Roman Doniecki: Braki w zaopatrzeniu wojsk ŁDNR; Saki – eksplozja na krymskim lotnisku; Anna Kornicka i straty ukraińskie; Kozłodojew: minister-złodziej-patriota; Donieck: skażenie amoniakiem po ostrzale ukraińskim; ostrzały Zaporoskiej EA; o terroryzmie UPA w Melitopolu

Kolejna porcja tłumaczeń z bloga Romana Donieckiego. Wpisy są krótkie i nie zawsze dobrze napisane, ale są komentarzem pisanym przez osobę z Rosji, aktualnie podróżującą po terenach wyzwolonych Noworosji. Osobę nie ogłupioną ani przez oficjalną propagandę FR, ani przez propagandę ukraińsko-wolnoświatową. Te wpisy warto czytać, jeśli chce się wiedzieć, co się dzieje i co myślą o sytuacji trzeźwi Rosjanie. A na naszym podwórku blogowym wielu idiotów ubzdurało sobie, że bezkrytyczne powielanie głupot oficjalnej propagandy rosyjskiej i jej agentury dezinformacyjnej jest równoważne ze staniem po właściwej stronie barykady. Panowie "prorosyjscy" "propagondony" [пропа-гондоны], czy ogłupianie własnego narodu przy użyciu zakłamanej propagandy państwa trzeciego może być czynem dobrym? Propaganda ukraińska słusznie przyprawia was o wymioty. Ale czy serwowanie Polakom kłamstw, które druga strona wciska własnej populacji jest w czymkolwiek lepsze od tego, co robi żydowska mafia z Warszawy, Kijowa i Waszyngtonu? Tyle do "pożytecznych idiotów". A teraz - do "profesjonalistów": tak, uważam agenturalne ogłupianie Polaków przez pracowników FSB udających "niezależnych blogerów" i ich "komentatorów" za akt wrogi narodowi polskiemu. Tylko marginalnie mniej wrogi od działania lokalnej żydowskiej piątej kolumny.

Czy koreańscy towarzysze przybędą kapitalistycznym „efektywnym menedżerom” z Federacji Rosyjskiej z pomocą?

Zacznijmy od tego, że jeszcze w pokojowym roku 2018 mówiło się (w tym całkiem oficjalnie) o decyzji o rewizji tempa realizacji programu o pięknej nazwie "Przemysłowa utylizacja broni i pojazdów wojskowych w latach 2011-2015 oraz w okresie do 2020 roku". W 2018 roku, przynajmniej. A może nawet wcześniej. Nagle przypomnieli sobie, że obiekty przeznaczone do złomowania nie przepracowały resursu [Ś.: technicznej normy liczby wystrzałów bądź czasu pracy, po której osiągnięciu uznaje się je za całkowicie zużyte] i można je unowocześnić stosując różne tajne "zaawansowane technologie", a nawet sprzedać krajom trzecim, choć i nam samym są potrzebne - sytuacja na świecie się ociepla i zaprzyjaźnione siły znowu trzeba czymś tam uzbroić. I jakby nasze mądre kierownictwo patrzyło w wodę, dając po chciwych łapach biznesmenom z bliskiego otoczenia, którzy w zamian za faktury wozili tarczę i miecz Ojczyzny na złom inkasując ruble i dolary. Szkoda tylko, że było już za późno.

Roman Doniecki: Zaporoska elektrownia atomowa pod ostrzałem, wojna pozycyjna i nieoczekiwane pułapki kremlowskiej „propagandy zwycięstwa” [tekst zaktualizowany]

Można powiedzieć, że "na zachodzie bez zmian". Oczywiście płatni propagandyści, internetowa agentura i pożyteczni idioci roznoszą wieści o wielkich sukcesach, o Ukraińcach kapitulujących zbiorowo już nie Batalionowymi Grupami Taktycznymi, a całymi brygadami, o wyzwoleniu gigantycznej poddonieckiej aglomeracji Piaski [Пески]. A jak jest naprawdę? Tym, których jeszcze takie drobiazgi jak stan faktyczny w ogóle obchodzą, polecam rzut okiem na paczkę tekstów Romana Donieckiego. Mowa i o ostrzałach Zaporoskiej Elektrowni Atomowej i planach referendów i sytuacji politycznej wewnątrz Rosji. Sprawy widziane oczyma Rosjanina, patrioty i człowieka zorientowanego w rzeczywistym położeniu. W przeciwieństwie do mas, ogłupionych "WszystkoIdzieWedługPlanu"-izmem i propagandą zwycięstwa.

