„Uchodźcy” zakatują tysiące dzikich zwierząt w Polsce

Mariusz Błaszczak morduje swoimi zasiekami dzikie zwierzęta

Tytuł jest przewrotny, ale de facto to ta fala ludzka – pragnąca przelać się przez naszą granicę państwową – sprawi, że wiele dzikich zwierząt, które mogłyby sobie spokojnie żyć, zginie w strasznych męczarniach. Minister Błaszczak, stawiający zasieki zamiast bezpiecznych dla zwierząt SIATEK LEŚNYCH, jest DRANIEM DO KWADRATU. GRANICY BRONIĄ LUDZIE STOJĄCY NA NIEJ Z BRONIĄ, a nie „zapory techniczne”. Konstantynopol padł nie dlatego, że miał słabe mury, tylko dlatego, że nie było komu na nich stać.

W tekście całkowicie świadomie pomijam omówienie genezy i istoty problemu imigracyjnego na granicy polsko-białoruskiej, medialnej (i agenturalnej) wojenki PiSowskiego reżimu i UE z Białorusią oraz zaprzaństwa różnych środowisk opozycyjnych. Komentowanie wykolejonego dyskursu publicznego również jest bezcelowe. Zamiast tego przyjrzyjmy się faktycznym źródłom problemu i potencjalnym niewinnym ofiarom jego pozorowanego rozwiązywania.

W świadomości współczesnych obywateli państw „zachodu”, w tym świadomości świeżo przecywilizowanych na zachodnią modłę mieszkańców państw byłego „bloku komunistycznego” zanika zrozumienie pojęcia granica państwowa. W USA zrozumienie czym jest granica państwa jeszcze nie zanikło. Media zarządzane przez kapitał międzynarodowy robią co mogą, by sama myśl, że państwo może mieć jakąś granicę np. z Meksykiem, której nieprzekraczanie jest egzekwowane, była ludowi USA wstrętną. Oczywiście te same media międzynarodowego kapitału robią wszystko, by osoby nielegalnie przekraczające granicę państwa nie były narażone na jakiekolwiek konsekwencje swoich czynów, poza ewentualnie luksusowym życiem na koszt podatników kraju, którego granicę przekroczyły. W efekcie tego zmasowanego mącenia w głowach przeciętnym ludziom doszło do rozmycia pewnych pojęć.

Przede wszystkim granica państwa służy do odseparowania własnych obywateli od obywateli innych państw, tak jak drzwi domu służą do fizycznego oddzielenia domowników od osób obcych. W obu przypadkach chcemy, by osoby nieproszone nie zakłócały nam spokoju, niezależnie od tego, czy akurat kwestują na rzecz chorej dziewczynki, chcą nam sprzedać maść na porost włosów, czy też zamieszkać w naszym domu na nasz koszt. Jak widać granica państwowa, rozumiana jako ograniczenie swobody przemieszczania się do wewnątrz naszego państwa najzwyczajniej ma chronić nas przed rozmaitymi natrętami i dzikimi lokatorami.

Sądzę, że nikt nie chciałby, by do jego domu wprowadzał się każdy kto chce tam pomieszkać. I całkiem naturalne jest, że w przypadku próby wtargnięcia właściciel lokalu ma prawo do obrony, łącznie z uśmierceniem nieproszonego gościa, jeśli ten ignoruje żądania opuszczenia posesji. Dla znacznego odsetka mieszkańców USA jest to oczywiste (choć wynika nie z rozumienia interesu narodowego, a z obłędu na punkcie własności prywatnej), dla Europejczyków tresowanych w negowaniu wszystkich aspektów przynależności narodowej (w tym określonej roli państwa w obronie interesów narodu), niestety już nie. Europejczyk ma głowę napchaną sloganami o prawach człowieka, jest tresowany w empatii wobec wszystkich grup etnicznych – tylko nie własnej, bo to ohydny rasizm. W każdym normalnym państwie patrol graniczny powinien mieć prawo wyłapać przekraczających granicę i zamknąć ich w ośrodku depotracyjnym (skąd bezwzględnie odesłanoby ich skąd przybyli), zaś stawiających opór lub uciekających – zastrzelić na miejscu. Cywilizowany (przez media międzynarodowego kapitału) od kołyski po grób Europejczyk nie może tego zaakceptować. On postępujących tak żołnierzy, broniących granic jego państwa każe wydalić ze służby i zamknąć w więzieniu. On chce (pod wpływem tresury mediów międzynarodowego kapitału), by dla każdego przybłędy na świecie było jasne, że drzwi wejściowe do jego (Europejczyka) domu to tylko kpina i pozór, za ich wyłamanie i osiedlenie się spotka się ów intruz z pełnym zrozumieniem i współczuciem, a także darmowymi świadczeniami na koszt wszystkich Europejczyków.

