieła” Michałkowa [Михалкова].

Niedawno byłem w warsztacie, gdzie łącznościowcy 2 Korpusu Armijnego ML ŁRL naprawiają radiostacje R-123 i R-173 z wozów bojowych. Nie, po remoncie nie oddają lampowych radiotelefonów R-123 do muzeów, lecz umieszczają je z powrotem w czołgach. Do wykorzystania bojowego. Bo Federacja Rosyjska nie przygotowywała się do wojny i nie ma już czego wkładać do czołgów [Ś.: tak, przypomnienie tekstu Czy koreańscy towarzysze przybędą kapitalistycznym „efektywnym menedżerom” z Federacji Rosyjskiej z pomocą? jest jak najbardziej na miejscu], a siły zbrojne Ukrainy mają starą cyfrową „Motorolę” przystosowaną do interkomu czołgowego nawet na najbardziej rozklekotanym BRDM-ie. Na całą Milicję Ludową ŁRL tylko jeden zmotoryzowany batalion strzelców był w stanie coś takiego zrobić – nasz „Duch” [„Призрак”]. Efekt – latem 2021 roku na poligonie zażądali [Ś.: dowódcy przysłani z FR do dowodzenia wojskiem ŁRL; w ŁRL wyższy korpus oficerski to w całości „desant” z FR, „ludzie z teczki”] usunięcia „Motoroli” i ponownego montażu starych gratów, choć nie brakło ani stacjonarnych ani przenośnych radiotelefonów cyfrowych do dowodzenia zmodernizowanym sprzętem. „Nie wolno!”

Dopiero późną wiosną, już w tym roku nasi łącznościowcy znaleźli wreszcie czas i przywrócili normalną łączność na wozy bojowe. Teraz na zdobycznych „Łybiedziach” [Ś.: Лыбедях; ukraińska radiostacja Либідь К-2РБ], przejściowych platformach, oraz nie mniej zdobycznych „Motorolach” pomału budujemy łączność naszych sąsiednich jednostek [Ś.: zwracam uwagę na fakt niespotykany – modernizacja sprzętu łączności jest dokonywana oddolnie, metodami „chałupniczymi” – rzecz niemożliwa w żadnych prawidłowo funkcjonujących siłach zbrojnych w żadnym państwie z prawidłowo funkcjonującym przemysłem i ministerstwem obrony]. W ilościach obejmujących pojedyncze egzemplarze.

Oczywiście piechota do komunikacji z czołgami nie ma standardowego sprzętu łączności innego niż R-159. Czołgiści i piechurzy na całym froncie gorączkowo poszukiwali jakichkolwiek przenośnych radiotelefonów, pracujących w paśmie 30-50 MHz. To, co KCPN [КЦПН] wniosło do 2022 roku, natychmiast stało się kroplą w morzu rzeczy „pilnie potrzebnych jeszcze na wczoraj”. I oczywiście w końcu wszystko sprowadza się nawet nie do liczby R-159, ale do liczby dobrych akumulatorów do nich i liczby ładowarek. Starych, zrobionych cholera wie kiedy. Zastąpione przez urządzenia typu Imax B6, ale te Imax B6 nadal trzeba kupić i przywieźć i trzeba nauczyć ludzi jak z nich korzystać.

Potem jednak dzwonią łącznościowcy z batalionu czołgów i rozumiem, że nikt nie dożyje rozwiązania problemu radiostacji, bo skończyły się hełmofony. I nie, drogi czytelniku, hełmofon to nie materiałowa czapka z piankowymi wstawkami chroniąca głowę czołgisty. Jest to materiałowy czepek z piankowymi wstawkami, w którym znajduje się zestaw słuchawkowy systemu interkomu czołgowego, podłączony do TPU [Ś.: ТПУ, танковое переговорное устройство – węzeł łączności wewnętrznej czołgu] poprzez odpowiednie złącze. I przez to właśnie TPU czołgista rozmawia z innymi członkami załogi, a w razie potrzeby wychodzi w łączności radiowej do innych pojazdów, piechoty i dowódców. To słuchawki, laryngofony, cały system. I to wszystko się skończyło. Skończyły się zapasy zdatnych do użytku hełmofonów. Wszystko, co mogliśmy wydłubać, już dawno zostało zdjęte z kasków zimowych i włożone do kasków letnich. I to też się skończyło. A zaopatrzenie [Ś.: z Federacji Rosyjskiej] nie dociera.

O „tangentach” TPU wiesz wszystko [Ś.: przełączniki piersiowe interkomów czołgowych; rzecz nie do nabycia ani w w ŁRL ani w FR; bez tego nie ma jak podłączyć hełmofonu do TPU], temat był poruszany przeze mnie wielokrotnie.

W zasadzie nie ma więc wątpliwości co do losu reszty naszej „czołgowej potęgi”. Te żałosne resztki zostaną zniszczone bez łączności.

Niesamowici ludzie.
I każdy dostanie za to ordery i zwykłe stopnie wojskowe.
A potem Prigożyn [Пригожин] nakręci film o tym, jak „Wagner” pokonał wszystkich. Kolejne gówno jak „Słońcopiek” [Солнцепёк].
I wszyscy będą szczęśliwi, a to szczęście będzie jedynie troszkę zakłócane przez odległą kanonadę dochodzącą z frontu, gdzie nadal będą ginąć ludzie.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s