Andriej Morozow: Najnowsze sukcesy – i czym one grożą. Troszkę prognoz na jutro, jesień i zimę …

Andriej Morozow z typowym pesymizmem komentuje krwawy koniec dwóch najnowszych nieudanych przedsięwzięć armii ukraińskiej. Polskie media od kilku dni trąbią o wielkiej ofensywie ukraińskiej na Chersoń, ale milczą o ściśle tajnej „operacji specjalnej” ukraińskich jednostek komandosów, które próbowały zdobyć Zaporoską EA podczas wizyty „międzynarodowych inspektorów energii atomowej”.
O pierwszym trąbić już nie ma po co – po stracie 1-1,5 batalionowej grupy taktycznej (do 1200 ludzi, ponad 40 pojazdów opancerzonych itp. itd.) „operacja zaczepna” już się skończyła mniej więcej powrotem na pozycje wyjściowe. O drugim trąbić u nas nikt nawet nie zacznie – z 60 komandosów ukraińskich przeżyło 2, rannych – trafili do niewoli. Dowiemy się o tym w ten sposób, że za jakiś czas przestanie się mówić w naszych wolnych mediach o cudownej ofensywie na Chersoń, za to dowiemy się o jakimś strasznym bestialstwie rosyjskim, np. o usmażeniu ukraińskiego jeńca, dziecka, noworodka kobiety w ciąży nad ogniskiem ze zbombardowanego szpitala położniczego w miejskiej operze i zjedzeniu go potem żywcem (jeńca etc. lub szpitala – do wyboru) przez krwiożerczych siepaczy Putina. Wrednego Putina, który głodzi i mrozi Europę, nieustannie tłocząc gaz i ropę, nawet przez Ukrainę.
Idiotyzm naszych mediów mrozi krew w żyłach nie gorzej niż energetyczny potwór Putin Europę.
Rosjanie przed telewizorami czy tam inną elektroniką transmisji propagandy niestety też nie mają lekko, bo u nich „pabieda” goni „pabiedę” zupełnie jak u nas, na dodatek „wszystko idzie zgodnie z planem” a nawet go przekracza (czym „patriotyczniejszy” bloger tym weselej), co oczywiście potwierdzają masom wpatrzonym w ekraniki obrazki rozmazanej po ścianach „chersońskiej ofensywy” i „atomowej specoperacji” ukraińskiej. Wierzące w tą propagandę „pabiedy” społeczeństwo pomyśli dwa razy, zanim pójdzie się zaciągnąć do armii (ledwo zipiącej z braku personelu wywołanego genialnym dowodzeniem) albo choćby dać parę groszy na wsparcie oddziałów liniowych, którym brakuje absolutnie wszystkiego – od wyposażenia militarnego (w tym POJAZDÓW w kolumnach transportowych, co źle się kończy dla zbyt wielu rannych), poprzez leki i środki czystości po … bieliznę. Bo skoro wszędzie „pabieda”, to nie ma po co się zaciągać ani dorzucać … Oczywiście święcie wierzącym w te „pabiedy” sztabowcom FR może przyjść do głowy koncepcja, że skoro Ukraińcy już wyczerpali „potencjał ofensywny”, to pora nacierać samemu. Co wobec stanu armii – do którego pracowicie doprowadzali nie od 24.02.2022, a od dwudziestu lat – może skończyć się niezbyt kolorowo. I właśnie o tym pisze A. Morozow. Jak zwykle – i jak od 8 lat – wołając na puszczy.

Autor: Andriej Morozow, „Murz” [Андрей Морозов „Мурз”]
Tytuł: Troszkę Prognoz (Нимношк прогнозов)
Opublikowano: 02.09.2022
Źródło: Нимношк прогнозов.

Troszkę Prognoz

Najsmutniejszą dla nas konsekwencją ukraińskiej „ofensywy”, którą najprawdopodobniej będziemy w stanie w większości miejsc odeprzeć, będzie to, że nasi generałowie, którym powie się, że zabili miliard Ukropów (dodając jedno zero na każdym poziomie raportów), zdecydują „Aha! Wybiliśmy wszystkie ich rezerwy!”. Najwyższy czas, abyśmy sami przeszli do ofensywy!”.