Oczywiście takie pojmowanie koncepcji granicy i roli wojsk ochrony pogranicza przez Europejczyków to droga do ich zbiorowego samobójstwa demograficznego i politycznego. Jednocześnie ci postępowi Europejczycy, ukształtowani przez media międzynarodowego kapitału, usiłują agresywnie narzucać własne szaleństwo narodom, które zachowały resztki trzeźwego myślenia. Jeśli Polacy nie zdołają się przeciwstawić Europejczykom, usiłującym prawem kaduka narzucać nam ich (tzn. wszczepione im przez media międzynarodowego kapitału) moralne standardy, podzielą los Szwedów, Francuzów i Niemców, czyli staną się białą mniejszością we własnym (niegdyś) państwie.

Jak państwo, chcące by jego granic nie przekraczali nielegalni imigranci, może to sobie zapewnić? Może oczywiście postawić wielki mur, co będzie niestety niezwykle kosztowne [Jak się okazało: koszt to „tylko” 1,5 mld złotych zupełnie niepotrzebnych na podwyżki dla pielęgniarek i ratowników medycznych … Prezes chce przejść do historii jako Wielki Budowniczy, po „Biełomorkanale” i „Dwóch Wieżach” oraz „Wielkim Murze” co nas czeka? Piramidy? Zawracanie Wisły?] i zrodzi pytanie, czy dla powstrzymania przybłędów godzi się odbierać prawowitym mieszkańcom państwa różne świadczenia, które możnaby zaoferować zamiast budowy muru. Władza PiSowska zdecydowała się postawić atrapę muru, czyli zasieki. Po pierwsze jest to rozwiązanie nieskuteczne, ponieważ intruzi jeśli tylko zechcą wytną sobie w zasiekach przejście albo podniosą je drągami i przejdą pod spodem. Po drugie – ofiarą zasieków padną liczne dzikie zwierzęta i zginą w niewyobrażalnych męczarniach. Jeśli do kogoś nie dociera o czym piszę – proszę sobie wyobrazić spłoszone stada jeleni albo saren wpadające w te zasieki (z ostrej jak żyletka zębatej taśmy) postawione na dziesiątkach kilometrów (docelowo – 150) granicy przez rządzących w III RP głupców. Szkoda tych polsko-białoruskich dzikich zwierząt. Dla medialnej iluzji, że władza stawia „wielki mur” by bronić obywatela przed nielegalnymi imigrantami zakatuje się setki jeśli nie tysiące saren, jeleni, łosi i mniejszych zwierząt. Co należałoby zrobić zamiast stawiania zasieków? Należałoby ogłosić całemu światu, że na polskich granicach stoją żołnierze z rozkazem bezwzględnego zabijania na miejscu każdego (w tym kobiet i dzieci), kto z dowolnych powodów spróbuje przekroczyć granicę i wezwany do powrotu tam, skąd przyszedł nie zastosuje się do poleceń. Żadnego zatrzymywania, żadnego sprawdzania okoliczności, po prostu – w tył zwrot i marsz, skąd się przyplątali. Po pierwszym sprawdzeniu przez „uchodźców”, czy to blef, czy nie żołnierze wojsk ochrony pogranicza nie musieliby najprawdopodobniej więcej używać broni. Incydent rozreklamowaliby na całym świecie obrońcy praw (obcego) człowieka.

Dlaczego śmierć osób nielegalnie przekraczających polską granicę nie powinna nas obchodzić a los dzikich zwierząt powinien być dla nas istotny? Bo ci „uchodźcy” są rozumnymi istotami i wiedzą co robią, więc niech ponoszą konsekwencje swoich ŚWIADOOMYCH WYBORÓW (czyli NAJEŻDŻANIA OBCEGO PAŃSTWA). Śmierć dzikich zwierząt, które są u siebie (i jesteśmy za ich dobrostan ODPOWIEDZIALNI jako naród) i niczemu nie są winne i niczego nie rozumieją, kiedy jakiś bezrozumny łotr między pastwiskiem a wodopojem buduje im ZASIEKI – jest tragedią zawinioną przez naszą zbiorowość, nie potrafiącą powstrzymać bezrozumnego łotra.

Takich jeleni będzie więcej ...

