Andriej Morozow: Zbliża się Verdun XXI w. O błędnych decyzjach na szczeblu strategicznym i ich przyszłych krwawych dla Rosjan skutkach.

Poniższy tekst Andrieja Morozowa nie spodobał się I. Girkinowi. Podchodzi lekceważąco do gier komputerowych, zalecił lekturę od drugiej połowy, „bo reklama jakieś tam komputerowej gierki nie każdemu się spodoba”.

Ja mam trochę inne podejście, ponieważ zrozumiałem, że nie chodzi w ogóle o grę, ale o pewne elementarne MECHANIZMY strategicznego zarządzania armią jako masą ludzką i określonymi zasobami sprzętu. Tak, jak pilotów nie sadza się najpierw za sterami, lecz wysyła się ich przedtem – z bardzo racjonalnych powodów, a nie dla rozrywki – na symulatory lotu, tak dowódców różnych szczebli również szkoli się obecnie na symulatorach pola walki. Możemy sobie wyobrazić różne poziomy agregacji danych z pola walki – i różne komputerowe programy szkoleniowe mogą oferować graczowi „interfejs” określonych poziomów agregacji danych symulowanej wojny jako „grę” (taktyczny, operacyjny, strategiczny). I wychodząc od takiego postrzegania gry komputerowej, a nie od traktowania jej pogardliwie jako rozrywki dla nastolatków zrozumiemy całość wywodu.
Gry strategiczne jako rozrywka dowódców mają zresztą długą tradycję. Najbardziej znane są szachy, mniej znany ich odpowiednik japoński „Shogi” – pochodzący od indyjskiej gry z V w. n.e. Oczywiście to gry rozwijające umysł, lecz niewiele dające doświadczenia potrzebnego współczesnemu dowódcy / strategowi. Ale już w 1812r. pojawiła się „realistyczna” gra „strategiczna”, przeznaczona do szkolenia korpusu oficerskiego – „Kriegsspiel” (tak naprawdę była to gra koncentrująca się na poziomach taktycznym i operacyjnym, a nie strategicznym, ale przyjęło się zbiorczo nazywać gry militarne strategicznymi i trudno walczyć z tą konwencją nazewniczą).

Oczywiście pojawienie się komputera i rozwój technologii komputerowych doprowadziły w końcu do tego, że możemy tworzyć „gry”, które doskonale odwzorowują każdy szczebel decyzji militarnego zarządzania zasobami państwa. Starsze „symulatory” były mniej doskonałe niż współczesne, ale zostały zaprojektowane na bazie wiedzy o przebiegu określonych zjawisk i reguł rządzących oddziaływaniami / zależnościami pomiędzy różnymi zjawiskami militarnymi.

Andriej Morozow najpierw wprowadza czytelnika w problematykę pewnych zjawisk militarnych, objaśniając ją na przykładzie modelu (gry), po czym przenosi dość oczywiste wnioski na realną sytuację. A wnioski są bardzo niepokojące i smutne, bo sprowadzają się do tego, że zginie jeszcze bardzo wielu Rosjan – głupio, niepotrzebnie i mimo tego, że przy minimalnym wysiłku organizacyjnym dałoby się tego uniknąć. Jak, dlaczego? O tym dowiadujemy się na końcu. Zapraszam do lektury.

P.S. [22:41 22.07.2022 GMT] Wszystkie moje uwagi i dopiski do tego tekstu – o rzucaniu na front szkieletowych formacji, o brakach personelu i obłędnie niekompetentnej polityce alokowania ochotników i nowych żołnierzy kontraktowych w obrębie sił zbrojnych FR zostały w pełni potwierdzone w rozmowie I. Girkina z E. Michajłowem opublikowanej dziś o 17:19 GMT.

Ilustracja otwierająca: „Ojczyzny bronić – PROFESJONALNIE.” No właśnie, PROFESJONALNIE, panowie i władcy RF …
źródło: reklamowy banner BARS.


Verdun, cmentarz poległych w I Wojnie Światowej
Autor: Andriej Morozow, „Murz”
Tytuł: W oczekiwaniu na nadchodzące Verdun. (В преддверии грядущего Вердена.)
Opublikowano: 18.07.2022
Tłumaczenie i komentarze: Światowid, swiatowid.video.blog
Źródło: В преддверии грядущего Вердена..