Wywiad z I. Girkinem: Jak Putin zdradził Noworosję

Powstałą w ten sposób lukę wykorzystał ktoś z rosyjskich dowódców Sewastopola i wykonał "atak wyprzedzający". Nie Putin, ale ten do dziś nienazwany dowódca przejął inicjatywę, stawiając Kreml przed faktem dokonanym (w pewien sposób przypomina to atak na Prisztinę w nocy z 11 na 12 czerwca 1999 r.). (...) Kto był dowódcą, który przejął inicjatywę? Utajniono nie tylko jego nazwisko, ale także jego bojowników, którzy brali udział w zdarzeniach z nocy z 26 na 27 lutego 2014 r. Ale od tamtej nocy minęło już ponad 5 lat, dlaczego więc nie ujawnia się nazwisk prawdziwych wyzwolicieli Krymu? Najwyraźniej po to, by laury przypadły Putinowi, a nie komuś innemu. Mamy mit, że "przywrócił Krym do macierzy".

Igor Girkin: Podsumowanie sytuacji na froncie 04.08.2022. Czy zbliża się wojna między FR a Azerbejdżanem?

Podsumowanie sytuacji na froncie autorstwa I. Girkina ("Strelkova") na 04.08.2022 i tłumaczenie tekstu o stosunkach azersko-rosyjskich. Igor Girkin spekuluje, że dalsze demonstrowanie słabości militarnej przez armię FR i politycznej przez kremlowskie "elity" (patrz też tekst A. Morozowa o bliźniaczym charakterze "elit" FR i Ukrainy) doprowadzi do erozji całej strefy wpływów "elit" FR i wojen, jeśli Kreml spróbuje kwestionować lub kontrować ucieczkę "satelitów" do obozu "wolnego świata". Czym dłużej potrwa farsa "Specjalnej Operacji Wojskowej" na Ukrainie, tym większe prawdopodobieństwo utraty strefy wpływów, a nawet - rozpadu samej FR.

Pocztówki z Donbasu: Aleksiej Semibratow – Jak zdradzono Noworosję – mówią ochotnicy.

Tak ... wykorzystali was jak jakieś narzędzie. W tamtym czasie dawałem ludziom na blokadach dróg kije, podczas gdy sam byłem uzbrojony w "obrzyna". I wszyscy mi zazdrościli. A teraz [Ś.: w 2022, przed SWO] pospieszyłem poderwać ludzi - na wypadek, gdyby nasi przyszli, a oni natychmiast mi o tym przypomnieli. "Czy pamiętasz, dobry wujku, jak stawiałeś nas z kijami na blokadzie? Jak łamali naszym chłopcom żebra i jak spadochroniarze z Kirowogradu obijali im nerki?". A ja nie miałem nic do powiedzenia w odpowiedzi. Teraz, aby ich zmotywować, musiałbym każdemu z nich dać "kałasza" [Ś.: AK-47] jako własność osobistą. Inaczej mnie poślą do diabła. A wraz ze mną cały DRL, który poprosi ich o wstąpienie w szeregi "Milicji Ludowej".

Lew Wierszynin: Przyczyny SWO i załamania jej pierwszej fazy: zdrada, sabotaż czy dobór negatywny w „sektorach siłowych” Federacji Rosyjskiej?

Wojska rosyjskie miały dokonać "demilitaryzacji" (czyli rozbrojenia) i "denazyfikacji" (czyli usunięcia reżimu nazistowskiego i jego ideologii). Dodatkowo jest całkiem jasne, że rosyjskie kierownictwo polityczne, uruchomiwszy "operację specjalną", założyło, że od 2014 roku na terytorium "Ukrainy" nic się nie zmieniło, że wyzwoliciele zostaną powitani kwiatami, Führerzy uciekną z Kijowa, SS się rozproszy, a "prorosyjskie elity", przejmując stery, utworzą nowe, przyjazne Rosji władze. Na dzień dzisiejszy jest jasne, że rosyjskie kierownictwo polityczne, opracowując plan "operacji specjalnej", zupełnie nie zdawało sobie sprawy z procesów, które od ośmiu lat bez przeszkód, a niekiedy przy współudziale Moskwy, zachodziły na "Ukrainie", przekształcając ją w narzędzie Zachodu, przeznaczone wyłącznie do wojny z Rosją.

Aleksandr Chałdiej: Skutki systemowego skorumpowania elit FR dla przebiegu Specjalnej Operacji Wojskowej na Ukrainie.