Tak więc panie ministrze Błaszczak, przestań pan budować zasieki do katowania niewinnych dzikich zwierząt, rusz pan pustą głową i wyślij na granicę ludzi, którzy nie pozwolą na robienie sobie kpin z polskiego państwa przez jakichś kolorowych obdartusów. Możesz pan być spokojny, że chętnych do takiej służby granicznej byłoby niemało, szczególnie wśród aktywistów Greenpeace i innych ekologów, gdyby tylko dowiedzieli się, że strzelając do nielegalnych imigrantów uratują życie sarenek o wielkich pięknych oczach. A może nawet wśród ochotników do takich wojsk ochrony pogranicza znaleźliby sie Polacy rozumiejący pojęcie i rolę granicy państwowej. Swego czasu profesor Bogusław Wolniewicz naraził się na grube nieprzyjemności próbując publicznie przypomnieć, że państwa europejskie zamiast przyjmować imigrantów z Afryki, mogą ich łodzie najzwyczajniej w świecie zatapiać (kapitał międzynarodowy z youtube usunął wykład 043 prof. Wolniewicza pt. RATOWAĆ? EUROPĘ CZY INWAZJĘ??? więc zainteresowanym podaję odsyłacz do zachowanej pełnej wersji wykładu 043, sławetne „zatapiać” pada w 3-ciej minucie wypowiedzi; uzupełniająco polecam także (Bogusław Wolniewicz 63 AGRESJA ISLAMU [dopisek: daję łącze do kopii i tego wykładu, bo rzecz jasna „kapitał międzynarodowy” z youtube usunął także ten wykład – i GORĄCO POLECAM przejrzenie go jako uzupełnienie mojego tekstu])), by odstraszyć od prób łamania praw narodów europejskich do posiadania własnych państw z granicami i niezmienionym składem etnicznym ludności. Aktywiści rozmaitych „Otwartych Rzeczypospolitych” i innych lewackich jaczejek (założonych, kierowanych i opłacanych przez – a jakże – „międzynarodowy kapitał”) zaczęli składać donosy do prokuratury, jakoby była to mowa nienawiści i nawoływanie do waśni na tle narodowościowym, a nie całkowicie słuszne wskazanie metody obrony przed najazdem.

P.S.
„Linia Błaszczaka przełamana”:

Łosie, sarny, jelene i wiele innych dzikich zwierząt niestety nie zrobią sobie takich drabinek, tylko zginą żywcem krojone na plasterki przez te taśmy, gdy będą się próbowały wyrwać z tych spiral. Ktoś, kto stawia wnyki na swoim polu idzie do więzienia, a POZBAWIONY EMPATII I WYOBRAŹNI PÓŁGŁÓWEK, który robi z kilkudziesięciu kilometrów polskiej granicy RZEŹNIĘ i JATKĘ będzie siedział w rządzie, parlamence i włos z głowy mu nie spadnie, podczas gdy powinien dostać wyrok za KŁUSOWNICTWO i ZNĘCANIE SIĘ nad zwierzętami ZE SZCZEGÓLNYM OKRUCIEŃSTWEM.


Poniżej wklejam ciekawą dyskusję (odsyłacz) o powyższym tekście którą odbyłem z gospodarzem strony opolczykpl.wordpress.com. Zgodziliśmy się co do zbrodniczości sposobu traktowania dzikiej zwierzyny przez ministra Błaszczaka, w różnych innych kwestiach nie zgadzaliśmy się w sposób na tyle konstruktywny, że szkoda byłoby tej dyskusji nie udostępnić szerszej grupie czytelników, szczególnie – pod tekstem, który ją zainicjował.

  • Może to kogoś zainteresuje:

    „Uchodźcy” zakatują tysiące dzikich zwierząt w Polsce

    Tytuł jest przewrotny, ale de facto to ta fala ludzka sprawi, że wiele dzikich zwierząt, które mogłyby sobie spokojnie żyć zginie w strasznych męczarniach. Idiota Błaszczak stawiający zasieki zamiast SIATEK LEŚNYCH jest SUKINSYNEM DO KWADRATU. GRANICY BRONIĄ LUDZIE STOJĄCY NA NIEJ Z BRONIĄ, a nie „zapory techniczne”. Konstantynopol padł nie dlatego, że miał słabe mury, tylko dlatego, że nie było komu na nich stać.

    Najstraszniejsze jest to, że zamiast postawić siatki leśne, które są bezpieczne dla dzikich zwierząt, postawili zasieki, które „uchodźców” nie zatrzymają, za to zupełnie bezsensownie i okrutnie pozabijają masę dzikich zwierząt. Śmierć osób nielegalnie przekraczających polską granicę nic mnie nie obchodzi – bo są rozumnymi istotami i wiedzą co robią, więc niech ponoszą konsekwencje swoich WYBORÓW (czyli NAJEŻDŻANIA OBCEGO PAŃSTWA). Śmierć dzikich zwierząt, które są u siebie (i jesteśmy za ich dobrostan ODPOWIEDZIALNI jako naród) i niczemu nie są winne i niczego nie rozumieją, kiedy jakiś debil między pastwiskiem a wodopojem buduje im ZASIEKI – jest dla mnie tragedią.