W oczekiwaniu na nadchodzące Verdun

Podczas gdy byłem „poza zasięgiem” przez kilka godzin, miałem możliwość jakoś udokumentować kilka ilustracji celowego lub niezamierzonego sabotażu rosyjskiego wysiłku wojskowego do tej chwili.

Ostatnio pewien człowiek przesłał mi w „telegrmie” zdjęcie plakatu wzywającego do członkostwa w jakimś „ochotniczym batalionie czołgów” tworzonym w Rosji. Wysłałem mu sms-a „Mam nadzieję, że nie ma frajerów. Przed publicznymi procesami organizatorów tego, co działo się w lutym i marcu trzeba być rzadkim frajerem lub masochistą, aby dobrowolnie wstąpić zarówno do piechotnych, jak i czołgowych BARS” [Ś.: БАРС: Боевой Армейский Резерв Страны – Bojowa Armijna Rezerwa Państwowa].

BARS jest to http://bars2021.tilda.ws/

Muszę przyznać… „NIEZAPOMNIANE WRAŻENIA” – REKLAMA NIE OKŁAMYWAŁA LUDZI.

Ponieważ zjawisko formowania „batalionów ochotniczych” nabiera rozpędu w regionach Rosji, chciałoby się zdążyć skomentować ich los zanim dojdzie do ich głupiego uboju na „mięso” w nadchodzącym „Verdun XXI wieku” ku któremu wszystko nieubłaganie się zbiega.

Zacznę trochę z daleka.

Jest taka kultowa gra komputerowa odwzorowująca najważniejsze operacje II wojny światowej w prostym systemie turowym – „Panzer general”, której reedycja pod nową marką „Panzer corps” dała początek niemal doskonałemu „heksagonalnemu pożeraczowi czasu”. Główną pułapką zaszytą w nazwie gry było to, że próba zakupu przez gracza kolejnych czołgów dość szybko kończyła się porażką. I to nie z powodu jakiejś wielkiej sztucznej inteligencji w grze. Tylko choćby dlatego, że głównymi celami kolejnych natarć stalowych potworów były miasta, w których znajdowały się garnizony piechoty. Przeciwko którym „gołe” czołgi zupełnie sobie nie radziły.

Po jałowych czołowych i oskrzydlających natarciach czołgów na dobrze ufortyfikowane pozycje, każdy niezbyt doświadczony w sprawach wojskowych gracz prędzej czy później zdawał sobie sprawę, że kupno samych „panzerów” to w najlepszym wypadku połowa roboty. „Zupa” na tym „gwoździu” dobrze się „gotuje” tylko wtedy, gdy doda się odpowiednie proporcje artylerii zmotoryzowanej, piechoty zmotoryzowanej, w tym ciężkiej szturmowej, jednostek inżynieryjnych, przeciwpancernych, wreszcie lotnictwa. Wyznaję, że chronicznie ignorowałem strzelców przeciwlotniczych przez wszystkie 25 lat gry, z wyjątkiem „acht-achts” [Ś.: 88mm niemiecka armata przeciwlotnicza, która z konieczności stała się w pierwszych latach wojny głównym niemieckim orężem przeciwpancernym; to efekt totalnej głupoty niemieckich planistów – w kampanii francuskiej niemiecka piechota i jednostki pancerne nie miały czym , poza „8-8” niszczyć potężnie opancerzonych angielskich „Matyld” ani francuskich „Char” B1-bis, potem przez rok nic z tym nie zrobiono i na froncie wschodnim spotkania z radzieckimi KW-1 i KW-2 oraz T-34 kończyły się koszmarnymi stratami wszędzie tam, gdzie Armia Czerwona faktycznie walczyła; „etatowe” piechotne armaty ppanc 37mm były bezradne – to doprowadziło do powstania 2 konstrukcji improwizowanych niszczycieli czołgów – „Nashorn-a” i „Marder-a”] i ich radzieckich analogów, kochałem sprytnych spadochroniarzy we właściwym miejscu i czasie, a zacząłem kupować bombowce tylko wtedy, gdy czułem, że mam wystarczająco dużo myśliwców, aby wybić wszystkie siły powietrzne wroga w pierwszych kilku turach.

