Roman Doniecki: A kiedy w bój …

Tym razem przekład tekstu zupełnie innego autora, niekiedy polecanego przez Igora Girkina na jego kanale w Telegram-ie. Autor specjalizuje się w informacjach o sytuacji w Donbasie, ukraińskich ostrzałach dzielnic mieszkaniowych po rosyjskiej stronie, o zabitych w tych ostrzałach rosyjskich dzieciach i innych sprawach kompletnie zamilczanych w rosyjskich mediach. I oczywiście w „naszych” (taaak, „naszych”) – „wolno-światowych”.

Tym razem nie będę się rozwodził nad tekstem, dlaczego go przełożyłem i opublikowałem, mimo że „jakoś tak jest on o niczym”.

Źródło pierwszego z cytatów – kluczem do znalezienia jest słowo „Angsoc”.

Co do drugiego cytatu, to dla Polaka będzie on zupełnie niezrozumiały bez tego urywka filmu, który pozwoliłem sobie przetłumaczyć w trosce o rozwój duchowy naszego narodu:


„A kiedy w bój” – Traktorzyści (ZSRR, 1939) – fragment oryginalnej wersji filmu.

Obejrzyjcie sobie przynajmniej ten filmik … warto choćby jako unikalny „dokument czasów”.


Autor: Roman Doniecki, „Donrf”
Tytuł: Kiedy nas w bój … (Когда нас в бой…)
Opublikowano: 23.07.2022
Tłumaczenie i komentarze: Światowid, swiatowid.video.blog
Źródło: Когда нас в бой….

Można śmiało powiedzieć – wróg się rozkręcił. Zaczął na południu. A jego plany są dość proste, bezpretensjonalne i ludożercze. Zniszcz wszystkie mosty na Dnieprze i zmuś rosyjskie siły zbrojne do opuszczenia prawego brzegu. Most w Antonowce i zapora wodna w Kachowce są codziennie ostrzeliwane. Zadanie jest naprawdę takie sobie, bo struktury są mocne, a przeprawa nietrudna do przerzucenia, ale w ramach strategii unikania porażki rzecz przeciąga się. Wróg zaczął, my nie.

Czym to grozi? Chersoń nie jest małym miastem, jest obecnie zaopatrywany przez mosty, ich zniszczenie spowoduje wstrzymanie dostaw do miasta i przeniesienie go w stan oblężenia. Trzeba będzie ewakuować ludność cywilną, a przeprawy pontonowe nie zastąpią mostów. W związku z tym, zgodnie z projektem, zgrupowanie rosyjskich sił i korpusów zbrojnych w tym miejscu zacznie się kurczyć, aż stopniowo pojawi się nowy gest dobrej woli, aby stworzyć korzystną atmosferę podczas rozmów. W Chersoniu. Tak jak to sobie wymyślił wróg. I to, przy założeniu stałego zmasowanego ognia na obu przeprawach, jest całkiem realne.

Właściwie mamy do czynienia z powtórzeniem operacji na Wyspie Węży na znacznie większą skalę. Myślenie wojskowe NATO jakoś tak działa – zidentyfikuj słabe punkty – uderz w nie – wygraj przy minimum walki kontaktowej. Doskonale zrozumiała szkoła dla krajów, gdzie żołnierz jest zawodowym najemnikiem, którego śmierć jest kosztowna dla budżetu, a przeciwnicy są zawsze słabsi, zarówno technicznie jak i intelektualnie. Przy tym, strategia ta nie jest niepokonana – istnieją metody skutecznej obrony. I to oczywiste – odsunięcie linii frontu.

W tym przypadku, wyjście poza rubież Energodaru i Kachowskiej Hydroelektrowni, o nich później, uderzenie na Nikołajew-Wozniesiensk.

Co pozwoli na odsunięcie linii frontu i rozwiązanie problemu słabości Chersonia. Przy okazji jest to wyjście do Południowoukraińskiej Elektrowni Jądrowej, dające kontrolę nad ukraińskim sektorem energetycznym. I tak – należało to zrobić jeszcze w marcu.

Co do Energodaru (ZNPP) i Nowej Kachowki – dla ich ochrony konieczne jest zajęcie Krzywego Rogu i Zaporoża. Nie ma wyboru. NIE WIEM, czy Siły Zbrojne RF mają siły i środki na prowadzenie dwóch frontowych operacji ofensywnych. Wiem, że na wschodzie jest Donbas. Bez wody i pod ostrzałem. A tam potrzebna jest trzecia taka operacja. A żeby rozciągnąć siły jest jeszcze czwarta na północy. Ale żadna obrona przeciwlotnicza nie pomoże, żadne ostrzeliwanie rejonów Nikopola i Krzywogradu nie przyniesie efektu. Wróg będzie uderzał do końca, nie licząc się ze stratami, a jedyną skuteczną obroną przeciwlotniczą w tym przypadku są nasze czołgi na jego lotniskach.

W przeciwnym razie ryzykujemy, że usłyszymy o geście dobrej woli wobec szanowanych partnerów negocjacyjnych. Działając „na pół gwizdka” nie uda się z tym nic zrobić. I nie może się udać. W ogóle. I tak, jestem kanapowym grafomanem, który nie zna wszystkich faktów, nie ukończyłem Akademii Sztabu Generalnego, a plan jest niewątpliwie przebiegły. Tak przebiegły zresztą, że kontr-baterie ostrzeliwują rejony Nikopola i Nikołajewa każdego dnia. Dla wytłumienia. Ale artyleria bez piechoty nie rozwiązuje problemu. Radzę więc nie zawracać sobie głowy, nie czytać różnych panikarzy i agentów Departamentu Stanu, tylko głęboko wierzyć, że gesty dobrej woli to droga do Zwycięstwa. Jednym słowem:

Pierwszy i najprostszy etap dyscypliny, którego mogą nauczyć się nawet dzieci, nazywa się, mówiąc potocznie, samozatrzymaniem. Samozatrzymanie oznacza instynktowną zdolność do zatrzymania się na progu niebezpiecznej myśli. Obejmuje ona umiejętność niedostrzegania analogii, niedostrzegania błędów logicznych, błędnej interpretacji nawet najprostszego argumentu, jeśli jest on wrogi Angsocowi, odczuwania znudzenia i obrzydzenia tokiem myślenia, który może prowadzić do myślozbrodni.

Ale w międzyczasie trzeba po prostu mieć wiarę w rosyjskiego żołnierza i rosyjską broń. No i w nasz rozsądek wojskowy. A ja – wierzę. Gdybyż jeszcze padł rozkaz …

A jeśli zaatakuje nas dziki wróg,
Będzie bity zawsze i wszędzie,
Następnie kierowcy będą włączać rozruszniki,
W lasach, na wzgórzach, na wodzie.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s