„Ofensywa” jest, ogólnie rzecz biorąc, pokazówką dla Zachodu, żeby pokazać, że tak powiem, że i my, i my Ukraińcy, jesteśmy gotowi walczyć do ostatniego z nas! Dajcie nam tylko pieniądze i broń, Bogowie Niebiescy! Król Julian w końcu dostanie swoje pieniądze i broń.

Ale my w tym przypadku jesteśmy w „wątku pobocznym”. O tym, jak rzekome „stogi skoszonego koperku” zrobią wrażenie na naszej społeczności anonimowych pułkowników i uzna ona, że bezpiecznie jest przejść do ofensywy. I rzuci do ofensywy wszystkie resztki piechoty i słabo przygotowane rezerwy. Nie ma i jeszcze długo nie będzie wystarczająco wyszkolonych rezerw zmotoryzowanych i czołgowych, aby zrealizować jakąkolwiek operację okrążającą, więc będą próbowali rzucić do ataku każdego, kto będzie pod ręką, próbując tym [Ś.: ilością] zrekompensować smutną średnią jakość i jeszcze smutniejszą średnią sterowalność na polu walki naszej piechoty.

Widzisz, sytuacja, gdy np. w DNR nasi ludzie ostrzeliwują się z „Hiacynta” przeciwko ukraińskim AGS, może być przedstawiona czytelnikom „prasy patriotycznej” jako „przytłaczająca przewaga ogniowa”, ale profesjonalista podrapie się po głowie na takie wiadomości. Bo oznaczają one, że:

a. piechota coraz częściej nie potrafi używać własnej ciężkiej broni grupowej (o czym już pisano, i to nawet nie ja, cytowałem Stasa Warga [Стаса Варга])

b. Batalionowe moździerze 120 mm i brygadowe grupy artylerii nie są w stanie wspierać swojej piechoty z takich czy innych powodów (wyszkolenie/dokładność ognia, łączność/współdziałanie lub coś innego)

c. resurs naszych najdłuższych luf 152 mm jest wypalany na błahostki zamiast na działania kontrbateryjne przeciw „trzem toporom” [Ś.: haubicom M777] i inne bardziej znaczące cele niż AGS.

Kiedy otrzymuję informacje z Federacji Rosyjskiej o tym, ile nowych „batalionów ochotniczych” tam powstaje, włosy stają mi dęba. Od razu nasuwa się pytanie „Skąd weźmiecie szefów łączności dla tych batalionów? I nie ma żadnych. Nie ma. Właśnie niedawno na jednym z wielkich czatów ktoś szukał szefa łączności dla bardzo zaprawionej w bojach jednostki na poziomie właśnie batalionu. Nie jestem jedynym łącznościowcem w tym czacie, wszyscy powiedzieliśmy zgodnie – „Nie ma łącznościowców i nie będzie! A jeden z moich kolegów dodał „sam znajdujesz nadającego się żółtodzioba i hodujesz ile się da”.

A czym będą te „dobro-baty” [Ś.: bataliony ochotników] bez działającego 24/7 cyfrowego radia z zamkniętym obiegiem? Niekontrolowalnym tłumem jeleni, który Ukropi, aktywnie grający „z obrony”, bardzo szybko wyślą na cmentarze i do szpitali. Czym będzie ten hałaśliwie zapowiedziany przez Szurygina [Шурыгин] „Trzeci Korpus”, o stanie łączności w którym nie ma co pisać tym, którzy go nie widzieli – ludzie po prostu nie uwierzą, że coś takiego w ogóle może się zdarzyć. A zdarza się, tak właśnie jest. Korpus będzie ogromnym, monstrualnym niekontrolowanym stadem jeleni.

Nie ma sensu mówić o tym ludziom, którzy nie widzieli osobiście takich rzeczy w wykonaniu naszego wojska. Chodzi mi o to, że widziałem Debal [Ś.: Debalcewe 2015] i nie śmieję się z tego cyrku i wcale mnie on już nie dziwi. Widziałem czołgi jadące na wojnę z pustymi pojemnikami po reaktywnym pancerzu [Ś.: te „kostki”], widziałem ludzi, którzy wczoraj przyszli do armii, a dziś już dostają karabiny maszynowe i granatniki, wybierają z nich trzech dowódców drużyn, plutonowego i idą na wojnę. W rzeczywistości prowadzili nas tam trzej oficerowie – sanitariusz, łącznościowieic i ciężko ranny zastępca dowódcy, 60-letni kozak astrachański, który był przewożony w przedziale bojowym BMP, w wieżyczce którego jechałem, zastanawiając się, jak ja, z jedną niesprawną ręką, wyciągnę Pietrowicza z przedziału bojowego, gdybyśmy zostali trafieni.

