Czy to W. Miedwiedczuk sprowokował W. Putina do przeprowadzenia SWO w takiej katastrofalnej postaci? W. Grubnik o dywersyjnych działaniach Miedwiedczuka. D. Gordon o okradaniu i oszukiwaniu Putina przez Miedwiedczuka.

Postanowiłem naświetlić jeszcze jeden „spiskowy” wątek związany z SWO, ponieważ nie otrzymujemy żadnych informacji o tym, jak w ogóle możliwa była specjalna operacja wojskowa FR na Ukrainie. Nie wojna, wojska FR wjeżdżały na Ukrainę absolutnie nie przygotowane do wojny – logistycznie, organizacyjnie, w zakresie planów taktycznych i operacyjnych, bez przygotowania moralno-propagandowego. Po prostu – absolutnie nijak nie przygotowane – i się jej nie spodziewając. Żołnierzy nie tylko nie próbowano motywować, ale nawet nie powiedziano na żadnym etapie, jakie są cele ich działań – operacja specjalna miała polegać na „wypłoszeniu” majdanowych władz z Kijowa i z Ukrainy w ogóle lub ich aresztowaniu i zamianie na ekipę pana Miedwiedczuka, przy wiwatach ludności Ukrainy i minimum biernej postawie armii ukraińskiej – a może nawet przy jej kooperacji, szczególnie w rozbrojeniu lub wybiciu „naz-batów” („nazistowskich batalionów” – bojówek banderowskich typu Azow, Ajdar itp. itd.).
Jeśli ktoś jest zainteresowany szerszym omówieniem sprawy, znajdzie je tu (Wierszynin) i tu (Sawjeljew). Skrótowo – wszystko wskazuje na to, że wszystkie komórki wywiadowczo-analityczne albo okłamywały prezydenta W. W. Putina w sprawie sytuacji na Ukrainie, albo Putin odrzucił ich informacje jako niewiarygodne, uznając za prawdziwe informacje z innego źródła. Tym źródłem miałby być – w tym scenariuszu – pan Wiktor Miedwiedczuk, przyjaciel Putina na tyle bliski, że prezydent FR został nawet ojcem chrzestnym dziecka Miedwiedczuka. Po prostu rodzina. Jeśli prezydent ignorował raporty wywiadu i upoważnionych instytucji, kierując się przy podejmowaniu decyzji o wkroczeniu na terytorium innego państwa informacjami od jednej zaprzyjaźnionej osoby – to jest to podstawa do postępowania karnego i usunięcia z urzędu. Jeśli natomiast opowieści „członka rodziny” i dane wywiadowcze i raporty analityków pokrywały się ze sobą – mamy do czynienia albo z wszechogarniającym spiskiem, albo – ze wszechogarniającą niekompetencją i nieodpowiedzialnością, kompletnym rozkładem instytucji państwowych. Co kto woli. Na pewno nie mamy do czynienia z prawidłowo funkcjonującymi organami i instytucjami ani z prawidłowymi pod względem formalno-prawnym / regulaminowym / proceduralnym / służbowym, procesami podejmowania decyzji. O czym świadczy, że nikt nie podał się do dymisji po 24.02.2022 (oprócz Nabjuliny, odpowiedzialnej za bank centralny i jego rezerwy)?

Jeśli chodzi o samego pana Miedwiedczuka, to z poniższych tekstów wynika, że wyłudzał on pieniądze od Putina, które rzekomo miały być przeznaczone na agitację prorosyjską w mediach i na budowę agentury wpływu (korupcję oligarchów i polityków?) bądź nawet klasyczną agenturę wywiadowczą. Z miliarda dolarów na działalność „statutową” (wg D. Gordona, jego wiarygodność proszę ocenić samemu, odpowiednie informacje o człowieku – poniżej) zostało wydane 100 mln dolarów. Reszta – „wyparowała” (pan Miedwiedczuk kupił sobie m. in. jacht za … 200 mln Euro). Jeden z prawdopodobnych scenariuszy jest moim zdaniem taki, że Miedwiedczuk lub podstawieni przez niego ludzie oszukali Putina, że może wjeżdżać śmiało, bo „zamach stanu jest już zorganizowany”. Nie wiadomo, czy byłaby to prowokacja SBU, CIA czy po prostu Miedwiedczuk swoimi kłamstwami i swoim złodziejstwem zapędził się w sytuację, w której Putin, uwierzywszy w jego bajki, postanowił oprzeć na nich geopolityczne posunięcie – i Miedwiedczuk nie potrafił przerwać gry, przyznając się, że kradł i oszukiwał.

Miedwiedczuk, zdaniem Grubnika, to lojalny przedstawiciel ukraińskich elit pomajdanowych, nazywanych przez W. Grubnika „ukronazistowskim konsensusem”. Znalazł on swoją „niszę” w pasożytowaniu na styku polityki rosyjskiej i ukraińskiej. Jeśli chodzi o działania wobec ŁDRL i FR, to był on nielojalny wobec sprawy Noworosji i ŁDRL, starał się pomagać w eliminowaniu z życia ŁDRL osób radykalnych i skłonnych do poświęceń dla sprawy Noworosji – co znalazło wyraz w jego polityce wymian jeńców. Moim zdaniem nie można wykluczyć, że polecenia dla Miedwiedczuka w sprawie wymian szły także z Kremla, który również grał na eliminację (aż po fizyczną likwidację) „elementów radykalnych” (czytaj: ludzi autentycznie ideowych, skłonnych do poświęceń, niezłomnych, bezkompromisowych i nieprzekupnych) w ŁDRL, gdyż przeszkadzały w realizacji „bezalternatywnego” „Mińska” (na to wskazują zapiski kombryga Mozgowego (publikacja tłumaczenia wkrótce) i wiele epizodów związanych z Aleksandrem Chodakowskim, los „Sparty”, śmierć z rąk „nieznanych sprawców” najbardziej charyzmatycznych dowódców „pospolitego ruszenia”).