Tak czy inaczej, pierwszą lekcją wyciągniętą z tej gry wojennej było to, że decydujące jest współdziałanie różnych typów wojsk [rodzajów broni]. Czołgi pojawiały się tam, gdzie się ich nie spodziewano i miażdżyły w marszu wrogie posiłki, artylerię i tym podobne. Nad płonącymi resztkami zmiażdżonej obrony przeciwlotniczej zaczyna krążyć lotnictwo uderzeniowe, a tymczasem za czołgami rozlokowuje się artyleria zmotoryzowana, torując drogę równie zmotoryzowanej piechocie.

Kluczowym parametrem systemu gry był atrybut „Inicjatywa” dla każdej jednostki, który określał jej zdolność do zaangażowania podobnej jednostki wroga „na własnych warunkach”, „pierwszeństwo strzału”, że tak powiem. Pojęcie to było szczególnie łatwe do wyjaśnienia w lotnictwie – coś w rodzaju iloczynu prędkości i zwrotności. Nawet bez jakiejś szczególnie monstrualnej wagi drugiej salwy, która decydowała o parametrze Atak, doświadczone myśliwce z wysoką Inicjatywą radośnie i bezkarnie, choć powoli, zdejmowały wrogie samoloty, a komputer nawet nie próbował ataków odwetowych ze względu na oczywisty przyszły „suchy” wynik jego niekorzyść. Aha, właśnie wspomniałem o parametrze „doświadczenie”.

Drugą lekcją, jaką otrzymał gracz, było to, że prawdziwą istotą rozgrywki „było zachowanie i zwiększenie doświadczenia bojowego przy jednoczesnym zminimalizowaniu strat doświadczonych oddziałów”. Najdroższym działaniem, wymagającym najwięcej „prestiżu” – punktów gry zdobywanych za udane akcje – było uzupełnianie strat w doświadczonych jednostkach z zachowaniem poziomu doświadczenia. Po podbiciu Polski, Norwegii, Francji, Anglii i rozpoczęciu Barbarossy, ale po tym, jak raz, dwa lub trzy razy nie udało się szybko zdobyć Moskwy, gracz, jeśli nie porzucił gry i nie obniżył poziomu trudności, zaczynał rozumieć, że utrzymanie wymaganego przez grę tempa operacji jest możliwe tylko przy maksymalnie zgodnym działaniu minimalizującym straty. Zazwyczaj w tym czasie stosunek czołgów, piechoty i artylerii w armii gracza był już gdzieś w okolicach 1:1:1 i potrafił on już wykonywać oskrzydlające manewry czołgowe. Pozostawało więc tylko dopracować „więzi” taktyczne, które narzucały się same.

I stopniowo doświadczone oddziały, ponoszące minimalne straty i stale przerzucane na coraz bardziej zaawansowany sprzęt, stawały się zupełnie niepokonaną „kombinacją”. Swoją drogą w ostatnich bitwach wzrost siły ognia i opancerzenia tych samych „Panzerów” wszedł w konflikt z wymogami szybkości, więc najbardziej doświadczeni czołgiści pozostali na „Panterach”, ale ich słabiej „wyszkoleni” koledzy zasiedli na powolnych „Tygrysach Królewskich”, których gruby pancerz i piekielny pocisk rekompensowały brak doświadczenia. „Tygrysy” nacierały w centrum, „Pantery” oskrzydlały i raniły tyły, ciągnąc za sobą „na kraj świata” swoją piechotę zmotoryzowaną i artylerię zmotoryzowaną.

Dlaczego to wszystko opowiadam? Dlaczego dokładnie opisuję jakieś tam gierki komputerowe w sytuacji, gdy mówimy o prawdziwej wojnie? A dlatego, że gry, przynajmniej te stosunkowo mądre, mają za zadanie odtworzyć w uproszczonej formie pewne bardzo realne wzorce symulowanych w grze złożonych procesów [Ś.: tak jak piloci są szkoleni na symulatorach, które są MODELAMI rzeczywistości, tak NIEKTÓRE solidnie dopracowane gry strategiczne mogą być SYMULATORAMI złożonych procesów, składających się na współczesną wojnę].

