Pocztówki z Donbasu: A. Morozow „Murz” – Zabrakło już ludzi do tłuczenia głową w umocnienia, skończyli się.

2022_06_15_Ukraina_Slawiansk_Kramatorsk_Lisiczansk_Zolotoje
Pisałem niedawno:

Trudno przejść do porządku dziennego nad sytuacją, gdy w ramach źle pojętych oszczędności przywództwo w ogóle nie przygotowuje państwa ani narodu na absolutnie żaden wariant alternatywnego rozwoju sytuacji. Nie da się przejść do porządku dziennego także nad tym, że władza, skonfrontowana z załamaniem pierwotnego planu nie reaguje ani szybko, ani stanowczo ani odpowiednio do skali problemu / zagrożenia. I nie można oczekiwać, że naród rosyjski nie zauważy niekompetencji i niedecyzyjności elit. W którymś momencie zauważy i zechce je rozliczyć. Prawdziwe elity narodowe Rosji – rosyjscy nacjonaliści odsunięci na boczny tor przez mafijną żydowską oligarchię – powinny bardzo głęboko przemyśleć, co należy robić, by rozliczanie zbankrutowanego moralnie reżimu nie doprowadziło do rozpadu Federacji Rosyjskiej i wojny domowej na wielu frontach. W 1905r. kraj był w dużej mierze autarkiczny, różne grupy narodowe nie posiadały namiastek państwowości ani świadomości narodowej, ani elit zdolnych do zastanawiania się, czy z Rosją im po drodze, czy nie. Obecnie dla różnych „elit” i mafii lokalnych, trzęsących najróżniejszymi „obwodami” i „republikami” może być bardziej opłacalnym stać się władcami bantustanów USA lub ChRL niż brnąć dalej z obłożoną wszystkimi możliwymi sankcjami Rosją. Ponieważ zamach stanu ani rewolucja do zdjęcia sankcji nie doprowadzą. Nawet oddanie Donbasu i Krymu Ukrainie już niczego nie zmieni. Dlaczego? Bo „zachód” – a tak naprawdę globalna etniczna oligarchia kapitałowa kontrolująca jego „polityków” i „media” – przystąpił już do realizacji ostatniego etapu niszczenia Rosji – jej „demontażu po szwach etnicznych” opisanego przez Z. Brzezińskiego w książce „Globalna Szachownica” [„The Grand Chessboard” [wikipedia] z 1997](patrz też jego „A Geostrategy for Eurasia.”, pełny tekst w Foreign Affairs [kopia]). A sankcje są jedynie „narzędziem” do wymuszenia na mafijno-oligarchicznych elitach lokalnych secesji do „wolnego świata”.

Ofiarami nieprzygotowania kraju do wojny i braku reakcji na rozwój sytuacji militarnej (nieprzeprowadzenia mobilizacji) są zwykli żołnierze, których nie ma kim zluzować (przeprowadzić rotacji), nie ma kogo posłać jako uzupełnienia wykrwawionych jednostek. W rezultacie wykrwawione oddziały nie tylko trzymają front, ale także – idą do szturmów. Z powodu niedostatków siły żywej – te szturmy stają się o wiele bardziej krwawe niż mogłyby być, gdyby na szczeblu strategicznym – zarządzania odwodami i uzupełnieniami – działano zgodnie z zasadami sztuki wojennej i … regulaminami.

Ponieważ liczni hurraoptymiści nie są skłonni wierzyć w „ukropską propagandę”, że siłom ŁNR-DNR-FR zabrakło ludzi do bicia głową w umocnienia ukraińskie w Donbasie, sugeruję im zapoznać się z materiałem wideo opublikowanym w innym moim tekście: Apel bohaterów z 3. batalionu 105. pułku DRL do naczelnego dowództwa. Do walk w ŁRL przerzucono 3. Batalion Strzelców 105. Pułku Strzelców – jednostkę, która w walkach w Mariupolu straciła 40% stanu osobowego. Bez uzupełnień, bez „urlopowania”, rotacji, odpoczynku. Gdyby było kim bić głową w ukraińskie umocnienia, nie posyłanoby na front aż tak pokaleczonych formacji. Tyle pod rozwagę „hurraoptymistom”.