    Światowid,

    w pełni zgadzam się z oceną Błaszczaka: to gnida do kwardatu, wandal mający na sumieniu męczernie dzikich zwierząt ginących w tych zasiekach.


    opolczyk

  • Dziękuję za odpowiedź i polubienie wpisu. Jest dla mnie niepojęte, dlaczego nie użyto siatek leśnych po makabrycznych doświadczeniach ze Słowenii (zdjęcia z tekstu to granica Słowenii, zagrodzona zasiekami przy okazji poprzedniego kryzysu imigracyjnego). Doświadczenia węgierskie i słoweńskie pokazały, że jak na granicy nie stoi cały czas wojsko i nie pilnuje, to zasieki nikogo nie powstrzymają, za to pozabijają zwierzęta, nawet tak małe jak rysie. Dlatego siatki leśne były jedynym sensownym technicznie i humanitarnym (dla zwierząt, do diabła z „uchodźcami”) rozwiązaniem – oczywiście w połączeniu z odpowiednią siecią strażnic, stałych punktów obserwacyjnych i patroli. Leśników o zdanie nikt nie zapytał …


    Światowid,

    w sprawie barbarzyńskich zasieków mam podobne zdanie. Biedne zwierzęta, którym w ich „domu” stawia się takie zasieki. To tak jakby Błaszczakowi poustawiać pod jego nieobecność w jego domu przeróżne miny-zasadzki. Niemniej na los emigrantów patrzę inaczej, nie jest mi obojętny. Ci uchodźcy, emigranci to też ludzie. A że im zburzono, zbombardowano i spalono ich „dom” – czemu się dziwić, że szturmują „dom” niszczycieli ich własnego domu?

    Pisał Pan o usraelu, że jego mieszkańcy wiedzą, czym jest granica i jej strzegą. Ja widzę to tak – potomkowie złodziei ziem, grabieżców i morderców, którzy najechali kontynent amerykański, zagrabili ogromne terytoria Indian, większość ich eksterminowali bronią palną i głodem (mordując wielomilionowe stada bizonów), po czym zabarykadowali się w tym „domu” i nie wpuszczają obecnie do niego sąsiadów, których sami wypędzili w głód w ich „domach” gospodarczym i ekonomicznym neokolonializmem. Czyli potomkowie złodziei indiańskiego „domu” pilnują jego płotu przed głodnymi z ogłodzonych przez nich sąsiednich „domów”.

    Masowe migracje ostatnich lat mają kilka podstawowych przyczyn. Oto główne z nich:
    – Bandyckie wojny bandyckiego NATO na Bliskim Wschodzie.
    – Inspirowane przez zachód „kolorowe rewolucje” i wojny domowe (np. Syria).
    – Uprawiany od dziesięcioleci gospodarczy i ekonomiczny neokolonialny wyzysk wielu państw „kolorowych”. Za grosze sprowadza się z  nich surowce, drogo sprzedaje własne wyroby; zalewa się je subsydiowaną europejską żywnością, niszcząc lokalne rolnictwo.

    Europa naturalnie ma prawo bronić się przed zalewem emigrantów. Ale musiałaby najpierw spełnić kilka wstępnych warunków:

    – Biali opuszczają wszystkie kraje na wszystkich kontynentach, na których są obcymi, intruzami, najeźdźcami.
    – Białe NATO kończy wszystkie wojny i likwiduje wszystkie bazy wojskowe na kontynentach poza Europą.
    – Wymiana gospodarcza białych z resztą świata oparta jest na równoprawnych stosunkach.
    – Biali nie ingerują w żaden sposób w życie państw na „kolorowych” kontynentach.

    I wtedy Europa miałaby pełne prawo otoczyć się ogromnymi zasiekami z drutu kolczastego pod napięciem 100 000 volt oraz pasem pól minowych i gniazdami karabinów maszynowych.

    Na koniec dodam – pamiętam czasy, gdy z Polski w czasach PRL tysiące i tysiące ludzi jeździło na kontrakty do Iraku i Libii. Budowano tam infrastrukturę: drogi, elektrownie, wodociągi, fabryki. Kraje te (Irak i Libia) dawały później zatrudnienie setkom tysięcy mieszkańców z sąsiednich państw. Oba zostały zniszczone przez białe NATO,  co było głównym powodem potężnej fali emigracji do Europy. Sami sobie są więc biali Europejczycy winni, że dali z siebie zrobić wasali usraela, który z kolei jest głównym folwarkiem banksterów.

    opolczyk

  • Niemniej na los emigrantów patrzę inaczej, nie jest mi obojętny. Ci uchodźcy, emigranci to też ludzie. A że im zburzono, zbombardowano i spalono ich „dom” – czemu się dziwić, że szturmują „dom” niszczycieli ich własnego domu?

    Przyczyny dla których przybywa najeźdźca są nieistotne. Istotne jest tylko to, że najeźdźca zamierza przekroczyć granicę Polski nie pytając o zdanie jej mieszkańców i nie przestrzegając obowiązujących go reguł przekraczania tej granicy. Już to było kiedyś dostatecznym powodem do strzelania do intruza.

    Ja nie neguję odpowiedzialności USrAela i europejskiej diaspory rządzącej za tą imigrację i cierpienie ludzi na całym świecie, gdzie dotarły wpływy USrAela i jego poprzednika jako narzędzia diaspory – Imperium Brytyjskiego. Twierdzę tylko, że współczucie dla uchodźców nie zdejmuje z nas obowiązku obrony naszych granic.