W rzeczywistości Niemcy byli zrujnowani tym, że na wojnie z Rosją ponieśli krytyczne straty w doświadczonym personelu, którego nie można było uzupełnić na poprzednim poziomie umiejętności ani w odpowiednich ilościach. Pantery weszły do armii w momencie, gdy większość użytkowników (w tym ci na poziomie dowódcy batalionu i wyżej) nie mogła wykorzystać w pełni potencjału tej maszyny [Ś.: było nawet gorzej, zamist wysyłać nowoczesny sprzęt do wykrwawionych, ale doświadczonych jednostek, bardzo potrzebujących uzupełnień sprzętu i personelu, formowano, wykorzystując nowy sprzęt, nowe dywizje pancerne, ponieważ Hitler koniecznie chciał mieć jak najwięcej dywizji – najnowszy sprzęt woził więc po tyłowych poligonach żółtodziobów, a weterani wojowali zużytym złomem; warto na ten wątek zwrócić uwagę, bo w Federacji Rosyjskiej ma miejsce podobny proces, zresztą omówiony poniżej przez A. Morozowa – zamiast doprowadzać wykrwawione walczące jednostki do stanów etatowych czasu wojny – decydenci z Kremla formują kolejne związki taktyczne na tyłach i ignorują przy tym proces stopniowej utraty zdolności bojowej przez odcinane od uzupełnień wojska frontowe – szczególnie coraz bardziej szkieletowe formacje ŁRL i DRL, których nie ma już kim uzupełniać, bo wyczerpano wszystkie roczniki mobilizacyjne i sytuację mogą uratować tylko ochotnicy lub poborowi z FR]. I właśnie w imię tej jakościowej wyższości powstała Pantera przy odpowiednim piekielnym cięciu produkcji Pz-IV. Mimo masy ze wszech miar przykrych incydentów pobicia czołgistów Armii Czerwonej i aliantów, ta „musztarda” była przeważnie „po obiedzie”.

Wróćmy z gry do rzeczywistości.

Dlaczego utworzono BARS przed rozpoczęciem SWO [specjalnej wojskowej operacji, ros.: СВО]? Ta „lekka piechota” miała „stać na blokadach dróg” i pełnić inne funkcje pomocnicze na bliskich tyłach zwycięsko nacierających rosyjskich sił zbrojnych, uzupełniając „Rosgwardię”. Najczęściej byli to mężczyźni w wieku „popoborowym” [40+], którym oferowano pieniądze za „stanie w punktach kontrolnych”, były to atrakcyjne możliwości zarobku, jeśli wziąć pod uwagę ich wiek i status społeczny. Wielu może być w stanie opowiedzieć, jak bardzo sprawy poszły „niezgodnie z PLANEM”. Jeśli zechcą. Krótko mówiąc, Rosgwardia jest teraz przy blokadach dróg, tak jak powinna. I oczywiście wszyscy już zapomnieli, kto co komu obiecał.

Ogólna sytuacja kadrowa na dzień dzisiejszy:

Milicja Ludowa republik, „kontraktowi żołnierze” ML ŁRL i DRL, ze średnią i wyższą kadrą dowódczą, ciągnący wojnę od 2014 roku, uzupełnieni w lutym zmobilizowanym personelem, ponieśli ciężkie straty, które częściowo zostały zrekompensowane przez rezerwistów.

Pułki i bataliony zmobilizowanych rezerwistów [Ś.: slangowo nazywani „mobikami” dla odróżnienia od „kontraktowych” „milicjantów”], obsadzone przez dowódców rezerw, również poniosły ciężkie straty, a nie ma kto ich zastąpić – wszyscy mężczyźni nadający się do wojny zostali już w republikach „wygrabieni”.

Wszelkiego rodzaju nowo utworzone PPW [Ś.: prywatne przedsiębiorstwa wojskowe, ros.: ЧВК], których najemnicy nie zerwali kontraktów (a było takich całkiem sporo), też są mocno poszarpane, szukają ludzi.

„Wagnerowcy”, którzy mieli jeszcze pewien poziom selekcji kadr, też są dość sfatygowani, szukają ludzi.