Sprawa aresztowania Miedwiedczuka pozostaje niejasna. Czy chodzi o przechwycenie zdefraudowanych środków z funduszu agenturalnego, czy o próbę użycia Miedwiedczuka jako „waluty” w wymianach jeńców – nie wiadomo. To, że Kreml odmówił wymiany Miedwiedczuka wskazuje jednak na to, że Miedwiedczuk faktycznie „podpadł”, co nieco powiększa prawdopodobieństwo przedstawionej powyżej wersji rozwoju wypadków.

Poniżej garść tłumaczeń „okołomiedwiedczukowych”. Tłumaczę sporo wpisów Władimira Grubnika [Владимир Грубник], ale zalecam też lekturę stenogramu wypowiedzi o działalności Miedwiedczuka (Miedwiedczuk urządził Putinowi potiomkinowskie wioski, żeby kraść pieniądze), spisanego z materiału wideo ukraińskiego Żyda Dmytro Iljicza Gordona [Дмитрий Ильич Гордон RU, EN].

Spis tłumaczeń:


Sylwetka autora

Władimir Grubnik [Владимир Грубник], to pochodzący z Odessy lekarz-chirurg. Ideowy działacz antymajdanu („rosyjskiej wiosny”), który, skazany na dożywocie za terroryzm (nie ukrywa, że faktycznie prowadził działalność sabotażowo-dywersyjną) przez kijowską juntę, został, po 4 latach i 2 miesiącach więzienia o zaostrzonym rygorze, wymieniony w 2019 roku. Aktualnie działa jako organizator społecznych zbiórek w FR – pieniędzy i produktów – na rzecz wojsk DNR i dystrybutor pomocy. To ciężka praca łącząca współpracę z działami zaopatrzeniowymi jednostek, agitację i marketing w FR i logistykę po obu stronach granicy, aż do jednostek czekających na zaopatrzenie.
Autor przedstawia swoją opinię, co według niego reprezentuje sobą Wiktor Miedwiedczuk i jaka jest jego rola w wydarzeniach po Majdanie (wymianach więźniów i innych).
Tekst W. Grubnika o W. Miedwiedczuku [2022.04.13 14:41:49], początkowo opublikowany na jego kanale telegramu „Duch Noworosji” odbił się szerokim echem, był w różnych wersjach przedrukowany, m. in. na rusvesna.su, pikabu.ru i pewnie wielu innych, sprawa „rozlała się” przedrukami po rosyjskich sieciach społecznościowych i forach


Autor: Władimir Grubnik [Владимир Грубник]
Tytuł: Gorzej niż wróg: ochotnik i były jeniec o Miedwiedczuku i jego roli w losie Donbasu («Хуже врага»: побывавший в плену ополченец — о Медведчуке и его участии в судьбе Донбасса)
Żródło: «Хуже врага»: побывавший в плену ополченец — о Медведчуке и его участии в судьбе Донбасса 2022.04.13 14:41:49

Gorzej niż wróg: ochotnik i były jeniec o Miedwiedczuku i jego roli w losie Donbasu

Zarówno my, jak i władze Donbasu jesteśmy bardzo wdzięczni Miedwiedczukowi za zorganizowanie wymiany zatrzymanych w ciągu ostatnich kilku lat oraz za rozwiązanie innych kwestii o charakterze humanitarnym.
https://t.me/youlistenedmayak/20928

No cóż, skoro Pieskow poruszył temat udziału Miedwiedczuka w wymianie więźniów, to ja powiem kilka słów na ten temat. Jako były więzień – jeniec.
Gdy przywieziono nas po wymianie w dniu 29.12.2019 r. do punktu filtracji, którego rolę pełnił jeden z donieckich szpitali, zauważyliśmy dość dziwne zachowanie personelu medycznego. Patrzyli na nas ze strachem i podejrzliwością. Tydzień później sami odezwali się do nas i powiedzieli:

„Wy jesteście tacy dobrze wychowani, ale jak w 2017 roku mieliśmy tu sprowadzoną wymianę, incydentów było sporo: byli i narkomani, i pijaństwo z bójkami, które musiały być stłumione w środku nocy przez specjalną jednostkę policji, a nawet miała miejsce próba gwałtu na pielęgniarce”.

Nie byliśmy zaskoczeni i odpowiedzieliśmy:

„Dziewczyny, tym razem nie przywieziono wam przestępców – przywieziono wam prawdziwych terrorystów. Nie macie się czego obawiać. My jesteśmy ‚swoi’.”

To nie była ironia, to była prawda.
Ciekawsze jest jednak to, dlaczego tak się stało? I dlaczego NIE byliśmy zaskoczeni.
A stało się tak dlatego, że duża wymiana jesienią 2017 roku była bardzo ciekawa.

Ukropy nie chciały przekazać prawdziwych bojowników podziemia, sabotażystów i milicji. Sabotowali wpisanie ich na listy wymiany. Jednocześnie zażądali wydania tych, którymi byli zainteresowani. Wymiana to zawsze okazja. Walka woli. I kompromisy. I polityka.

Głównym negocjatorem był Wiktor Miedwiedczuk. I to on zaprzedał giełdę na warunkach Ukranazi. Dlaczego? Nie wiem dokładnie. Mogę jednak założyć, że on – przedstawiciel jednego z biegunów ukronazistowskiego konsensusu – był zainteresowany
1. tym, by nie wymieniać ludzi, którzy poważnie walczyli o Noworosję,
2. a także widział w tej wymianie przede wszystkim dywidendy polityczne dla siebie i swojego partnera Poroszenki, którzy z tej wymiany otrzymali maksymalne PR-bonusy. Dlatego też wywierał wszelkiego rodzaju naciski na zespół negocjacyjny Federacji Rosyjskiej i ŁDRL, żądając jak najszybszej wymiany i przyjęcia warunków Ukranazistów.

Dlatego obok części naszych więźniów politycznych, bojowników podziemia i milicji, którzy też tam byli, na wymianie znalazły się absolutnie przypadkowe (lub nieprzypadkowe dla SBU) osoby, agenci, po prostu przestępcy, którzy nie mieli nic wspólnego z antynazistowskim oporem na byłej Ukrainie.