Żadna ze stron nie osiągnęła swoich celów, mimo że zainwestowała w ich realizację duże środki, dlatego pokój na Ukrainie nie wchodzi w rachubę. Pokój na Ukrainie to kwestia tego, jaka to będzie Ukraina. Odpowiedź na to pytanie jest wykuwana na polu bitwy i zabezpieczana na tyłach. Jeśli Rosja chce zmiażdżyć front, będzie musiała zmienić tył. I zmieniać radykalnie - półśrodki tylko zrujnują kraj, tak jak zrujnowały ZSRR. Pokój na Ukrainie jest niemożliwy do czasu militarnego zwycięstwa Rosji lub Zachodu. To właśnie to zwycięstwo zadecyduje o losie Ukrainy, a jeszcze bardziej o losie Rosji i Zachodu. Propaganda partii pokoju o "zmęczeniu" Rosji może poważnie opóźnić zwycięstwo i uczynić je znacznie droższym. Nie będą w stanie anulować tego zwycięstwa, ale w efekcie to oni, "partia zmęczonych", będą głównymi przegranymi. Tymczasem Rosja jest nimi zmęczona, a oni mają bardzo mało czasu, by to zrozumieć.

Andriej Morozow: Skutki konfliktu interesów „elit” FR z interesem narodu rosyjskiego dla przebiegu Specjalnej Operacji Wojskowej na Ukrainie.

I nie chcą bić Ukrainy, aż do zajęcia Kijowa. Bo oni doskonale rozumieją, że dalej [po pokonaniu Ukrainy] jest "żelazna kurtyna i [powrót Rosji do statusu z czasów] ZSRR. A oni nie chcą tam iść. Bo to już nie są młodzi członkowie Komsomołu, ale te same stare kadry partii komunistycznej, którym "młody Komsomoł", przebuwszy się w "Pieriestrojkę", pod czujnym okiem KGB, nadawał kopniaków w tyłki i które pozrzucał ze schodów Komitetów Obwodowych i Miejskich. I chcą mieć zupełnie inną starość. I chcą spróbować zapewnić jeszcze lepsze warunki swoim dzieciom, które mieszkają za granicą. Dlatego mamy cały ten nudny "proces stambulski" i całą resztę po tym, jak nie udało się błyskawicznie i względnie bezkrwawo wymienić Zelenskiego na Miedwiedczuka w ataku czołgowym na Kijów. Potrzebne są jakieś "układy".

A. Morozow: Cywilne ofiary rosyjskich ataków rakietowych na obiekty militarne – umieśćmy je we właściwym kontekście moralnym i historycznym

Można w nieskończoność powtarzać, że mordowanie cywilów rozpoczęła strona banderowska - od mordu w Odessie 2.05.2014, potem licznych mordów na całym południowym wschodzie Ukrainy. Mordy odbywały się tak za pomocą artylerii i nalotów, jak i za pomocą oddziałów pacyfikacyjnych sformowanych z neobanderowskich degeneratów i kryminalistów, którym hunta dała wolną rękę w kwestii postępowania z osobami, których ci uznają za "separatystów" lub terrorystów (z oczywistym skutkiem). W Noworosji od 2014r. trwała usankcjonowana przez "zachód" kampania mordów politycznych, terroru i najzwyklejszego ludobójstwa, przy czym ostrzały miast w DRL i ŁRL były tylko bardziej spektakularnymi "fajerwerkami" tej akceptowanej przez "zachód" zabawy banderowskiego "demokratycznego" reżimu. I oto, gdy na rozkaz USA kijowski reżim rozpoczął 16.02.2022 - tydzień przed rosyjską inwazją - przygotowanie artyleryjskie do szturmu na ŁRL i DRL (do którego Ukraina przygotowywała się przez 8 lat pozorowania "mińskiego procesu pokojowego") - cały "zachód" dalej milczał, dalej niczego widzieć nie chciał. Po 24.02.2022 "zachód" nagle zaczął wyć z rozpaczy nad każdym poległym ukraińskim cywilem - jeśli tylko, choćby najezczelniejszymi kłamstwami, dało się zwalić winą za jego śmierć na Rosjan. Szczególnie cenne okazały się oczywiście dzieci i kobiety w ciąży. O ile przez 8 lat "zachód" kompletnie ignorował śmierć dzieci "separatystów", o tyle teraz życie każdego dziecka na Ukrainie (po właściwej stronie linii frontu, rzecz jasna) nagle stało się na wagę złota. Jako amunicja propagandowa. Hipokryzja "zachodu" - i otumanionych przez jego tubę propagandową (także tą maskującą się jako polskie i "rządowe" media) Polaków pobudza normalnego człowieka do wymiotów. Kiedy, polski debilu zrozumiesz, że gdy ktoś do znudzenia torturuje cię obrazkami JEDNYCH zabitych czy pokaleczonych dzieci, po tym, jak LATAMI pieczołowicie ukrywał przed tobą takie same obrazki o wiele większej liczby DRUGICH dzieci, to znaczy po prostu że nie chce mu się ciebie informować, a jedynie - manipulować tobą za pomocą emocji?