Siły Zbrojne Rosji… Sporo sprzętu zniszczonego, ciężkie straty w sile roboczej w wielu jednostkach, sporo „pięćsetek” [„pięćsetni” – zawodowi żołnierze kontraktowi, którzy zerwali kontrakt; od statusu, np. 200 – poległy, 300 – ranny, 400 – straty sanitarne, 500 – j.w.] jak dotąd uciekają się do wystawiania „grup bojowych” złożonych z mniej więcej wzmocnionych batalionów z artylerią brygad lub dywizji [Ś.: wątpię, by ktoś z czytelników rozumiał co to oznacza, więc wyjaśnię – obok problemów z „pięćsetkami” armia FR ma problem polegający na tym, że jest „armią czasu pokoju” – związki taktyczne – bataliony, brygady, pułki, dywizje, korpusy i armie FR są takimi tylko z nazwy tak długo, jak długo nie jest wprowadzony stan wojenny i mobilizacja; „armia czasu pokoju” w większości jednostek nie posiada pełnego składu osobowego (tzw. „etatu”), tylko „szkieletowy”, który powinien zostać uzupełniony do etatowego po ogłoszeniu mobilizacji, przy czym dla różnych jednostek FR odsetek brakującego personelu był różny. Po fiasku pierwszego etapu SWO zaczęto „wyskrobywać” z koszar po całej FR najróżniejsze jednostki kadrowe / „szkieletowe” – bez regulaminowych uzupełnień. W sytuacji, kiedy jednostkę „czasu pokoju”, w której na dodatek część „szkieletu” zerwała kontrakt, rzuca się na front – mamy totalną katastrofę – „papierowa” brygada/pułk/dywizja nie ma personelu do wykonywania zadań bojowych albo próbując je wykonać poniesie absurdalne straty. Ktoś jeszcze pamięta losy 35. Armii FR pod Izjum, gdzie po walkach pojawiły się bataliony (etat 600-800) z 12-15 ludźmi „w linii”, brygady (etat 3500) liczące po mniej niż SETCE ludzi „w linii”? Te katastrofalne stany osobowe nie były wynikiem jakiejś strasznej rzezi (choć straty były faktycznie bardzo ciężkie), tylko tego, że na front pojechały jednostki kadrowe. Po wybiciu w idiotyczny sposób personelu „kadrowego” / „szkieletowego” nawet jeśli zostanie w końcu przeprowadzona mobilizacja, to rekrutów nie będzie dokąd wcielać, z braku gotowych ich przyjąć jednostek. A tworzenie jednostki bojowej od zera oznacza, że regulaminowo rekrut trafi na front za pół roku. Powiedzmy, że jeśli mamy akwarium („szkielet”) to nie jest problemem uzupełnić wodę (poborowych). A jeśli rozbijemy akwarium, to nawet jak mamy dość wody, nie mamy czego nią wypełnić. Sztab lub ministerstwo obrony FR właśnie pracuje nad osiągnięciem takiego stanu, w którym przewagi FR w rezerwach mobilizacyjnych nie będzie jak wykorzystać, bo wszystkie „szkielety” zostaną rozwalone w drobny mak.].

To znaczy po napełnieniu ochotnikami „Wagnera” i innych PPW, jeśli „inne” nie zostaną rozgonione do zera, są conajmniej dwa miejsca, gdzie jest przynajmniej w miarę doświadczona kadra dowódcza i gdzie wykorzystanie nowych „rekrutów” bez świeżego doświadczenia bojowego może być efektywne – Rosyjskie Siły Zbrojne i wojska Republik.

Nawet biorąc pod uwagę dwuznaczną reputację, na którą zapracowały sobie Siły Zbrojne RF od końca lutego, gdybym miał możliwość wyboru między „BARS” a Siłami Zbrojnymi RF, to wstąpiłbym do Sił Zbrojnych RF, bo są one, choć bardzo „marnej jakości”, ale przynajmniej jakimś mechanizmem wojskowym z ciężkim sprzętem i artylerią, w który to mechanizm ja, jako piechur, zostałbym systemowo wkomponowany. Losem „lekkiej piechoty”, która nie ma ciężkiej artylerii „na podorędziu”, jest nie tylko cierpieć, ale cierpieć bezradnie i jednostronnie. A ilość cierpień zależy całkowicie od tego, czy dowódcy wszystkich szczebli mają świeże doświadczenie bojowe z tej wojny. Losem „ochotniczego” batalionu czołgowego, pospiesznie sformowanego bez „szkieletu” doświadczonych dowódców i sierżantów, w warunkach tej wojny jest całkowite spalenie się w pierwszych bitwach. Brak doświadczenia i zrozumienia przez czołgistów realiów obecnej wojny, brak własnej piechoty i artylerii stale współpracującej z nimi – to śmierć jeszcze szybsza niż piechoty bez czołgów, dronów i artylerii.