I Miedwiedczuk odniósł sukces. Wymiana odbyła się na warunkach Ukropów. Wszyscy są szczęśliwi.
A my siedzieliśmy przez 2,2 roku, aż do następnej dużej wymiany. Chociaż mogliśmy te 2,2 roku spędzić na wojnie z ukronazizmem lub pracując dla Rosji.

Prawdę mówiąc, napisałem wtedy w więzieniu tekst na ten temat, który za pośrednictwem towarzyszy opublikowałem na stronie mojego przyjaciela. Przeczytaj. 18.11.2017 [Ś.: polskie tłumaczenie tu: My na swojej ziemi wrogów o litość nie prosimy]
Możecie też przeczytać, co pisałem o wymianach jeszcze za czasów, gdy nie miałem kanału, na kanale mojego towarzysza. Cz.1 [Ś.: polskie tłumaczenie tu: link 1] i Cz.2 [Ś.: polskie tłumaczenie tu: link 2].

Ale nie mam żadnych pretensji do Miedwiedczuka. Ani jednej.

Dlaczego?

Po prostu dlatego, że nie mogę mieć pretensji do wroga. Nie ma żadnych wymagań wobec wroga.

A Miedwiedczuk był właśnie takim wrogiem. Był on przedstawicielem konsensusu ukronazistowskiego. Zawsze. Czy wątpisz w to? Posłuchaj 37 godzin nagrań jego rozmów.

To właśnie Miedwiedczuk był człowiekiem, który pogrzebał projekt Noworosji. To Miedwiedczuk z Zurabowem [Зурабовым ] i Surkowem [Сурковым] przekonali rosyjski establishment do uznania Poroszenki za prezydenta Ukrainy, a tym samym do legalizacji i legitymizacji ukranazistowskiej junty [Ś.: patrz wywiad z I. Girkinem „Jak Putin zdradził Noworosję” – daję od razu odsyłacz do właściwego fragmentu tekstu, bo wątpię, czy komuś zechciałoby się czytać i szukać, znam Was …]. To Miedwiedczuk przeforsował „porozumienia mińskie” i był ich głównym beneficjentem po stronie ukraińskiej. To Miedwiedczuk przez lata wprowadzał Kreml w błąd, że państwo ukronazistowskie można spacyfikować środkami politycznymi [Ś.: i wyłudzał na ten cel od Putina olbrzymie pieniądze, jak mówi Gordon – około 1 mld dolarów, z czego tylko 100 mln poszło na jakąkolwiek działalność, reszta – do kieszeni Miedwiedczuka i jego mafii …]. Dzięki temu Ukronaziści oczyścili Noworosję z sił prorosyjskich, zreorganizowali AFU i gruntownie przygotowali się do wojny – której skutki odczuwamy obecnie, gdyż mamy do czynienia z tym, co można było rozwiązać w 2014 roku małymi siłami i niemal bez rozlewu krwi.

Dlaczego rosyjski establishment postawił na Miedwiedczuka, to pytanie do nich, nie do nas. Przez te wszystkie lata zajmowaliśmy jasne stanowisko.

Miedwiedczuk jest naszym wrogiem.

Dokładniej mówiąc, gorzej niż wrogiem – jest to złośliwy pasożyt, który wszedł nam pod skórę i pasożytuje na prorosyjskiej agendzie.
Czyniąc nas słabszymi, a Ukronazistów silniejszymi.


Autor: Władimir Grubnik [Владимир Грубник]

Tytuł: My na swojej ziemi wrogów o litość nie prosimy, Мы на своей земле помилования у врагов не просим
Źródło: Мы на своей земле помилования у врагов не просим

My na swojej ziemi o litość wrogów nie prosimy

Ukraiński polityk Wiktor Miedwiedczuk zwrócił się niedawno do Władimira Putina z prośbą o wpłynięcie na przywódców Donieckiej i Ługańskiej Republiki Ludowej, aby wymienili ukraińskich wojskowych przetrzymywanych w niewoli w republikach na więźniów politycznych przetrzymywanych w ukraińskich więzieniach. Powiedział dosłownie to, co następuje:

„Od ostatniej wymiany zatrzymanych na wschodzie Ukrainy minął ponad rok. Zgodnie z porozumieniami mińskimi wymiana powinna odbywać się według formuły „wszyscy za wszystkich”, ale strona ukraińska dysponuje obiektywnymi argumentami legislacyjnymi, które nie pozwalają w tej chwili na przeprowadzenie tej wymiany w całości. Dotyczy to przede wszystkim osób, które są pociągane do odpowiedzialności karnej za popełnienie szczególnie ciężkich przestępstw” – powiedział lider „Ukraińskiego Komitetu – Prawa Ludu”.

Wiadomości wydają się być radosne. W końcu milicjanci i powstańcy przetrzymywani w legalnych i nielegalnych ukraińskich więzieniach będą mogli wrócić do domu. Jednak przy bliższym przyjrzeniu się nie do końca tak jest. A dokładniej mówiąc, wcale nie.

Po pierwsze, gdyby w chwili rozpoczęcia rosyjskiej wiosny bojownikom i bojowniczkom ruchu oporu walczącym z ukraińskim nazizmem powiedziano, że za trzy i pół roku o losie ich i ich braci będzie decydował ktoś taki jak Miedwiedczuk, to co najmniej ostro zwyzywaliby tego, kto to mówi. Albo zrobiliby coś gorszego.

Ale dziś mamy takie realia.

Co każe nam pamiętać, jak to wszystko się zaczęło i do jakiego wyniku pośredniego teraz doszliśmy. A najważniejsze to zastanowić się: czy wszystko robimy dobrze i jakie są perspektywy na przyszłość, biorąc pod uwagę obecne tendencje.

Ale nie o tym teraz mówimy. Przeanalizujmy szczegółowo i punkt po punkcie to, co zaproponował Miedwiedczuk.

Na początek należy więc powiedzieć, że kwestią wymian zajmują się specjalne grupy przedstawicieli ŁRL i DRL. Które w ramach Mińska i nie tylko, omawiają różne możliwości. Najnowszą propozycją tych grup z republik była wymiana typu „wszystko za wszystko”, czyli „400 osób za 74 ukraińskich wojskowych”.

