Jeleniowka (Ołeniwka) – „ostateczne rozwiązanie” kwestii jeńców z „AZOV”-a: teksty Southfront i Rybar

Jeśli miałbym komentować "strategicznie" rolę banderowców w żydowskim folwarku, jakim stała się Ukraina - to byli oni potrzebni do terroryzowania własnych obywateli i rosyjskiej ludności Ukrainy. Rządzący Żydzi (ci z Kijowa i ich władcy z Waszyngtonu, globalna etniczna oligarchia kapitałowa) nie zamierzali jednak pozwolić nazistom żyć w nieskończoność. Żydzi nienawidzą nazistów nie będących ich własnymi i było wiadomo, że prędzej czy później spróbują ich "zutylizować" przy pomocy Rosji. W taki sposób, by przy okazji doszło do upadku kremlowskiej oligarchii, która "ukradła" Rosję globalnej oligarchii i się uwłaszczyła na całym państwie, psując geostrategiczną grę przeciw Chinom.. Kremlowska oligarchia nie potrafi pojąć, że stała się dla "szanownych zachodnich partnerów" strachem na wróble do straszenia społeczeństw zachodu i o żadnym "pojednaniu" już mowy nie będzie (patrz teksty A. Morozowa i A Chałdieja). "Globalni" wymyślili sobie, że "wypalą" wszystkich banderowców w walce z "moskiewskimi", po czym zgarną i Ukrainę i Rosję dla siebie. I w ramach takiej układanki jeńcy w Jeleniowce tylko zawadzają. Chyba, że zostaną zabici - wtedy zrobi się z nich na parę dni amunicję propagandową przeciw Rosji i wygodnie martwych męczenników "sprawy".

Igor Girkin: Podsumowanie sytuacji na froncie w dniu 29.07.2022

Na froncie donieckim nasze wojska osiągnęły sukcesy taktyczne w ciągu dwóch dni walk ofensywnych (najbardziej znaczące w przedwczorajszym, pierwszym dniu ofensywy [27.07.2022]). (...) Generalnie, jak już wcześniej pisałem - nie spodziewam się poważnych sukcesów na tym kierunku - przeciwnik broni się na urzutowanych wgłąb fortyfikacjach stałych, a nasza piechota po początkowych sukcesach ma bardzo mało możliwości wykonania głębokich wtargnięć [Ś.: obrona urzutowana wgłąb to wyklucza]. Będą "przeżuwać ją powoli", aż w końcu dotrą do gęstej zabudowy, a potem zaczną się bitwy uliczne, krwawe dla obu stron. (...) Zgodnie z aktualizacjami, przeciwnik na froncie chersońskim nadal utrzymuje przyczółek w pobliżu Andriejewki i Łozowaej [Андреевка и Лозовая] (położonych na południowym brzegu rzeki Ingulec [Ингулец]) i kontroluje obie te miejscowości, a także nadal próbuje poszerzyć przyczółek, odzyskać kontrolę nad Biełogorką (...).

Roman Doniecki: Jak to „Ruskie” jeńców ukraińskich w więzieniu w Jelienowce (Ołeniwka) mordowali w piwnicach strzałem z „Huragana” w potylicę. Naprawdę, „media wolnego świata”?

W zasadzie to słuchanie i czytanie o kolejnej "ruskiej zbrodni" budzi u trzeźwego odbiorcy już tylko następującą reakcję - sprawdzić, czy w ogóle cokolwiek miało miejsce, a potem przemyśleć, co na jej popełnieniu, zwaleniu na "Ruskich" i trąbieniu o tym wygrywają w danej chwili i w danym przypadku kijowskie marionetki albo ich właściciele - władcy Waszyngtonu (globalna etniczna oligarchia kapitałowa). I jeszcze jedno - nikt w Donbasie by nie zmarnował solidnego budynku tylko po to, by przeprowadzić egzekucję degeneratów, których można było najzwyczajniej wyprowadzić w pole, zagonić do rowu i - nie bez przyjemności, ludzie nie zapomnieli okresu 2014-2022 ani "obrony" Mariupola - zastrzelić jak wściekłe psy. Dość jest roboty przy remontach i odbudowie budynków już zrujnowanych przez "obrońców" Ukrainy.

Igor Girkin: Rozpoczęto trzeci etap SWO. FR wiąże własne wojska w szturmie donbaskiego rejonu umocnionego, gdy wróg próbuje likwidować przyczółek chersoński.