    Co się tyczy kryzysu imigracyjnego na granicy z Białorusią to winę za niego ponosi diaspora rządząca EU i III RP, ponieważ to ten gang przestał się wywiązywać finansowo z umowy o readmisji nielegalnych imigrantów, co zmusiło Łukaszenkę do zerwania umowy. A EU nie płaci od czasów nieudanego osadzenia na fotelu prezydenta Tichanouskiej.

    Światowid,

    w tej sprawie zdecydowanie się różnimy: przyczyny masowej imigracji są jak najbardziej istotne. To tak, jak z leczeniem choroby – należy leczyć jej przyczynę a nie symptomy.
    Nazywanie imigrantów „najeźdźcami” uważam za ogromną przesadę – oni nie napadają nas, by Polskę zająć i zniszczyć, a Polaków zabijać. Większość z nich zresztą chce iść dalej na zachód – do Niemiec. Najeźdźcami byli polscy żołnierze biorący udział w okupacjach Afganistanu i Iraku. Oni faktycznie nie pytali Afgańczyków i Irakijczyków, czy tamci chcą ich wpuścić do siebie i łamali prawo przekraczania granic. Wkroczyli z bronią w ręku, mieli też ciężki sprzęt bojowy. To byli najeźdźcy – a nie ci imigranci.
    Dokąd nie usunie się przyczyn masowych ucieczek z krajów niszczonych przez wasali globalistów, dotąd nie pozbędziemy się tego problemu. A że winę za sytuację na granicy z Białorusią ponosi diaspora jewrounijna – to jest sprawą oczywistą. Gdyby dawali Łukaszence obiecane pieniądze, problemu by nie było.


    opolczyk

  • przyczyny masowej imigracji są jak najbardziej istotne. To tak, jak z leczeniem choroby – należy leczyć jej przyczynę a nie symptomy.

    Chyba nie zrozumieliśmy się. Z punktu widzenia decyzji, co z nimi robić na polskiej granicy gdy próbują ją nielegalnie przekraczać przyczyny ich działań są nieistotne. Żołnierz wojsk ochrony pogranicza nie ma się zajmować rozstrzyganiem przyczyn ani leczeniem choroby, tylko po prostu nie dopuścić obcego nielegalnie forsującego granicę na teren Polski. Jeśli nie ma możliwości inaczej – to także strzelając. To jest jego misja / obowiązek wobec narodu. Jeśli tej sprawy nie będziemy traktować poważnie, to wylądujemy tam, gdzie Grecja i Włochy.

    Sprawy leczenia przyczyn choroby są – bądźmy realistami – poza zasięgiem władz Polski, nawet jak III RP upadnie i Polacy odzyskają kontrolę nad polityką międzynarodową i wewnętrzną własnego państwa. Bo przeciw niszczeniu przez USrAel państw tysiące kilometrów od naszych granic nic nie damy rady zrobić.

    Strzelać do ludzi, bezbronnych?
    To nie w moim stylu! Czegoś takiego nigdy nie poprę.


    opolczyk

  • Strzelać do ludzi, bezbronnych?
    To nie w moim stylu! Czegoś takiego nigdy nie poprę.

    Jak zauważył profesor Wolniewicz (Bogusław Wolniewicz 63 AGRESJA ISLAMU[dopisek: daję łącze do kopii tego wykładu, bo rzecz jasna „kapitał międzynarodowy” z youtube usunął ten wykład – i GORĄCO POLECAM przejrzenie go jako uzupełnienie mojego tekstu powyżej]) – ktoś, kto uczynił z europejskich wartości humanistycznych („praw człowieka”, współczucia,litości, dobroczynności itp.) ORĘŻE służące mu do podboju Europy BEZBRONNY NIE JEST. Nasz pogranicznik ma karabin, którego boi się użyć, bo jest wychowany w lęku przed krzywdzeniem choćby muchy, a irackie, nigeryjskie i afgańskie byczki na granicy są uzbrojone w hasło „Do bezbronnego będziesz strzelał, łobuzie? Gdzie są prawa człowieka i humanizm? Strzel, to zrujnujesz swój wizerunek w oczach świata!”