Wśród tych 400 znaleźli się wszyscy różni więźniowie polityczni, zarówno ci przetrzymywani na terytorium Donbasu, jak i w całej okupowanej przez nazistów Noworosji. Ze zrozumiałych względów nie zgadza się na to strona nazistowska Ukrainy, która w zasadzie nie chce uznać wojny domowej na terytorium Ukrainy i sprowadza wszystko do tzw. „agresji rosyjskiej”. Najnowsza propozycja strony ukronazi dotyczyła właśnie wymiany w formacie „308 do 74”. (Zapamiętajcie tę liczbę, jeszcze do niej wrócimy) Dodajmy, że proces negocjacji jest stale zakłócany przez stronę ukraińską, która nie jest skłonna do kompromisu.

Tak więc Wiktor Miedwiedczuk, wiedząc o tym wszystkim, nie zwraca się do upoważnionych przedstawicieli odpowiedzialnych za wymianę, nie zwraca się do legalnie wybranych szefów republik, nie zwraca się nawet do rosyjskich urzędników, którzy zajmują się tą sprawą ze strony Rosji. Zamiast tego rozmawia ponad ich głowami bezpośrednio z głową państwa, prezydentem Władimirem Putinem. Robi to demonstracyjnie, przed kamerą, jasno przedstawiając swoją propozycję, a następnie umieszczając ją na swoim kanale na YouTube. Jednocześnie podaje sugestię „308 za 74”, czyli te same liczby, bez żadnych zmian, które zaproponowała strona ukronazi. I dlatego namawia Władimira Putina, by naciskał na liderów LDPR i przyjął warunki ukronazistów: żadnych kompromisów, żadnych ustępstw, w sposób korzystny dla ukronazistów i tylko dla nich.

Dalej, propozycja ta jest uzasadniona absurdalnym argumentem, że strona ukraińska nie może naruszać swojego ustawodawstwa i ma „obiektywne problemy” z możliwością wymiany osób oskarżonych i skazanych ze szczególnie ciężkich artykułów.

Należy od razu wyjaśnić, kim są ci ludzie. Informuję, że pod szczególnie ciężkimi artykułami, a mianowicie „terroryzm”, „zabójstwo z premedytacją” lub jego usiłowanie, „przewrót”, „zdrada stanu” – pod tymi artykułami są oskarżeni wszyscy (wszyscy!) członkowie milicji i osoby mniej lub bardziej sensownie uczestniczące w oporze wobec nazistów. I tu należy zrozumieć, że nie mówimy o strukturze przestępstwa, podstawie dowodowej i innych „drobnych” niuansach prawnych. Chodzi o to, że osoby z określonych kategorii są oskarżane, że tak powiem, o „standardowy pakiet” składający się z bukietu tych artykułów. A bukiet jest taki sam. Taki jest stan faktyczny.

Odłóżmy na bok sam pomysł, że państwo może mieć problemy z własnym prawodawstwem(?!) Ale pojawiają się pytania. Dlaczego problemy pojawiły się tylko w przypadku osób oskarżonych o szczególnie ciężkie artykuły, a nie w przypadku osób oskarżonych o ciężkie i średnio ciężkie artykuły? Czy jest to w jakiś sposób sprzeczne z Kodeksem karnym lub Kodeksem postępowania karnego? Gdzie, w którym paragrafie, w których artykułach tych kodeksów?

Czy Miedwiedczuk nie chce nam tego wyjaśnić? Na czym dokładnie polega ten „obiektywny problem”?

Albo jest po prostu zgniła manipulacja i pretekst, a głównym powodem jest po prostu niechęć ukronazistów do wydawania pewnych ludzi. I poprzez Miedwiedczuka to pragnienie ukronazistów jest realizowane w praktyce. Nie mówiąc już o tym, że użycie słów „Ukraina” i „legalny” w tym samym zdaniu jest samo w sobie obrazą rzeczywistości. Na przykład ukraiński sąd uniewinnił niedawno strażnika granicznego, który w Mariupolu po prostu zastrzelił kobietę. Mordercy Olesia Buziny chodzą spokojnie i dumnie na wolności. Nazistowski morderca, który strzelał do policjantów w Kijowie jest na wolności. Naziści, którzy zabijali ludzi 2 maja w Odessie, palili ich żywcem, bili prętami zbrojeniowymi, rozstrzeliwali i filmowali wszystkie swoje zbrodnie, nie tylko nie są zatrzymywani i nie aresztowani, ale chodzą na procesy oskarżonych „separatystów” i kpią z nich zuchwale, mówiąc podczas sesji, że zrobią im to, co zrobili ludziom w Domu Związków Zawodowych. „Bohaterowie ATO” otwarcie opowiadają jak zabili „rosyjskich terrorystów” w Donbasie wprost w telewizji na żywo. I to jest „obiektywnie” nie problem.

Ukraina to terrorystyczne państwo totalnego nihilizmu prawnego. Nie ma tu o czym dyskutować.

Dalej, o precedensach. Kiedy Nadja Sawczenko została wymieniona, została wymieniona za dwóch rosyjskich wojskowych, którzy nie tylko byli oskarżeni, ale zostali skazani przez ukraiński sąd za popełnienie szczególnie ciężkich przestępstw, w szczególności za terroryzm i zabójstwo ukraińskiego wojskowego. Nie przeszkodziło to jednak ukraińskim władzom w szybkim i bezproblemowym przeprowadzeniu wymiany.

Po tym wszystkim cała tania manipulacja Miedwiedczuka, próbującego przeforsować wymianę na warunkach nazistów, staje się oczywista dla każdego.

Ale kim są te 74 osoby, których chce strona ukronazistowska? Cóż, to proste. Są to 74 bardzo osławieni ukraińscy pacyfikatorzy, którzy przyjechali do Donbasu z bronią, którzy zabili lub potencjalnie mogli zostać zabójcami – czyli mieli intencje. A jeśli nawet odłożymy na bok komponenty emocjonalne i prawne, i zastosujemy tę samą logikę, którą proponuje nam Miedwiedczuk i jego ukronazistowscy przyjaciele, to wszyscy ci 74 są również oskarżeni o szczególnie ciężkie przestępstwa. I żąda się ich wydania? A gdzie tu jest równoważność wymiany? A dlaczego LDPR nie miałaby mieć z nimi tych samych „problemów prawnych”, które rzekomo ma strona ukronazistowska?