Widziałem wiele rzeczy wtedy i przed i po, w które ludzie nigdy nie uwierzą, dopóki sami nie zobaczą i nie wezmą w tym udziału (Tym, którzy uważają, że ich nienormatywny leksykon jest niepełny, gorąco polecam jako uzupełnienie – tankowanie batalionu czołgów wiadrami na lodzie na czas).

Przy czym 1 AK i 2 AK ze stycznia 2015, miały przynajmniej jakiś szkielet ludzi nie tylko przeszkolonych, ale ludzi z doświadczeniem bojowym z lata-jesieni 2014. A Debal skończył się trzytygodniową krwawą jatką [Ś.: мясорубкой: maszynką do mielenia mięsa]. A wrogiem były ukraińskie siły zbrojne z tego samego roku, o znacznie gorszej jakości od obecnych. Ale… Potem magiczne pióro tego samego Szurygina zamieniło trzytygodniową jatkę w trzydniowy „sieciocentryczny” błyskotliwy sukces, po który ustawiła się kolejka (w rzeczywistości wręcz przeciwnie, sporo tych, którzy dostali się na stanowiska oficerów „za łapówki”, by mieć dobre gaże w dolarach, pisało zmyślone raporty na najbliższej kartce w tych samych koszarach, w których tuż przy nich, drżących ze strachu, wnerwieni prości ludzie „bez koneksji”, w butach górskich i „florze” [Ś.: letni(!!!) kamuflaż munduru], wypełniali swoje taśmy nabojów i sprawdzali broń przed bitwą)

W ogóle, jeśli ofensywny świąd naszego dowództwa [Ś.: wyższy korpus oficerski ŁDNR to ludzie przywiezieni w teczkach z Moskwy], wzmocniony przez kierownictwo polityczne, przeważy, to po nieuniknionej w tym przypadku smutnej i bezsensownej jesiennej masakrze, zimą staniemy przed wyborem – albo kolejne potwornie haniebne i oczywiście nieudane poszukiwanie pokoju, albo mobilizacja w Rosji. Oczywiście najpierw będzie hańba, a potem mobilizacja po wszystkim. Tylko w ten sposób nasza wierchuszka może to zrobić. Mobilizacja w Federacji Rosyjskiej to właściwie ostatnia szansa na powstrzymanie takich masakr, bo nasi generałowie się zesrają kładąc na stosy poborowych. To nie są ludzie z Doniecka i Ługańska, którzy dla nich są pozbawionymi praw obywatelskich ” nierozliczalnymi” [Ś.: nie podlegającymi ewidencji, z których straty nie trzeba się rozliczać].

Jeśli nasza „społeczność anonimowych dowódców” rzeczywiście urządzi sobie „aktywną jesień”, to nasza zima będzie bardzo twardym remakiem „wojny pozycyjnej” z lat 2015-2021, kiedy to z naszej strony zdolność do skutecznej odpowiedzi na ostrzał wroga nie będzie już ograniczona „porozumieniami mińskimi”, ale brakiem amunicji, opłakanym stanem artylerii w ogóle i umiejętną pracą kontrbateryjną przeciwnika. To, jaka to będzie katastrofa z zaopatrzeniem i transportem to bardzo smutna historia sama w sobie. Nawet teraz wolontariusze, korzystając z zebranych pieniędzy, muszą kupować KOLUMNY lekkich samochodów terenowych, Niw i UAZ-ów, wozić je do republik i rozdzielać wśród najbardziej potrzebujących jednostek. A teraz, latem, jakimś cudem jeżdżą te ciężarowe, które na błotnistych ścieżkach jesienią i zimą nigdzie nie pojadą. W każdym konwoju wojskowym ciężarówki ML ŁNR i DNR nadal można łatwo odróżnić od rosyjskich pojazdów wojskowych po całkowicie łysych oponach, a podwozia i silniki nadal są naprawiane przez żołnierzy na własny koszt. A zima i jesień będą się pytać…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s