    Jeśli pogranicznik odmówi obrony granicy, to skończy Pan (zgodnie z logiką pułapki humanitaryzmu bezbłędnie wygrywanej przeciw białemu człowiekowi) ze zgrają kolorowych w Pana domu, śpiących w Pana łóżku i wyżerających z Pana lodówki, jak Szwedzi, Niemcy, Francuzi, Włosi i Grecy. Straż graniczna i wojska ochrony pogranicza nie są od niańczenia osób naruszających polskie granice, a w przypadkach skrajnych – jak dewastowanie polskiej infrastruktury granicznej (niestety te koszmarne zasieki to też polska infrastruktura, która powinna być zdemontowana i zastąpiona siatkami leśnymi) w celu forsowania granicy (jak tu) czy ignorowanie ostrzeżeń, że granica została naruszona i zostanie otwarty ogień – trzeba po prostu strzelać. W przeciwnym razie granica przestanie istnieć dla tych „biednych” najeźdźców, co płacą po kilka tysięcy Euro za podróż na Białoruś. Profesor Wolniewicz trafnie zauważył, że tego ludzkiego potopu Europa nie powstrzyma bez rozlewu krwi, bo JUŻ nauczyła OBCYCH, że nie traktuje poważnie.WŁASNYCH granic państwowych. Uświadomienie im, że zaczyna ponownie poważnie traktować swoje granice niestety nie obędzie się bez ofiar.

    Podejrzewam, że prawdziwe wielkie wędrówki ludów wywołane narastającym przeludnieniem połączonym z pustynnieniem Afryki i Azji Mniejszej – i klęskami nieurodzaju lub wręcz głodu – są dopiero przed nami. W obliczu tego co nadciąga wartości humanistyczne intelektualistów nie będą mogły być (niesamobójczymi) wytycznymi dla polityki narodowej.

    Ta dyskusja traci powoli sens. Zbyt wiele nas różni.
    Wolniewicz nie jest dla mnie żadnym autorytetem. Tu przypomnę, że miliony Polaków, byczków, z mniej drastycznych powodów niż irackie nigeryjskie i afgańskie byczki zalewały inne kraje w Europie i na innych kontynentach. Przypomnę, jak życzliwie przyjęli Persowie ponad 115 tysięcy Polaków, w tym masę byczków z armii Andersa. Przypomnę, że według danych szacunkowych Stowarzyszenia Wspólnota Polska poza terytorium Polski mieszka do 21 milionów Polaków i osób pochodzenia polskiego. W tym miliony polskich byczków…

    Być może moja perspektywa jest inna dlatego, że sam od dawna mieszkam za granicą. Ale od dawna moje poczucie tożsamości jest takie: najpierw czuję się człowiekiem, potem Słowianinem, a na końcu Polakiem. Ale najpierw człowiekiem i wszystkich ludzi uważam za w sumie braci – bez względu na kolor skóry, religię i kraj pochodzenia. Kocham Polskę, życzę jej pomyślności, wolności – ale nacjonalistą nie jestem. Nacjonalizm tworzy bariery między ludźmi. A ja przede wszystkim jestem człowiekiem.

    Tu dodam – Słowianie w czasach pogańskich potrafili bronić swoich granic przed najeźdźcami. Północni Połabianie bronili swych granic przed najeźdźcami przez cztery wieki. Ale pokojowo przybywających obcych zawsze przyjmowali gościnnie. Pomagali też głodnym, prześladowanym, wypędzanym. Co więcej, nawet wziętych podczas najazdów do niewoli jeńców po jakimś czasie zwalniali za symbolicznym wykupem lub przyjmowali do siebie jako swoich. Do końca pozostali ludźmi. To jest dla mnie wzór postępowania. A nie Wolniewicz i nacjonalizm.

    opolczyk

  • Ta dyskusja traci powoli sens. Zbyt wiele nas różni.

    Póki wymieniamy się argumentami a nie wyzwiskami i manipulacjami dyskusja ma sens. Szczególnie biorąc pod uwagę, że jest Pan inteligentny i wymyśla ciekawe kontrargumenty. Bez polemiki z osobą inteligentną o innych poglądach nie uporządkujemy dobrze własnych poglądów i argumentów za i przeciw.

    Wolniewicz nie jest dla mnie żadnym autorytetem.

    Gdy przytaczam jego przemyślenia, wypada podać autora. Tylko tyle. Wolniewicz był jednym z ostatnich trzeźwo myślących Polaków, którzy mieli dostęp do mediów i szerszych audytoriów, więc warto wiedzieć co mówił i pisał niezależnie, czy się go uważa za autorytet czy nie.

    Tu przypomnę, że miliony Polaków, byczków, z mniej drastycznych powodów niż irackie nigeryjskie i afgańskie byczki zalewały inne kraje w Europie i na innych kontynentach.

    Jeśli pisze Pan o emigracji z lat 1981-1989 to była to jakaś forma zdrady narodowej. Ludzie wychowani i wyedukowani przez PRL uciekli budować dobrobyt kapitalisty i nie spłacili długu za edukację własnemu narodowi. Jeśli pisze Pan o emigracji po 1989 r. to była to forma dezercji i pójścia na łatwiznę. Zamiast organizować się i zmuszać władze III RP do budowy państwa, w którym chce się żyć i pracować poszli na łatwiznę i rozwalili polską demografię tak, że i Hitler z Himmlerem lepiej by nie dali rady.

    Przypomnę, jak życzliwie przyjęli Persowie ponad 115 tysięcy Polaków, w tym masę byczków z armii Andersa.