Na szczególną uwagę zasługują też absolutnie fałszywe i zakłamane przekazy o miłosierdziu i humanizmie. Opowieści o tym, jak te 308 osób może wkrótce zobaczyć swoich bliskich. Jednocześnie z jakiegoś powodu nie wspominają o tym, że osoby pozostawione w ukronazistowskich więzieniach mogą w takich okolicznościach już nigdy nie zobaczyć swoich bliskich.

A teraz porozmawiajmy o tym.

Cała ta rozmowa jest stale sprowadzana do liczb 300, 400, 200 i tak dalej. Ale za liczbami kryją się prawdziwi ludzie. I jest pytanie: czy wszyscy więźniowie polityczni w ukraińskich więzieniach są tacy sami? Absolutnie nie.

Weźmy pod uwagę pierwszą kategorię osób. Ci ludzie, którzy po 5 minutach zatrzymania są gotowi sprzedać matkę (i często nie jest to figura retoryczna), wydać wszystkich i wszystko, zeznawać przeciwko wszystkim swoim towarzyszom broni, zwolennikom. Później będą nam opowiadać o strasznych torturach i strasznych piwnicach, ale w końcu, kiedy czyta się ich zeznania, jest jasne, że nie było żadnych tortur i żadnych piwnic. I że ci ludzie wydali wszystkich i wszystko sami, całkiem dobrowolnie, świadomie i w pośpiechu. I jest jeszcze jedna – druga kategoria ludzi. Ludzie, którzy walczyli do końca, którzy odpierali swoich wrogów podczas aresztowań, którzy nawet w przypadku schwytania i przetrzymywania w areszcie myśleli nie o sobie, ale o swoich towarzyszach, aby broń Boże żadnemu z nich nie stała się krzywda. A często poświęcali się i pogarszali swoją sytuację, ratując towarzyszy i dając im czas na ucieczkę. Nazistowski system karny walił po tych ludziach od początku do końca: bicie, tortury, izolacja, karcery, znowu bicie, straszne warunki przetrzymywania. Ale to ich nie złamało, tylko zahartowało i przekonało o słuszności obranej przez nich drogi. Ludzi z pierwszej kategorii często można zobaczyć na kanale SBU, gdzie nagrywają swoje spowiedzi, łzawo pokutują i za wszystko obwiniają Rosję i milicję, ale nigdy nie zobaczysz tam ludzi z drugiej kategorii.

Pierwsza kategoria ludzi, sprzedając swoich braci, targuje się o lepsze warunki od systemu nazistowskiego: lepsze domy, spokojne życie, zmniejszone wyroki (przy minimum 7 lat, aby dostać 3,5 roku!!!) lub wręcz zmianę artykułów – od bardzo poważnych do średnich (patrz wyżej o „obiektywnych problemach”, aha). Ludzie z drugiej kategorii biorą na siebie cały ogień: wróg nie obchodzi się z nimi w białych rękawiczkach, są miażdżeni na serio i wiedzą, że nawet jeśli przeżyją [Ś.: co nie było regułą – „przesłuchania” SBU i „nazbatów” przypominały działania Gestapo z Szucha itp. – od pobić, przez zrywanie paznokci, po odbijanie narządów wewnętrznych i przewiercanie kości wiertarką, często ludzi mordowano, także zapędzając ich na pola minowe], to zawsze dostaną maksymalną karę z każdego artykułu (a wszystkie są szczególnie ciężkie). Nie proszą jednak o litość wroga, którym gardzą. Ich oczy zwrócone są w stronę ich Wielkiej Ojczyzny – Rosji i braci, którzy nie zdradzą, nie zapomną i uratują. Bo Rosjanie nie porzucają swoich [Ś.: chyba, że na 8 lat]. A jedynym sposobem na wyjście takich osób z niewoli jest wymiana. Nazistowscy egzekutorzy to wiedzą. Dlatego lubią publicznie i ostentacyjnie przychodzić i proponować wymianę ludziom z pierwszej kategorii, zdrajcom. I nawet ich wymieniają!!! Ale głównym celem nazistów jest oczywiście zatrzymanie ludzi z tej drugiej kategorii, pokazanie im, że nikomu na nich nie zależy, że ich opór to tylko głupota, że nikogo nie obchodzą ich poświęcenia. Że są tylko nieudacznikami i materiałem na przemiał. Ale naziści są wrogiem, a ich zachowanie jest dość logiczne i spójne. Problemy zaczynają się, gdy i my zaczynamy myśleć w tej logice, problemy zaczynają się, gdy pozwalamy Miedwiedczukowi decydować o losie naszych braci. Problemy zaczynają się, gdy z lenistwa, by zrozumieć, kto jest kim, zaczynamy stawiać znak równości między nowo pojawiającymi się Własowcami a współczesnymi Karbyszewowcami. Porównanie, które nie tylko obraża tego ostatniego, ale całkowicie pozbawia znaczenia same pojęcia twardości, męskości i wierności obowiązkom.

Dlatego osoby z drugiej kategorii powinny znaleźć się nie tylko na listach wymiany. Powinny one znaleźć się na tych listach jako bezwarunkowy priorytet. I dość łatwo można się dowiedzieć i sprawdzić kto jest kim i do jakiej kategorii należy.

Nie możemy dać się oszukać, gdy w grę wchodzą losy naszych braci.

A w biznesie wymiany musimy trzymać się podstawowej zasady: nie jest ważne, kogo chcą nam dać, ważne jest, kogo musimy oddać.

Zacząłem ten artykuł od cytatu Władimira Mołodcowa. „Nie prosimy naszych wrogów o litość na naszej własnej ziemi”.

Władimir Mołodcow był szefem odeskiego podziemia podczas Wielkiej Wojny Ojczyźnianej. Po szeregu udanych akcji przeprowadzonych przez podziemie, Mołodcow został zdradzony, aresztowała go rumuńska Siguranza [сигуранца], był torturowany – nikogo nie wydał i został rozstrzelany. Gdzie pochowano jego ciało, wciąż nie wiadomo. Zdanie, które wypowiedział, było odpowiedzią na słowa rumuńskich pracowników kontrwywiadu, gdy ci skazali go na rozstrzelanie i zasugerowali, by poprosił rząd nazistowski o ułaskawienie.