Na dodatek prawdziwym wypełnieniem wszystkich nowych „BARSów” są ci, którzy nie pójdą na kontrakty ani do „PPW” ani do Sił Zbrojnych RF. Dokładniej mówiąc, nie będą „przepuszczeni” na podstawie jakichś parametrów. Którymi najczęściej będą wiek/zdrowie, karalność i brak odbytej służby wojskowej.

I ci ludzie, zamiast otworzyć im możliwość służby w wojskach Republik, gdzie dołączyliby do mniej lub bardziej doświadczonych jednostek do poziomu brygady, które, znowu, mają artylerię i ciężką broń, zostaną zebrani w „ochotnicze bataliony” z niedoświadczonymi dowódcami, gdzie nic z tego nie ma – w odróżnieniu od sytuacji, gdy zostaliby do kogoś „doczepieni”.

Mamy strasznie „poobijane” oddziały o kilku różnych formatach ukompletowania [Ś.: obsadzenia personelem], które dobrze byłoby uzupełnić. W tych oddziałach cholernie brakuje specjalistów (w tym przede wszystkim normalnych łącznościowców i operatorów dronów / bezzałogowców), potwornie brakuje nowoczesnego sprzętu łącznościowego, optyki bojowej i elektroniki. Co robimy? Dokładnie! Zamiast inteligentnie je uzupełniać, tym samym gwałtownie zwiększając ich skuteczność bojową i efektywność wykorzystania zasobów siły żywej, tworzymy kolejne porcje dokładnie takich samych, niepełnowartościowych wojsk. Niektórzy bez doświadczenia, niektórzy bez łączności, dronów i optyki, niektórzy bez jednego i drugiego…

Co nas powstrzymuje przed robieniem rzeczy w inteligentny sposób?

Rosyjskie regiony objęły „patronatem” różne regiony Donbasu w celu ich odbudowy. Świetnie! Zregionalizujcie w ten sam sposób wysyłanie ochotników do uzupełnienia ML [Milicji Ludowych] ŁRL i DRL oraz wysyłanie sprzętu wojskowego do tych jednostek. Czy obwód „N” chce mieć własny batalion czołgów? Dobrze. Niech weźmie w patronat 1. lub 2. Korpus Armijny, niech dowództwo Korpusu przypisze swojemu wydzielonemu batalionowi czołgów honorową nazwę „N-ski”. Niech w bazie Sił Zbrojnych RF w regionie „N” przygotują ochotników i wyślą ich do uzupełnienia tego właśnie OTB [Ś.: ОТБ; ww. wydzielonego batalionu czołgów] wraz z wyposażeniem, wraz ze sprzętem zewnętrznym i innym zaopatrzeniem wojskowym finansowanym ze sprzedaży przez regionalnych baronów ich małych letnich pałacyków. Będzie większa skuteczność i polegnie mniej nowicjuszy.

Bo żadne, nawet najcięższe szkolenie, nie zastąpi prawdziwego doświadczenia bojowego. ZWŁASZCZA W PRZYPADKU KADRY DOWÓDCZEJ!!! I nie chodzi o to, że ten, który się zes*ał pod prawdziwym ostrzałem, ma bardziej aktywną masę mięśniową, od razu rzuca palenie i może biegać i skakać w kamizelce przeciwodłamkowej i z amunicją jak sam Hong Gil-dong [Хон Гиль Дон]. Nie. „Za jednego doświadczonego, dwóch żółtodziobów dają” to bardzo stara mądrość, teraz kurs wymiany jest radykalnie inny.

Gdy brygady i pułki ML ŁRL i DRL zostaną tak uzupełnione, możliwe stanie się normalne rotowanie ludzi, dawanie im odpoczynku, szkolenie w odpowiednich rzeczach oraz pełne przygotowanie kompanii i batalionów do działań szturmowych. Bo działania szturmowe piechoty nie polegają na pędzeniu do przodu strzelając z karabinu maszynowego z biodra. Chodzi o podążanie za „wałem ogniowym” [Ś.: pasem ostrzału artylerii przesuwanym wgłąb terytorium wroga w miarę postępu własnych wojsk, „czyszczącym teren” przed nimi] i wywoływanie ognia na odradzające się punkty ogniowe wroga, gaszenie ich i wykańczanie ogłuszonych bliskimi wybuchami obsad karabinów maszynowych i strzelców AGS. A romantyzm walki wręcz na saperki i sztylety wiesz gdzie wsadzić. Szturm polega na przekazaniu kontroli nad siłą ognia od starszego dowódcy do niższych rangą. Kto nie wytrenuje tego do odpowiedniego poziomu, ten po prostu zginie bezużytecznie w bitwach w najbliższej przyszłości.