Spełniają się najczarniejsze - choć oczywiste - scenariusze. Ukraińcy nacierają na prawym brzegu Dniepra (tym "na północ", w okolicach Chersonia). Cel - izolacja i zniszczenie oddziałów FR i ŁDRL, po zniszczeniu mostów. Kiedy już Rosjanie zrobią mosty pontonowe - Ukraińcy będą mieli ułatwione przerywanie przepraw ostrzałem rakietowo-artyleryjskim. Ostatecznie, prawdopodobnie, - w "amerykańskim stylu" - zniszczą tamę kachowskiej hydroelektrowni (amerykańska doktryna wojenna polega na maksymalnym niszczeniu cywilnej infrastruktury i maksymalizacji cierpień ludności cywilnej przeciwnika ... tym razem oberwie się nawet - de iure -obywatelom Ukrainy).

Lew Wierszynin: Przyczyny SWO i załamania jej pierwszej fazy: zdrada, sabotaż czy dobór negatywny w „sektorach siłowych” Federacji Rosyjskiej?

Wojska rosyjskie miały dokonać "demilitaryzacji" (czyli rozbrojenia) i "denazyfikacji" (czyli usunięcia reżimu nazistowskiego i jego ideologii). Dodatkowo jest całkiem jasne, że rosyjskie kierownictwo polityczne, uruchomiwszy "operację specjalną", założyło, że od 2014 roku na terytorium "Ukrainy" nic się nie zmieniło, że wyzwoliciele zostaną powitani kwiatami, Führerzy uciekną z Kijowa, SS się rozproszy, a "prorosyjskie elity", przejmując stery, utworzą nowe, przyjazne Rosji władze. Na dzień dzisiejszy jest jasne, że rosyjskie kierownictwo polityczne, opracowując plan "operacji specjalnej", zupełnie nie zdawało sobie sprawy z procesów, które od ośmiu lat bez przeszkód, a niekiedy przy współudziale Moskwy, zachodziły na "Ukrainie", przekształcając ją w narzędzie Zachodu, przeznaczone wyłącznie do wojny z Rosją.

Aleksandr Chałdiej: Skutki systemowego skorumpowania elit FR dla przebiegu Specjalnej Operacji Wojskowej na Ukrainie.

Żadna ze stron nie osiągnęła swoich celów, mimo że zainwestowała w ich realizację duże środki, dlatego pokój na Ukrainie nie wchodzi w rachubę. Pokój na Ukrainie to kwestia tego, jaka to będzie Ukraina. Odpowiedź na to pytanie jest wykuwana na polu bitwy i zabezpieczana na tyłach. Jeśli Rosja chce zmiażdżyć front, będzie musiała zmienić tył. I zmieniać radykalnie - półśrodki tylko zrujnują kraj, tak jak zrujnowały ZSRR. Pokój na Ukrainie jest niemożliwy do czasu militarnego zwycięstwa Rosji lub Zachodu. To właśnie to zwycięstwo zadecyduje o losie Ukrainy, a jeszcze bardziej o losie Rosji i Zachodu. Propaganda partii pokoju o "zmęczeniu" Rosji może poważnie opóźnić zwycięstwo i uczynić je znacznie droższym. Nie będą w stanie anulować tego zwycięstwa, ale w efekcie to oni, "partia zmęczonych", będą głównymi przegranymi. Tymczasem Rosja jest nimi zmęczona, a oni mają bardzo mało czasu, by to zrozumieć.

Roman Doniecki: A kiedy w bój …

Właściwie mamy do czynienia z powtórzeniem operacji na Wyspie Węży na znacznie większą skalę. Myślenie wojskowe NATO jakoś tak działa – zidentyfikuj słabe punkty – uderz w nie – wygraj przy minimum walki kontaktowej. Doskonale zrozumiała szkoła dla krajów, gdzie żołnierz jest zawodowym najemnikiem, którego śmierć jest kosztowna dla budżetu, a przeciwnicy są zawsze słabsi, zarówno technicznie jak i intelektualnie. Przy tym, strategia ta nie jest niepokonana – istnieją metody skutecznej obrony.

Andriej Morozow: Skutki konfliktu interesów „elit” FR z interesem narodu rosyjskiego dla przebiegu Specjalnej Operacji Wojskowej na Ukrainie.