To zdanie jest kwintesencją całego obecnego oporu w Noworosji. To zdanie daje do zrozumienia, że nie potrzebujemy litości i miłosierdzia od naszych pogardzanych wrogów. Potrzebujemy jednak zrozumienia ze strony naszych towarzyszy broni i świadomości, że jesteśmy z Ojczyzną, a Ojczyzna jest z nami. Do końca i na zawsze.

Władimir Badajew Grubnik


W. Grubnik o wymianach cz. 1

Źródło: https://t.me/Za_Derjavy/11792
Gdzieś w połowie 2017 roku więźniowie polityczni w ukronazistowskich aresztach śledczych [СИЗО] zaczęli propagować tezę, że Wiktor Miedwiedczuk był główną osobą kierującą wymianami. W związku z tym wszystkie kwestie związane z wymianą są przez niego rozstrzygane i za jego pośrednictwem powinny być rozwiązywane. I rozwiązuje te problemy po obu stronach. Zarówno po stronie ukranazi, jak i po stronie rosyjskiej i ŁDRL
Temat wymian po 2015 roku jest tematem obszernym i wieloaspektowym, zasługującym na kilka artykułów lub nawet książkę, dlatego nie będę go tutaj szczegółowo omawiał. Nie jest to przedmiotem tego artykułu.
Odnotuję tylko kilka punktów ważnych dla zrozumienia obrazu. W czasie mojego i moich towarzyszy broni pobytu w areszcie tymczasowym i na murach więziennych, nasi towarzysze broni próbowali na różne sposoby rozwiązać kwestię wymiany. I wszyscy borykali się z tymi samymi problemami.
Praktycznie niemożliwe było zrozumienie (i, nawiasem mówiąc, nadal nie jest możliwe), kto konkretnie odpowiada za wymianę więźniów po stronie ŁDRL i Federacji Rosyjskiej. Nie mówię o formalnych podmiotach odpowiedzialnych, takich jak biura rzeczników ŁDRL, mówię o tych realnych. Bo nasi towarzysze poszli do wszystkich instancji, prawie na wszystkich szczeblach. I wszędzie było tak samo: nikt nie brał odpowiedzialności. Najczęściej ludzie byli obijani w stronę groźnych skrótów, zarówno w ŁDRL, jak i w Federacji Rosyjskiej. Ale kiedy inni towarzysze dotarli do tych groźnych skrótów, powiedziano im, że tak naprawdę niczego nie rozwiązują, co najwyżej mogą zgłosić kogoś do listy, tak jak wszyscy inni zwykli śmiertelnicy. I odbijali dalej – aż do szefów republik i szefa administracji prezydenckiej Rosji. Ale nawet tam rozłożono ręce. A najśmieszniejsze jest to, że oni nie kłamali. Naprawdę nie było jednego ośrodka decyzyjnego.

I tak przez cały czas od wiosny 2015 roku do zimy 2019 roku.
Tu będę kontynuował swoją subiektywną opinię: w Rosji i w ŁDRL przez cały ten czas nikt nie był systematycznie i poważnie zainteresowany wymianami. Jest na to mnóstwo pośrednich, ale niezwykle żywych dowodów. Nie było struktury, nie było systemu, nie było odpowiedzialnych osób i organów (formalne „marionetki” się nie liczą), nie było jasnych zasad, nie było jasnej informacji zwrotnej, nie było oceny jakości wykonanej pracy i nie było jasnych kryteriów takiej oceny. Nie mówię nawet o subtelnych rzeczach, takich jak kontrole jakości osób umieszczonych na listach wymiany. Na przykład nikt nie zajmował się na poważnie budowaniem „relacji” z więzieniami (choć okazji było sporo), pracą operacyjno-agenturalną z kontyngentami (choć możliwość była), zbieraniem danych o tym, jak i kto zachowywał się w momencie pojmania. Czasami odnosiło się wrażenie, że stronie rosyjskiej i ŁDRL o wiele łatwiej było nawiązać kontakt poprzez ukranazistkę Lutkowską i jej agenturę (Rzecznik Praw Obywatelskich Parlamentu Ukrainy) niż współpracować z absolutnie lojalnymi ludźmi o naszych poglądach, którzy często z narażeniem wszystkiego oferowali swoje usługi. Ale zostali oni po prostu zignorowani. Co więcej, sami zatrzymani otrzymali od naszej strony (!!!) propozycję współpracy z ukronazistowskimi rzecznikami praw obywatelskich i rozwiązywania problemów za ich pośrednictwem. Ja i moi towarzysze nie zrobiliśmy czegoś takiego, ale powiedzieć, że byliśmy niemile zaskoczeni takimi ofertami, to nic nie powiedzieć. Nikt nie sprawdził, czy dana osoba zachowuje się jak twardo krzemień, czy zdradzał jak suka, wyprzedając towarzyszy, czy trzymał się, czy we wszystkim współpracował z administracją [ukraińską]. Mnie osobiście i moich towarzyszy przez te wszystkie lata zawsze zadziwiała „wszystkożerność”, z jaką nasza strona podchodziła do tworzenia list. Miałam wrażenie, że w ogóle nie przejmują się tym, jak ludzie zachowują się w niewoli. Czy wytrzymujesz tortury i izolatki i plujesz urzędnikom w twarz, czy wszystkich zdradzasz i pijesz herbatę u śledczych z przeciekającego kubka – nieważne, wszyscy są wrzucani do jednej grupy. To z kolei było bardzo demoralizujące i podkopywało motywację, by trzymać się i nie poddawać. Nie ma bowiem znaczenia, jak się zachowujesz, jeśli nikt tego nie docenia. Ale o tym więcej później, jeśli ktoś jest zainteresowany.