Brygad i pułków będzie wystarczająco dużo, aby rozdysponować je do wszystkich regionów Federacji Rosyjskiej, chcących wysłać ludzi na wojnę, nie zabraknie bez dwóch zdań. Wystarczy przekształcić bataliony rezerwistów, które już są na wojnie, w osobne pułki i brygady, dać im artylerię, wyszkolić do niej ludzi i sponsorować ich poprzez przydzielenie do rosyjskich regionów w celu uzupełnienia, wyszkolenia, ubrania i wyposażenia, jeśli rosyjskiego Ministerstwa Obrony na to nie stać.

Czy chcecie płacić wolontariuszom z Rosji do LNR więcej niż lokalnym wolontariuszom? No to nazwijcie to „dodatkiem patronackim” i wysyłajcie na ich karty [Ś.: карточки, nie wiem, to slang] jako dodatek do żołdów, które otrzymają na rękę tutaj.

Po co przy i tak monstrualnym deficycie wszystkiego w już istniejących oddziałach mnożyć nowe jednostki z tymi samymi problemami, które niweczą efekt ogólnego wzrostu liczebności? Tym bardziej nie ma sensu tworzenie niezliczonych batalionów „lekkiej piechoty”, niedoświadczonej i oderwanej od współdziałania z artylerią, której wartość „lekkiej piechoty” w nadchodzącej walce będzie bliska zeru. To będzie tępy ubój na mięso. [Ś.: Pozwolę sobie jeszcze na jedną uwagę odnośnie „tworzenia nowych jednostek” – otóż A. Morozow nie wspomina o jednej ważnej rzeczy. Jednostka wojskowa / bojowa to nie są sami żołnierze w linii. Każda jednostka absolutnie musi się składać z określonych służb tyłowych i określonej struktury dowodzenia, łączności, środków transportu i masy innych rzeczy. Przy tworzeniu jednostki trzeba najpierw zbudować ten „szkielet” i go wyposażyć w sprzęt. I to wszystko w sytuacji, kiedy już istniejące gotowe „szkielety” (tzw. jednostki kadrowe/ „armia czasu pokoju”) nie mają dość etatowego sprzętu, ponoszą katastrofalne straty na froncie i nie są w stanie realizować zadań bojowych, bo „w linii” nie ma komu walczyć. Jest dla mnie absolutnie niewyobrażalne jak można było dopuścić do takiej sytuacji.]

Patrzysz na to wszystko i myślisz „Ale procesu historycznego nie obchodzi, co my tu mamy. Świadomy sabotaż czy nieświadomy. Zdrada czy skłonność do cięcia budżetów. Szpiedzy czy głupi złodzieje. Dla procesu historycznego liczy się wynik, a ten będzie katastrofalny.


Światowid:
Уважаемые власти РФ, теперь вы знаете две самые важные вещи на войне – что вы делаете неправильно и какие действия необходимо предпринять, чтобы исправить ситуацию. Ваши действия или их отсутствие однозначно и окончательно покажут, кто вы и какие у вас намерения.

Lektury zalecane:
Sposób pozyskiwania uzupełnień – poprzez nabór ochotniczy – doprowadzi długofalowo do niekorzystnych zmian politycznych w strukturze społeczeństwa, ponieważ „na przemiał” pójdą w tej sytuacji przede wszystkim obywatele RF ideowi i zdolni do poświęceń dla narodu. Ten wątek rozwijam we wstępie do tekstu:
Anatolij Niesmijan („El Murid”): scenariusz zarządzania kryzysem w FR przez „zachód”. Dokąd może zaprowadzić naród rosyjski porażka Specjalnej Operacji Wojskowej na Ukrainie?

Pocztówki z Donbasu: Andriej Morozow „Murz” zwraca uwagę na „niedociągnięcia” „taktyczne” i organizacyjne, których skutki dla morale w przedłużającej się wojnie mogą być katastrofalne.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s