Zabrakło już ludzi do tłuczenia głową w umocnienia, skończyli się

Omawiając ewentualne znaczenie wojskowe ostrzału Doniecka [kopia], Striełkow pisze, że „główne siły [LNR i DNR – przyp. mój] nadal ‚tłuką głową’ w umocnienia wroga w okolicach Lisiczanska i w kierunku Słowiańska.

Powiedzmy sobie szczerze, minimum w rejonie „szyi” lisiczańskiego kotła, którego i tak w żaden sposób nie zamkną, do „tłuczenia głową” po prostu brak sił nawet połączonym siłom ŁNR i DNR.

Skoro nasi „kartografowie SOW” są przygnębieni i smutni, przyjrzyjmy się mapom ukropskim.
Zołotoje, 14.06.2022

Oczywiście w miejscach, gdzie widzimy prące do przodu czerwone występy frontu, znajdują się kolejne fortyfikacje wroga, niektóre z nich są już zdobyte. One, te umocnienia, są teraz wszędzie, AFU potrafi doskonale kopać, nie brakuje łopat i kilofów, jak sądzę [Światowid: aluzja do losów 35 armii RF pod Izjum]. Ale to, co widać na mapie, nie jest zbyt podobne do „bicia głową” o umocnienia nakopane przez długie lata wokół Zołotego, gdy front był statyczny.

Jak już wcześniej pisałem, artyleria, która miała osłaniać Donieck przed tym, co się teraz dzieje [Światowid: codzienne nękające ostrzały ukraińskie, dzielnic mieszkalnych, targowisk, placów – w celu mordowania cywilów], od pewnego czasu przesuwa się w kierunku szyi „kotła Lisiczańskiego”. Wraz z najbardziej gotowymi do walki jednostkami 1 AK [Światowid: 1-go Korpusu Armii]. Podczas próby osobistego oganizowania kolejnego natarcia zginął generał Kutuzow. Tak więc cały ten strategiczny manewr nie jest tajemnicą dla AFU [Światowid: to manwer o skali operacyjnej, nie strategicznej].

Teraz, gdy naszym generałom po prostu brakuje ludzi na szalone idiotyzmy w rodzaju „Idźcie naprzód, tam zorientujecie się co dalej”, powoli i boleśnie gromadzi się doświadczenie poprawnego prowadzenia wojny. Wreszcie na skalę większą niż „jeden batalion i jedna dołączona do niego bateria”.

Ponieważ bardzo brakowało napędzanych silnikiem benzynowym bezzałogowych samolotów Orlan-10, zdolnych do wielogodzinnego unoszenia się nad bliskimi tyłami przeciwnika, lub podobnych pojazdów do prowadzenia wojny przeciwbateryjnej, 1 Korpus Armii postanowił wykorzystać artylerię w najbardziej efektywny sposób – do wsparcia ofensywy. Gdy trzeba zlikwidować umocnienia na pierwszej lub drugiej linii – „zabawkowe” Maviki w zupełności wystarczą. Właśnie dziś przekazałem kolejnego Mavica 3 mieszkańcom Doniecka. Oczywiście nie rozwiązuje to problemu baterii wroga na tyłach (Światowid: 20-30 km za linią frontu), które budzą się podczas ataku, ale jest to przynajmniej pewna poprawa skuteczności działania.

Kto jeszcze nie zdążył, niech przeczyta niedawny osobny tekst na ten temat.

Kassad, który opowiada o frontalnych atakach na Awdiejewkę, rzekomo stanowiących alternatywę dla tego, co się dzieje, powinien wysilić się i spojrzeć na tę samą ukraińską mapę w rejonie Awdiejewki. Tam również zabrakło ludzi do frontalnego natarcia w stylu luty-marzec-kwiecień, a nasi ludzie już dawno ominęli Awdiejewkę przez Wierchnietoreckoje-Nowobachmutowkę.