Ponadto, osobiście w tym czasie odniosłem wrażenie, że główna inicjatywa w wymianach zawsze należała do strony ukronazistowskiej. To oni byli zainteresowani wyprowadzeniem swoich ludzi. A nasza strona, raz po raz, zajmowała pozycję nie proaktywną, ale reaktywną, pracując jako „drugi numer”, że tak powiem. Może i nie mam racji, mogę się mylić.


W. Grubnik o wymianach cz. 2

Źródło: https://t.me/Za_Derjavy/11793
Ale takie jest ogólne wrażenie, wystarczy porównać uporządkowane i systematyczne podejście obu stron.
O ile dla Ukraińców wymiany były zawsze świętem, zwycięstwami i wielką PR-ową falą dla prezydentów (zarówno Poroszenki, jak i Zełenskiego), o tyle nasza strona zachowywała się w sposób sprawiający wrażenie człowieka, który został zmuszony do ponownego wykonywania nadprogramowej, nudnej, rutynowej, nieciekawej pracy, której nie chce, nie potrafi i wykonuje ją „z opuszczonymi rękami”. „Na odpierdziel”. Albo kulturalnie mówiąc, twój numer na liście priorytetów jest setny. Wymienili cię, to dobrze. Jacyś dziwni ludzie, którzy byli w ukraińskich więzieniach za kto wie co i za kto wie dlaczego [Ś.: mała uwaga – społeczeństwo rosyjskie w ogóle nie wiedziało, w jakim stanie przyjeżdżali z ukro-gestapo ludzie, których nie udało się złamać, a którzy przeżyli, nigdy – nawet dziś w mediach rosyjskich niczego o tym nie mówią, ani tym bardziej o ludziach, którzy zostali najzwyczajniej „zniknięci”, by nie dać świadectwa o tym, jak ich maltretowano – to pomijając ludzi skatowanych na śmierć i zabitych – czy to przez „nazbaty”, czy to przez SBU; te wieści były nie po linii kremlowskich „inżynierów społecznych”, dążących do zamknięcia sprawy Donbasu „Mińskiem” – i tego, by społeczeństwo zapomniało, że Donbas w ogóle istniał i jak ohydnie został przez Kreml zdradzony].

Tak długi wstęp był mi potrzebny, aby pokazać, dlaczego postać Miedwiedczuka, jako głównego „decydenta”, tak organicznie pojawiła się po ŁDRLowskiej i rosyjskiej stronie wymiany.
Bo Miedwiedczuk jak nikt inny pasował do tego „wszystkożernego” podejścia. Kiedy ludzie nie byli postrzegani jakościowo, ale czysto ilościowo – ludzie-liczby. Jako ukraiński nacjonalista, Miedwiedczuk jest absolutnie zdegustowany ideami, o które walczyli ludzie schwytani przez ukronazistów – bojówki, bojownicy podziemia i więźniowie polityczni. Dlatego takiej osobie minimum będzie całkowicie obojętne zachowanie wymienianych w śledztwie i w więzieniach, zasługi dla sprawy Noworosji i Rosyjskiej Wiosny, a maksimum zrobi wszystko, aby priorytetem w dostaniu się na listę były osoby o przeciwnych zasługach.
Co właśnie miało miejsce. I to właśnie słyszymy na taśmach. Czyli to, czego doświadczyliśmy podczas całego okresu niewoli. A kulminacją tego była wymiana z grudnia 2017 roku. Ale o tym innym razem.


Sylwetka
Dmytro Iljicz Gordon [Дмитрий Ильич Гордон RU, EN]
D. Gordon jest zaangażowany (jak przystało na Żyda) po stronie kijowskiej junty – ale w jego wypowiedzi są wiele mówiące fakty, nie występujące w tekstach W. Grubnika. Agresywna i często oszczercza antyrosyjska agitacja Gordona przeciw Rosji i Rosjanom (Żydzi od 2004r. szczuli Ukraińców przeciw Rosjanom na ogólnopaństwową skalę – jednym z elementów tych działań była zaczęta po objęciu władzy przez Juszczenkę państwowa gloryfikacja banderyzmu) doprowadziła do wszczęcia przeciw niemu postępowania przez prokuraturę FR.

Komitet Śledczy Rosji wszczął sprawę karną przeciwko ukraińskiemu dziennikarzowi Dmitrijowi Gordonowi. Rosyjskie władze oskarżyły Gordona o publiczne nawoływanie do nienawiści i rozpowszechnianie „fałszywych” informacji o rosyjskiej armii – co czyni go, jak się wydaje, pierwszym nierosyjskim obywatelem, któremu postawiono zarzuty na podstawie nowego prawa. Gordon jest znanym dziennikarzem i otwartym gospodarzem programu „W gościach u Dmytro Gordona”, a także redaktorem naczelnym własnej witryny internetowej. Według rosyjskich władz nawoływał on na żywo do wojny z Rosją w jednym z ukraińskich kanałów telewizyjnych i rozpowszechniał „fałszywe” informacje o ostrzale i bombardowaniu ludności cywilnej i infrastruktury cywilnej na Ukrainie. Został oskarżony o „publiczne rozpowszechnianie świadomie fałszywych informacji o rosyjskich siłach zbrojnych”.


A criminal case was opened against Ukrainian journalist Dmitry Gordon by the Russian Investigative Committee. Russian authorities accused the Gordon of making public calls to incitement and dissemination of “fake” information about the Russian army – making him what was believed to be the first non-Russian citizen to be charged under the new law. Gordon is a well-known journalist and the outspoken host of “Visiting Dmitry Gordon” program, as well as the editor-in-chief of his own online publication. According to Russian authorities, he called for a war against Russia live on air at a Ukrainian TV channel and disseminated “fake” information about shelling and bombing of civilians and civilian infrastructure in Ukraine. He was charged with “publicly spreading knowingly false information about the Russian armed forces.”
https://ipi.media/alerts/ukrainian-journalist-dmitry-gordon-charged-by-russian-investigative-committee-2/

Alina Grieczanaja [Алина Гречаная]
Tytuł: Miedwiedczuk urządził Putinowi potiomkinowskie wioski, żeby kraść pieniądze [Медведчук устраивал Путину потемкинские деревни, чтобы красть бабки]
Data publikacji: 15.04.2022, 23:00
Źródło: Медведчук устраивал Путину потемкинские деревни, чтобы красть бабки

D. Gordon: Miedwiedczuk urządził Putinowi potiomkinowskie wioski, żeby kraść pieniądze

O zatrzymaniu Miedwiedczuka dowiedzieliśmy się 12 kwietnia. Dmitrij Gordon, założyciel gazety „GORDON”, wątpi, by prezydent Rosji Władimir Putin podjął jakiekolwiek działania w celu uwolnienia jego kuma, deputowanego „Opozycyjnej Platformy – Za życiem”, Wiktora Miedwiedczuka.