    Przepraszam, czy armia Andersa z „taborami” ładowała się do Iranu na stałe i bez pytania kogokolwiek o zgodę, czy po jakichś uzgodnieniach międzynarodowych?

    Przypomnę, że według danych szacunkowych Stowarzyszenia Wspólnota Polska poza terytorium Polski mieszka do 21 milionów Polaków i osób pochodzenia polskiego. W tym miliony polskich byczków…

    Czy z tego wynika obowiązek przyjmowania do Polski nigeryjskich, irackich lub afgańskich – czy tam jakichkolwiek, nawet słowiańskich ukraińskich byczków? Dlaczego niby uciekinierzy z polskiego terytorium rozsiani po całym świecie mają dawać Arabom, Murzynom i diabli wiedzą komu jeszcze prawo do ładowania się do Polski niezależnie od regulacji prawnych i woli mieszkańców?

    Być może moja perspektywa jest inna dlatego, że sam od dawna mieszkam za granicą.

    Albo stara się uniknąć przemyśleń na temat, że zamiast Pana przyjąć jako imigranta, powinni Niemcy deportować go spowrotem do PRL. Proszę się o to nie obrażać, bo nie chcę tu Panu „wbić szpili” tylko pokazać Panu potencjalne źródło Pana nieobiektywności. Nasze doświadczenia prywatne po prostu kształtują nasze poglądy i oceny różnych zjawisk.

    Ale od dawna moje poczucie tożsamości jest takie: najpierw czuję się człowiekiem, potem Słowianinem, a na końcu Polakiem.

    Jeśli pisze Pan o hierarchii obowiązków, to jest na odwrót – najpierw ma Pan obowiązki wobec własnej rodziny, potem narodu, potem Słowiańszczyzny a na końcu wobec ludzkości. Proszę spojrzeć, do jakich katastrof narodowych doprowadziło stawianie przez katolików na pierwszym miejscu religii, potem „człowieczeństwa” (Gal 3:28 „Nie masz Żyda ani Greka, nie masz niewolnika ani wolnego, nie masz mężczyzny ani kobiety; albowiem wy wszyscy jedno jesteście w Jezusie Chrystusie”), a na końcu własnego narodu.

    Ale najpierw człowiekiem i wszystkich ludzi uważam za w sumie braci – bez względu na kolor skóry, religię i kraj pochodzenia.

    Ja również, tak długo jak siedzą w swoim kraju, otoczeni swoją wspólnotą narodową i chcą u siebie budować jej dobrobyt nie krzywdząc innych. Natomiast nie jest mi bratem ktoś, kto bez pytania o zgodę i z naruszeniem prawa włamuje się do mojego domu – ten jest ci dla mnie co najwyżej psu-bratem.

    Kocham Polskę, życzę jej pomyślności, wolności – ale nacjonalistą nie jestem. Nacjonalizm tworzy bariery między ludźmi. A ja przede wszystkim jestem człowiekiem.

    Bariery, o których Pan wspomina są niezbędne dla istnienia państw i narodów. Próbkę tego, co się stanie, gdy ludzkość zleje się w jedną „ciemną masę” ma Pan w USA – wygra mafia etniczna o najsilniejszym nacjonalizmie. Nasz nacjonalizm jest potrzebny właśnie po to by przetrwać jako naród i docelowo wybić się na niepodległość jako zbiorowość złączona więziami etnicznymi. Może to być w ramach wyzwalania całej Słowiańszczyzny spod globalnego dyktatu wiadomej mafii etnicznej. Ale przede wszystkim mamy obowiązki polskie.

    Tu dodam – Słowianie w czasach pogańskich potrafili bronić swoich granic przed najeźdźcami. Północni Połabianie bronili swych granic przed najeźdźcami przez cztery wieki. Ale pokojowo przybywających obcych zawsze przyjmowali gościnnie.

    Gościnnym można być wobec jednostek, które przyszły i sobie pójdą, ale nie wobec fali powodziowej zagrażającej kompletnym wywróceniem proporcji etnicznych na naszym narodowym terytorium. Jak wspomniałem – obcy uzurpujący sobie prawo osiedlenia się na naszym terytorium bez pytania nas o zgodę na wejście na naszą ziemię DEFINITYWNIE W POKOJU NIE PRZYBYWA.

    Pomagali też głodnym, prześladowanym, wypędzanym. Co więcej, nawet wziętych podczas najazdów do niewoli jeńców po jakimś czasie zwalniali za symbolicznym wykupem lub przyjmowali do siebie jako swoich. Do końca pozostali ludźmi. To jest dla mnie wzór postępowania. A nie Wolniewicz i nacjonalizm.