I nie chcą bić Ukrainy, aż do zajęcia Kijowa. Bo oni doskonale rozumieją, że dalej [po pokonaniu Ukrainy] jest "żelazna kurtyna i [powrót Rosji do statusu z czasów] ZSRR. A oni nie chcą tam iść. Bo to już nie są młodzi członkowie Komsomołu, ale te same stare kadry partii komunistycznej, którym "młody Komsomoł", przebuwszy się w "Pieriestrojkę", pod czujnym okiem KGB, nadawał kopniaków w tyłki i które pozrzucał ze schodów Komitetów Obwodowych i Miejskich. I chcą mieć zupełnie inną starość. I chcą spróbować zapewnić jeszcze lepsze warunki swoim dzieciom, które mieszkają za granicą. Dlatego mamy cały ten nudny "proces stambulski" i całą resztę po tym, jak nie udało się błyskawicznie i względnie bezkrwawo wymienić Zelenskiego na Miedwiedczuka w ataku czołgowym na Kijów. Potrzebne są jakieś "układy".

Andriej Morozow: Zbliża się Verdun XXI w. O błędnych decyzjach na szczeblu strategicznym i ich przyszłych krwawych dla Rosjan skutkach.

Dlaczego to wszystko opowiadam? Dlaczego dokładnie opisuję jakieś tam gierki komputerowe w sytuacji, gdy mówimy o prawdziwej wojnie? A dlatego, że gry, przynajmniej te stosunkowo mądre, mają za zadanie odtworzyć w uproszczonej formie pewne bardzo realne wzorce symulowanych w grze złożonych procesów [Ś.: tak jak piloci są szkoleni na symulatorach, które są MODELAMI rzeczywistości, tak NIEKTÓRE solidnie dopracowane gry strategiczne mogą być SYMULATORAMI złożonych procesów, składających się na współczesną wojnę]. (...) Andriej Morozow najpierw wprowadza czytelnika w problematykę pewnych zjawisk militarnych, objaśniając ją na przykładzie modelu (gry), po czym przenosi dość oczywiste wnioski na realną sytuację. A wnioski są bardzo niepokojące i smutne, bo sprowadzają się do tego, że zginie jeszcze bardzo wielu Rosjan - głupio, niepotrzebnie i mimo tego, że przy minimalnym wysiłku organizacyjnym dałoby się tego uniknąć. Jak, dlaczego? O tym dowiadujemy się na końcu. Zapraszam do lektury. P.S. [22:41 22.07.2022 GMT] Wszystkie moje uwagi i dopiski do tego tekstu - o rzucaniu na front szkieletowych formacji, o brakach personelu i obłędnie niekompetentnej polityce alokowania ochotników i nowych żołnierzy kontraktowych w obrębie sił zbrojnych FR zostały w pełni potwierdzone w rozmowie I. Girkina z E. Michajłowem opublikowanej dziś o 17:19 GMT.

O rusofobii w Polsce i krajach Europy Środkowej po „demokratyzacji” i „transformacji ustrojowej”

W rzeczywistości działania antyrosyjskie są podejmowane przez rządy marionetkowych "demokracji" USA bez żadnych korzyści politycznych dla ich narodów, natomiast przy znacznych kosztach ekonomicznych. Dotyczy to zwłaszcza przypadków Litwy, Łotwy i Estonii, gdzie światopogląd społeczeństw został przekształcony tak, aby przypominał poglądy z czasów II wojny światowej, kiedy kraje te były satelitami III Rzeszy. Państwa te zapłaciły wysoką cenę - zarówno ekonomiczną, jak i demograficzną. Zasadniczo, ich społeczeństwa są demograficznie martwe, z pokoleniami w wieku produkcyjnym wyssanymi do krajów UE i żałosnymi wskaźnikami urodzeń wśród tych nędznych resztek, które pozostały. Nie mogę powiedzieć, że Polska "poszła w ślady tych państw", ponieważ w rzeczywistości to ona "wyznaczyła standardy" samobójczego idiotyzmu w każdej możliwej do pomyślenia dziedzinie - począwszy od polityki międzynarodowej i wewnętrznej, ekonomii, a skończywszy na demografii. Tyle, że Polska stoi w obliczu gwałtownej wymiany populacji na imigrantów z każdej możliwej do pomyślenia części świata, podczas gdy "kraje bałtyckie" po cichu wymierają bez poważnych zmian w "kompozycji etnicznej" społeczeństwa. Można argumentować, że niedawna masowa imigracja Ukraińców zahamuje ten proces ("ubogacania rasowego"), ale to będą tylko chwilowe "perturbacje" procesu, który może iść tylko w jednym kierunku, tak długo jak Polska będzie marionetkowym reżimem władców USA wcielającym w życie opracowany za oceanem depopulacyjno-imigracyjny model społeczno-ekonomiczny.