Dziennikarz powiedział to w wywiadzie udzielonym 13 kwietnia kanałowi YouTube Popularna polityka [Популярная политика].

Miedwiedczuk prowadził wystawne życie, a Putina okłamywał, dlatego Kreml nie docenił siły naszego sprzeciwu

9 marca, 2022 5.52pm

Porażka blitzkriegu raszystów ma swoje imię. To Wiktor Miedwiedczuk.

Prezydent Rosji Władimir Putin wydał co najmniej miliard dolarów na finansowanie projektów Miedwiedczuka. Ten zapewniał, że kochamy [Ukraińcy] Putina i czekamy na jego armię, że Ukraińcy już kupują kwiaty dla rosyjskich żołnierzy.

Miedwiedczuk wykorzystał pieniądze na zakup jachtów i prowadzenie luksusowego życia. I okłamał Putina, więc Kreml nie docenił siły naszego oporu.

Miedwiedczuk jest bohaterem Ukrainy!

Źródło: Taras Kozak / Facebook

Publikacja [Ś.: na gordonua] za osobistą zgodą autora.

„Z tego co mówią, Putin przeznaczył 1 miliard dolarów [Ś.: patrz ramka powyżej] na działalność Miedwiedczuka i piątej kolumny, którą Miedwiedczuk miał kierować na Ukrainie, z czego, jak mówią, Miedwiedczuk wydał tylko 100 milionów dolarów, a resztę zdefraudował. Myślę, że Putin o tym wie. Co wyróżniało Miedwiedczuka? Zawsze powtarzał Putinowi:

„Władimirze Władimirowiczu, praca trwa, wszystko idzie gładko i wspaniale, kochają cię tutaj, werbujemy masę agentów, mamy kanały telewizyjne, mamy to, mamy tamto. Wszystko jest w normie.”

Kiedy Putin przyjechał na Ukrainę w randze prezydenta Rosji, Miedwiedczuk pokazał mu potiomkinowskie wioski, to też wszyscy wiedzą: na drodze Putina wszędzie stały billboardy z Putinem, „Rosja – Ukraina, przyjaźń na zawsze” i tak dalej. Są to więc czyste wioski potiomkinowskie stawiane w jednym celu – aby ukraść pieniądze. To złodziej, szczur. Co się teraz z nim dzieje? Miedwiedczuk został złapany, jest w kajdankach. Wielu spekuluje: co zrobi Putin, czy wymieni Miedwiedczuka? Na ten moment – nie. Na początek przyjrzy się zachowaniu Miedwiedczuka – powiedział Gordon.
Wideo na jewtube: Gordon u Nawalnego. Aresztowanie Miedwiedczuka, myszy Putina, prezydent Nawalny, uwaga Miedwiediewa
Jego zdaniem Putin ma świadomość, że świat obserwuje teraz tę sytuację i jego reakcję.

„Putin prawdopodobnie nie lubi już nawet Miedwiedczuka, bo ten go oszukał, mówiąc mu, jakie to wspaniałe perspektywy ma Putin u nas w domu [Ś.: na Ukrainie]. A nie ma żadnych perspektyw. Jest totalna nienawiść, zbiorowa nienawiść do tego mordercy, kata i faszysty Putina. Myślę, że Putin nie podejmie żadnych wysiłków, by odzyskać Miedwiedczuka – dodał Gordon.

WIDEO
Powiązane wideo
Kontekst:

Wobec Miedwiedczuka toczy się kilka postępowań karnych, jest on podejrzany m.in. o zdradę stanu i pomoc w terroryzmie. Miał przebywać w areszcie domowym do 10 marca 2022 roku.

21 lutego pod jego dom przybyła duża liczba policji i tituszek [Ś.: титушек – dokładnie tak – nie rozumiem tego – „tituszki” to obiegowa nazwa na bojówkarzy Partii Regionów -nic takiego nie istnieje od 21.02.2014, gdy Partia Regionów rozleciała się w pył] . Dziennikarz Bihus.info Denis Bigus [Денис Бигус] napisał, że „istnieje podejrzenie, że główny oczekujący ‚rosyjskiego świata’ dał nogę”.

27 lutego, w trzecim dniu pełnowymiarowej inwazji Rosji na Ukrainę, doradca ministra spraw wewnętrznych Antona Gieraszczenki [Антон Геращенко] powiedział, że Miedwiedczuk uciekł z aresztu domowego. Prawnicy polityka, jak poinformowała tego samego dnia prokurator generalna Iryna Wieniediktowa [Ирина Венедиктова], powiedzieli stróżom prawa, że jest on „na miejscu”.

4 marca sąd we Lwowie wydał zgodę na zatrzymanie Miedwiedczuka; w orzeczeniu stwierdzono, że znajduje się on na liście poszukiwanych od 2 marca.

Wieczorem 12 kwietnia prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski powiedział, że Służba Bezpieczeństwa Ukrainy zatrzymała Miedwiedczuka. SBU podała, że zatrzymanie było wynikiem wielopoziomowej operacji specjalnej.

Według Zełenskiego kum Putina ukrywał się przez 48 dni i został zatrzymany, gdy próbował opuścić Ukrainę. Sam założył ukraiński mundur wojskowy, aby się „przebrać” – powiedział Zełenski.

Prezydent zaproponował wymianę go na schwytanych ukraińskich żołnierzy. Kreml odpowiedział, że Miedwiedczuk nie jest obywatelem Rosji i że rzekomo nieznane jest jego [Miedwiedczuka] stanowisko w sprawie ewentualnej wymiany.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s