    Ma Pan w Niemczech, Francji i Szwecji przerażającą ilustrację tego, czym kończy się dla narodu takie „do końca pozostawanie ludźmi” w naszych strasznych czasach. Po wymarciu starych pokoleń dojdzie do odwrócenia proporcji i narody te staną się mniejszościami we własnym domu – co w warunkach demokracji parlamentarnej ma określone przykre konsekwencje (prawo szariatu, emirat?). Nie wiem, czy to jest lepsze od tego, co proponuje „Wolniewicz i nacjonalizm”.


    Światowid,

    faktycznie wyraziłem się niezręcznie i za to przepraszam oraz cofam com powiedział, że ta dyskusja powoli traci sens. Ma Pan rację – dyskusja z ludźmi mającymi inne zdanie zawsze jest pouczająca, przy zachowaniu jej merytoryczności i używaniu rzeczowych argumentów. Napisałem tak raczej z pośpiechu i braku czasu. Zbieram i porządkuję materiały do 3-4 kolejnych wpisów. 3 już zaczęte. Do tego życie rodzinne, obowiązki domowe itp. No i jeszcze pewien troll wrzuca mi komentarze mające Pana ośmieszyć i zdezawuować. Próbował mnie nawet przekonać, że Pan jest nim, tym trollem, podszywając się pod Światowida.

    Tak więc przepraszam, ale przynajmniej dzisiaj jestem tak zajęty, że naprawdę nie dam rady kontynuować naszej dyskusji. Niemniej krótko odniosę się do niej tak: jesteśmy na pokładzie Titanica. Titanic tonie. My zajmujemy kabiny na pokładzie III klasy i zastanawiamy się, co zrobić by pasażerowie z najniższego pokładu klasy V nie wdzierali się na nasz pokład, gdyż sobie tego nie życzymy.

    A Titanic tonie. Orkiestra gra nadal…

    Nad naszymi głowami wisi katowski szprycowy topór i widmo „wielkiego resetu”. I totalitarne zniewolenie. Myślę, że jest to obecnie znacznie ważniejszy problem, niż ci imigranci.
    I jeszcze jedna sprawa, bo pisze Pan o przerażającej sytuacji w Niemczech, Francji i Szwecji w związku z masową imigracją. Akurat w Niemczech nie widzę nic przerażającego. Naprawdę! Pamiętam propagandowe kłamstwo o rzekomym zgwałceniu Niemek pod katedrą kolońską w Sylwestra 2015. Zbadałem tamtą sprawę dokładnie jak tylko mogłem – i okazało się to propagandowym kłamstwem. Opisałem to tu:
    https://opolczykpl.wordpress.com/2016/01/13/wojna-krzyza-z-polksiezycem-a-gwiazda-dawida-zaciera-jej-kosmate-lapska/

    Była to cyniczna i podstępna operacja „żondu” Merkel – ściąga na gwałt muzułmanów, przekonuje Niemców, że tak trzeba, a po cichu nakazuje zorganizować fikcyjne gwałty, by jątrzyć Niemców i rozbić ich na dwa obozy: za i przeciw. Zygmunt Białas opublikował ten tekst na neonie, włączyłem się w dyskusję pod nim i dostałem szlaban. Nie mogłem zabierać głosu pod własnym tekstem. Takie porządki tam panują. Zresztą zna Pan neon lepiej niż ja.

    A tu migawka ze spędu „patriotów” niemieckich przeciwko „islamizacji” – przemawia dr Rotem Avituv, wtyka z Izraela, doktor psychologii, specjalista od behawioryzmu (Pan wie, co to znaczy), najprawdopodobniej związany z Mosadem. I szczuje Niemców na muzułmanów: „….wy i ja jesteśmy jednością, jesteśmy braćmi! Muzułmanie mówią, że jesteśmy islamofobami. Tak! Jestem islamofobem, bo fobia to strach, a ja obawiam się morderstwa, obawiam się gwałtu, chcę, by Niemcy byli bezpieczni. Pieprzcie się, my jesteśmy silniejsi, my zwyciężymy!”

    https://www.youtube.com/embed/90jcFnRYQRw

    I proszę zwrócić uwagę na datę – ten Izraelczyk mówił w styczniu 2015 o gwałtach. W grudniu 2015 rzekomo do nich doszło. Przypadek?

    Nie mam zamiaru dać się naszczuć na obcych, muzułmanów, Arabów, tylko dlatego, że jest to na rękę Izraelowi.

    Tyle na razie – naprawdę nie mam dzisiaj na nic więcej czasu.

    opolczyk

  • Dziękuję za odpowiedź i wyjaśnienia. Czy wyraża Pan zgodę bym skopiował naszą dyskusję pod tekstem, na temat którego polemizujemy? Oczywiście bez ingerencji w treść.

    Światowid,

    oczywiście, że wyrażam zgodę. Wszystko co piszę na blogu, czy to we wpisach, czy w komentarzach, można kopiować.


    opolczyk

2 myśli w temacie “„Uchodźcy” zakatują tysiące dzikich zwierząt w Polsce

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s