Problem nie leży w tym, czy w DRL trudniejsze jest przełamanie obrony AFU niż w LNR. Chodzi o to, że wobec braku niezbędnej liczby bezzałogowych statków powietrznych o napędzie benzynowym, zdolnych do prowadzenia skutecznej walki kontrbateryjnej, artyleria zdolna do takiej walki jest z logicznego punktu widzenia usuwana z okolic Doniecka i przenoszona tam, gdzie może pomóc piechocie w osiągnięciu maksymalnych wyników. A ten wynik, jeśli spojrzeć na mapę, obiektywnie powiększa się w wyniku zamknięcia kotła lisiczańskiego.

Oczywiście Siły Zbrojne Ukrainy są zainteresowane odciągnięciem artylerii od szyi kotła, dlatego organizują „Ługańsk’2014” w Doniecku. Przy okazji, nie wykluczam, że – jak pisze Striełkow – AFU może próbować zająć jakieś pozycje pod Donieckiem, aby musiała tam wrócić zarówno artyleria, jak i piechota DNR. Na ich miejscu już teraz przerzucałbym siły w tym celu, obserwując, jak doniecka piechota posuwa się coraz dalej wokół Wrubowki [Врубовка] i omija Zołotoje przez Kamyszewakę [Золотое, Камышеваху]. Jeśli taki atak AFU się powiedzie, zamrozi to front na długi czas, i to nie w najkorzystniejszej dla nas konfiguracji. To znaczy, może do tego czasu jeszcze jakiś generał pójdzie zabić się na ukraińskiej artylerii, ale front i tak „zamarznie”.

A teraz, jak słusznie zauważył Grubnik, ludność cywilna Doniecka płaci własną krwią za lata opowieści rosyjskich generałów i ich cywilnych pachołków o tym, że w naszej armii wszystko jest w porządku, że mamy wszystko i że „Chochołów pokonamy jedną nogą”.

I tak, uważam, że bez wypowiedzenia wojny i wprowadzenia stanu wojennego w FR oraz mobilizacji, dalsze poważne działania wojenne będą głupią i coraz bardziej bezsensowną rzezią doświadczonej ługańskiej i donieckiej piechoty oraz gotowych do walki jednostek Sił Zbrojnych FR.

I tak, mam wątpliwości co do naszego zwycięstwa. Z tymi wątpliwościami zaczynam każdy poranek i cały dzień poświęcam na to, aby nasze Zwycięstwo było pewne. A następnego dnia powtarzam tę czynność. I tak aż do zwycięstwa. Do czasu zdobycia Kijowa i wyparcia sił Bandery daleko za rzekę Zbrucz. I tak każdego dnia od 2005 roku, kiedy po raz pierwszy przekonałem się, że ta wojna jest nieunikniona [Światowid: brawo, „Murz”, już rok po rozpoczęciu banderyzacji Ukrainy przez zachodnią agenturę „pomarańczowej rewolucji” zorientował się, dokąd to wszystko zmierza! Coraz bardziej szanuję tego człowieka.].

I tak, oczywiście, wszystko to jest sprzeczne z interesami naszych elit i generałów, dlatego też pojawiają się okrzyki: „Pilnie potrzebujemy ochotników”. Charakterystyczne – od jednej z osób bezpośrednio odpowiedzialnych za śmierć wolontariuszy „Iskry” w [„operacji” „przejęcia”] donieckiego portu lotniczego 26 maja 2014 r. Za wolontariuszy nie musisz odpowiadać . Są darmowym mięsem armatnim.

I tak, nasi generałowie są bardzo niechętni mobilizacji i wprowadzeniu stanu wojennego, bo wtedy musieliby odpowiedzieć za swoje straty. I ogólnie rzecz biorąc, trzeba byłoby uwzględnić wiele rzeczy, które wyszłyby na jaw w innej skali.

O stwierdzeniu wicepremiera Borysowa, że „Rosja posiada praktycznie wszystkie typy bezzałogowych statków powietrznych” powinniśmy napisać osobny post.

A następnie zredagować go, usuwając obraźliwy wyraz lub zastępując go słowem „niesamowite”, jak w znanej anegdocie o spotkaniu starych przyjaciółek.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s